W MIIWŚ Enigma przestaje być zagadką i pokazuje skalę polskiego przełomu

4 min czytania
W MIIWŚ Enigma przestaje być zagadką i pokazuje skalę polskiego przełomu

FOT. UM Gdańsk

W gdańskim Muzeum II Wojny Światowej jedna z najbardziej znanych maszyn XX wieku dostała nową oprawę i od razu stała się czytelniejsza. W sekcji „Walka o tajemnice” obok dawnych elektronicznych symulatorów pojawiły się model Enigmy i bomba Rejewskiego, czyli dwa obiekty, które pomagają zobaczyć, jak wyglądał wyścig z niemieckimi szyframi. Dzięki temu opowieść o kryptologach nie tonie już w technicznych szczegółach, tylko prowadzi zwiedzających prosto do sedna.

  • Nowa aranżacja prowadzi do źródła szyfrowej zagadki
  • Rejewski i jego współpracownicy wracają do opowieści z pełną wagą
  • Oryginalna Enigma M4 domyka wojenną opowieść

Nowa aranżacja prowadzi do źródła szyfrowej zagadki

Zmiana w tej części ekspozycji nie jest tylko kosmetyką. Jak wyjaśnia rzecznik MIIWŚ Aleksandra Trawińska, celem było przede wszystkim uproszczenie odbioru historii i pokazanie skali wyzwania, przed którym stanęli polscy, francuscy i angielscy kryptolodzy. Dawne urządzenia elektroniczne wymagały dodatkowych komentarzy, a model Enigmy ma od razu podpowiadać, dlaczego złamanie niemieckiego szyfru uchodziło za zadanie niemal niewykonalne.

Jeszcze mocniej wybrzmiewa to przy bombie Rejewskiego – urządzeniu mechaniczno-elektrycznym stworzonym przez polskich matematyków. W muzealnej sali ten obiekt działa nie tylko jako eksponat, lecz także jako dowód, że za sukcesem kryptologicznym stała nie sama technika, ale także matematyczna intuicja i cierpliwa praca zespołowa.

Rejewski i jego współpracownicy wracają do opowieści z pełną wagą

Historia zaczyna się wcześniej, niż wielu zwiedzających kojarzy z samą wojną. Enigmy używano już w latach dwudziestych XX wieku, najpierw w handlu, a później w niemieckim wojsku i innych instytucjach państwowych. W odpowiedzi Biuro Szyfrów Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego zorganizowało w 1929 roku tajny kurs kryptologii na Uniwersytecie Poznańskim. Wśród uczestników był Marian Rejewski, jeszcze jako student matematyki.

Po przerwaniu kursu trafił do pracy w poznańskiej filii Biura Szyfrów, a gdy w 1932 roku placówkę zlikwidowano, całe przedsięwzięcie przeniesiono do Warszawy . To właśnie wtedy, w grudniu tego samego roku, Rejewski dokonał przełomu, który zmienił bieg wojennego wywiadu. Udało mu się złamać kod Enigmy, choć wcześniej uchodziło to za nierealne. Wspólnie z Henrykiem Zygalskim i Jerzym Różyckim polscy kryptolodzy potrafili odczytywać nawet 75 procent przechwyconych niemieckich depesz, a także zbudowali replikę maszyny.

Latem 1939 roku, gdy wojna wisiała już w powietrzu, polski wywiad zaprosił do podwarszawskich Pyr przedstawicieli Francji i Wielkiej Brytanii. Wtedy przekazano im pełną dokumentację wyników pracy zespołu Rejewskiego. To był moment, który często ginie w skrótowych opowieściach o wojnie, a w muzeum odzyskuje należne miejsce.

Dalszy los Rejewskiego był równie dramatyczny. Po ewakuacji do Rumunii i pobycie we Francji trafił do tajnego ośrodka radiowywiadowczego „Cadix”, a po zajęciu Francji przez Niemców przedostał się przez Hiszpanię do Wielkiej Brytanii. Tam pracował w radiowywiadzie Polskich Sił Zbrojnych, choć później został odsunięty od prac nad Enigmą przez Brytyjczyków. Po wojnie wrócił do Polski i przez lata nie ujawniał swojej przedwojennej współpracy z wywiadem. Zmarł w 1980 roku.

O znaczeniu tej historii mówi dziś wprost dyrektor MIIWŚ prof. Rafał Wnuk. Jak podkreśla,

„pracujący w zaciszu gabinetów matematycy Rejewski, Zygalski i Różycki przyczynili się do pokonania III Rzeszy w stopniu niemożliwym do przecenienia”.

Dodaje też, że w czasach rosyjskiej agresji na Ukrainę przypominanie roli naukowców w walce z przeciwnikiem ma szczególny ciężar. To ważny akcent także dla gdańskiej publiczności, bo muzealna opowieść nie zatrzymuje się na przeszłości – pokazuje, jak bardzo wiedza, analiza i informacja wciąż decydują o przewadze.

Oryginalna Enigma M4 domyka wojenną opowieść

Na wystawie głównej muzeum można zobaczyć również oryginalną, czterowirnikową Enigmę M4. To nie model, lecz autentyczny egzemplarz przekazany przez Forsvarsmuseet w Oslo dzięki staraniom zespołu muzealników z prof. Pawłem Machcewiczem na czele. Sam fakt, że urządzenie trafiło do Gdańska, nadaje tej części ekspozycji dodatkową wagę.

Maszyna należała do Kriegsmarine i od 1942 roku była używana przez marynarkę wojenną. Cztery wirniki, łącznica kablowa i drewniana obudowa transportowa sprawiały, że była jeszcze trudniejsza do rozszyfrowania niż wcześniejsze wersje. To właśnie dodatkowe zabezpieczenia mocno zwiększały liczbę możliwych kombinacji. Egzemplarz prezentowany w muzeum był używany przez jednostkę stacjonującą w Norwegii, a w 1945 roku Niemcy celowo go uszkodzili, by nie trafił w ręce aliantów.

W efekcie cała ekspozycja zyskuje nowy rytm. Zamiast suchej techniki jest opowieść o ludziach, którzy potrafili myśleć szybciej niż wojenny mechanizm. A dla zwiedzających to szansa, by w jednym miejscu zobaczyć zarówno narzędzie niemieckiej przewagi, jak i polski sposób na jej przełamanie.

na podstawie: UM Gdańsk.

Autor: krystian