Na kurs kaszubskiego zabrakło miejsc, a chętnych wciąż przybywa

3 min czytania
Na kurs kaszubskiego zabrakło miejsc, a chętnych wciąż przybywa

FOT. Urząd Miejski w Gdańsku

Zanim w gdańskiej sali padły pierwsze słowa po kaszubsku, zapisy były już zamknięte. Miejsca rozeszły się błyskawicznie, a na liście rezerwowej znalazły się dziesiątki osób. To jeden z tych sygnałów, które pokazują, że kaszubska mowa nie jest wyłącznie szkolnym dodatkiem – dla wielu staje się sposobem na wejście głębiej w historię Pomorza.

  • W sali UG spotkały się różne powody, by wrócić do kaszubskiego
  • Zajęcia prowadzi osoba, która od lat trzyma kaszubszczyznę w centrum swojej pracy
  • Do czerwca, a potem kolejna szansa dla spóźnionych

W sali UG spotkały się różne powody, by wrócić do kaszubskiego

Pierwsze zajęcia odbyły się 24 marca na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego. Do jednej sali przyszli ludzie w bardzo różnym wieku – od uczniów przygotowujących się do matury z języka kaszubskiego po osoby, które dawno zakończyły już aktywność zawodową. Właśnie ta mieszanka najlepiej pokazuje, że dla wielu uczestników to nie jest zwykły kurs językowy, ale próba wejścia w świat, który wcześniej był tylko zasłyszany albo kojarzony z domu.

Powody, by się zapisać, były bardzo osobiste. Jedna z uczestniczek śpiewa w zespole „Kosakowianie”, gdzie wykonywane są utwory po kaszubsku, więc chce mówić i śpiewać pewniej. Inny kursant przyznał, że nie lubi zostawać przy niewiedzy, a dodatkową zachętą stała się dla niego kaszubska rodzina ukochanej.

„Nigdy nie jest za późno na naukę” – powiedział jeden z uczestników.

Zajęcia prowadzi osoba, która od lat trzyma kaszubszczyznę w centrum swojej pracy

Kurs prowadzi dr Bożena Ugowska – pisarka, tłumaczka, językoznawczyni, działaczka społeczna i kaszubska poetka. W 1998 roku znalazła się w grupie dwunastu pierwszych nauczycieli z uprawnieniami do nauczania kaszubskiego. Dziś stoi na czele Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego jako druga kobieta w 70-letniej historii tej organizacji.

Program nie kończy się na podręcznikowych ćwiczeniach. Uczestnicy mają pracować nad ortografią i gramatyką, ale też słuchać żywego języka i próbować używać go w rozmowie. To ważne zwłaszcza dla dorosłych, którzy często znają tylko pojedyncze słowa z domu, a teraz chcą złożyć je w coś więcej niż krótkie zdanie.

„To nasza mowa ojczysta” – podkreśliła dr Bożena Ugowska, tłumacząc duże zainteresowanie kursem.

Wokół kaszubskiego toczy się także szersza rozmowa o jego miejscu wśród języków regionalnych. Szacunki mówią o około 400 tysiącach osób używających go w Polsce, z czego około 100 tysięcy traktuje go jako język ojczysty. Około 20 tysięcy dzieci uczy się go w Pomorskiem, a od 2005 roku można zdawać z niego maturę. To już nie folklor na marginesie, lecz język z własnymi zasadami, zapleczem i wyraźnym miejscem w edukacji.

Do czerwca, a potem kolejna szansa dla spóźnionych

Obecna edycja potrwa do czerwca, a spotkania odbywają się we wtorki. Dla osób, które tym razem nie zdobyły miejsca, Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie zostawia jeszcze jedną drogę wejścia w temat – „kaszubską letnią szkołę”, czyli dwutygodniowy intensywny kurs dla początkujących i tych, którzy chcą podciągnąć umiejętności.

  • zajęcia potrwają do czerwca
  • spotkania odbywają się we wtorki
  • chętni bez miejsca mogą zgłosić się na letnią szkołę kaszubskiego
  • po wakacjach planowane są kolejne edycje

na podstawie: Urząd Miejski w Gdańsku.

Autor: krystian