Nowacka przywiozła do Gdańska reformę, która ma wejść do szkoły bez wstrząsu

FOT. Urząd Miejski w Gdańsku
W sali Polskiej Filharmonii Bałtyckiej padły słowa, które od miesięcy elektryzują nauczycieli – a jednak ton był zaskakująco spokojny. Barbara Nowacka przekonywała w Gdańsku, że szkoła nie ma zostać przewrócona do góry nogami, tylko powoli przestawiona na inne tory. Na sali siedziały setki nauczycielek i nauczycieli z Gdańska i Pomorza, bo od tego, jak brzmią dziś te zapowiedzi, może zależeć bardzo wiele już od 1 września.
- Reforma ma wejść do szkół małymi krokami, ale z dużą zmianą sposobu myślenia
- Gdańskie nauczycielki usłyszały o zmianach, ale nie wszystkie przyjęły je bez zastrzeżeń
- W tle zostało pytanie o nauczycieli, którzy mają tę reformę unieść
Reforma ma wejść do szkół małymi krokami, ale z dużą zmianą sposobu myślenia
Ministra edukacji narodowej przyjechała do Gdańska w ramach ogólnopolskiej trasy spotkań z nauczycielami. Do czerwca chce odwiedzić 70 miejsc w całym kraju, a gdańskie spotkanie było jednym z tych, podczas których reforma „Kompas Jutra” dostaje twarz i głos, zamiast pozostawać tylko hasłem z dokumentów.
Zmiany mają objąć na razie szkoły podstawowe – klasy 1 i 4 – oraz przedszkola. Nowy model ma zacząć obowiązywać od 1 września. Barbara Nowacka podkreślała, że nie chodzi o gwałtowny przewrót, lecz o spokojne wdrażanie rozwiązań, które mają wzmacniać to, co w szkole już działa.
„Ta reforma ma wejść spokojnie, ewolucyjnie. Nie wywraca systemu, a jedynie wzmacnia dobre praktyki”.
Szefowa MEN zwracała też uwagę, że pomysły nie spadły z góry. Jej zdaniem to nauczyciele – nie tylko eksperci – byli ważnym źródłem propozycji, dlatego, jak mówiła, z edukacji trzeba odsunąć bieżącą politykę.
Nowy kierunek ma przesunąć akcent z samej teorii na sens uczenia się i umiejętność wykorzystania wiedzy. Ministerstwo stawia na łączenie pokrewnych treści, większą rolę projektów i naukę opartą na doświadczeniu ucznia.
Wśród zapowiedzianych zmian znalazły się:
- nowe podręczniki,
- ocena zwrotna zamiast tradycyjnego oceniania w części obszarów,
- tydzień projektowy w każdej szkole podstawowej,
- mocniejsze wsparcie rozwoju emocjonalnego uczniów,
- większy nacisk na edukację obywatelską, medialną, zdrowotną, ekonomiczną i proekologiczną.
Nowacka tłumaczyła, że szkoła ma lepiej odpowiadać na pytania, które dzieci zadają coraz częściej – także to najprostsze, ale najważniejsze: po co im dana wiedza. W jej wystąpieniu mocno wybrzmiały też kompetencje przyszłości, czyli komunikacja, współpraca i budowanie relacji.
Gdańskie nauczycielki usłyszały o zmianach, ale nie wszystkie przyjęły je bez zastrzeżeń
Po wystąpieniu ministry głos zabrały osoby związane z oświatą. Była minister edukacji Katarzyna Hall oceniła, że w planie nie widzi przełomu w sensie politycznej rewolucji, a raczej powrót do rozwiązań, które wcześniej już w polskiej szkole działały.
Inaczej na temat patrzyła Bożena Brauer, przewodnicząca KM „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania w Gdańsku. Zwracała uwagę, że nowe zadania nie idą w parze z podwyżkami, a to dla wielu szkół pozostaje najczulszy punkt każdej zmiany.
Jeszcze bardziej szczegółowo reformę oceniła Aneta Cwalińska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 81 w Gdańsku-Osowej. Jej zdaniem kierunek zmian jest dobry, bo wraca do rozwiązań sprawdzonych wcześniej i daje większe możliwości planowania pracy. Jednocześnie nie ukrywała, że każda reforma rodzi napięcia.
Dyrektor mówiła o obawach związanych z dodatkowymi obowiązkami nauczycieli i sposobem wdrażania nowych rozwiązań. Zwracała jednak uwagę, że blokowe prowadzenie przyrody i techniki, dodatkowe godziny dyrektorskie oraz więcej czasu w klasach 1–3 mogą pomóc w łączeniu wiedzy z różnych dziedzin i w bardziej twórczej pracy z dziećmi.
„Jesteśmy otwarci na dialog i chętni do wspólnego wdrażania kolejnych inicjatyw”.
W tle zostało pytanie o nauczycieli, którzy mają tę reformę unieść
W trakcie spotkania Barbara Nowacka mocno akcentowała także sprawy mniej widowiskowe, ale dla szkół najtrudniejsze na co dzień – dobrostan nauczycieli i warunki pracy. Mówiła o potrzebie ochrony dzieci przed mediami społecznościowymi i nie ukrywała irytacji nadmiarową cyfrową presją, która przenika do życia rodzinnego i szkolnego.
Jej słowa o „nauczycielocentrycznym” podejściu były czytelnym sygnałem: reforma ma nie tylko zmieniać program, ale też odciążyć szkołę tam, gdzie da się to zrobić bez utraty jakości.
W spotkaniu w ramach Pomorskiej Rady Oświatowej uczestniczyli również marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk, wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz, pomorski kurator oświaty Grzegorz Kryger, przedstawiciele związków zawodowych, parlamentarzyści oraz Maciej Jakubowski z Instytutu Badań Edukacyjnych. To pokazuje, że dyskusja o „Kompasie Jutra” nie dotyczy już samej koncepcji, lecz bardzo konkretnego pytania o to, kto i w jakim tempie będzie ją wdrażał w szkolnych murach.
na podstawie: UM Gdańsk.
Autor: krystian
