Dramat na Polsat Plus Arena Gdańsk - Polska 1:0 ze Słowenią dzięki Zawistowskiej

Tłum na stadionie w Gdańsku wpatrzony w murawę, przeciwniczki napierające od pierwszych sekund i jedna bramka, która rozwiązała emocje. Było nerwowo, miejscami chaotycznie, ale biało-czerwone utrzymały prowadzenie. Po meczu były łzy ulgi i krótkie, rzeczowe refleksje trenerki.
- Mocny początek na Polsat Plus Arena Gdańsk i jedna bramka decyduje
- W Gdańsku spokój trenerki i zadania do wykonania
Mocny początek na Polsat Plus Arena Gdańsk i jedna bramka decyduje
Słowenki zaatakowały już od pierwszych minut, zmuszając naszą obronę do pracy na najwyższych obrotach. Bramkarka Kinga Szemik interweniowała w 1. i 5. minucie, a w 7. minucie samotna akcja Mai Stenard zakończyła się obroną. Mimo przewagi rywalek polski zespół przetrzymał presję i w 17. minucie padła jedyna bramka meczu - po podaniu Gabrieli Grzybowskiej celny strzał oddała Weronika Zawistowska i sędzia wskazał na środek boiska: 1:0.
Emocje sięgnęły zenitu. Kamera uchwyciła łzy autorki trafienia, które były mieszaniną ulgi, dumy i napięcia. Przez większość spotkania to właśnie interwencje Kingi Szemik oraz konsekwentne wyczyny defensywy pozwoliły utrzymać jednobramkowe prowadzenie aż do ostatniego gwizdka.
“Przeciwniczki pokazały charakter, były agresywne. To była dla nas cenna lekcja.”
- Weronika Zawistowska
W Gdańsku spokój trenerki i zadania do wykonania
Obok boiska Nina Patalon stała opanowana, obserwując przebieg gry i wprowadzając korekty. Po meczu trenerka nie uległa euforii - podkreśliła, że zwycięstwo cieszy, ale widać elementy do poprawy i sporo materiału do analizy.
“Cieszymy się ze zwycięstwa, ale widać, nad czym będzie trzeba popracować.”
- Nina Patalon
Spotkanie pokazało dwie twarze: z jednej strony odporność mentalna i zdolność do utrzymania wyniku, z drugiej - momenty chaosu i luki, które dobrze, że wyszły teraz, a nie w ważniejszych eliminacjach. Słowenia potwierdziła, że choć to niewielki kraj, ma w kobiecej piłce sporo jakości i potrafi narzucać tempo.
We wtorek 2 grudnia biało-czerwone zagrają w Gdańsku jeszcze jeden mecz towarzyski z Łotwą - na stadionie przy ul. Traugutta o godz. 13.30. Wstęp jest wolny, a w składzie pojawi się sporo młodych zawodniczek z roczników U-23, więc to okazja, by zobaczyć nadzieje na przyszłość.
Lokalne spojrzenie na następne dni i praktyczne wskazówki dla kibiców
To dobry moment dla mieszkańców, by zobaczyć drużynę z bliska bez biletu na trybuny: wolny wstęp na mecz z Łotwą sprawia, że warto zaplanować popołudnie i przyjść wcześniej, zwłaszcza jeśli chce się zobaczyć młode talenty. Dla osób obserwujących rozwój kobiecej piłki to szansa, by ocenić nowych zawodniczek i porównać ich grę z doświadczonym składem. Po spotkaniu widać też, że trenerka będzie zgrywać i testować rozwiązania - to dobry moment, by śledzić kolejne mecze i przyglądać się, jak zespół się rozwija.
na podstawie: UM Gdańsk.
Autor: krystian


