Bez wpisu nie wolno wynajmować. Gdańsk porządkuje rynek noclegów

Bez wpisu nie wolno wynajmować. Gdańsk porządkuje rynek noclegów

W gdańskich apartamentach i mieszkaniach wynajmowanych na doby sprawa zaczyna się od papierów, nie od rezerwacji. Zanim pojawi się pierwszy gość, obiekt musi trafić do miejskiej ewidencji, bo to ten wpis przesądza o legalnym prowadzeniu działalności. W tle rośnie liczba noclegów, a wraz z nią presja na porządek, kontrolę i odróżnienie legalnej oferty od szarej strefy.

  • Miejska ewidencja nadal decyduje, kto może przyjmować gości
  • Rynek noclegów urósł szybciej niż przepisy
  • Właściciele apartamentów muszą pamiętać nie tylko o rejestrze

Miejska ewidencja nadal decyduje, kto może przyjmować gości

Do czasu uruchomienia ogólnopolskiego rejestru wciąż obowiązuje rozwiązanie lokalne – w Gdańsku to ewidencja prowadzona przez prezydenta miasta. Bez tego wpisu nie powinny działać ani apartamenty na wynajem krótkoterminowy, ani pokoje gościnne, hostele czy domki turystyczne. To ważne rozróżnienie, bo nie chodzi wyłącznie o hotele w klasycznym sensie, lecz o cały szeroki rynek noclegowy, który w ostatnich latach rozrósł się w szybkim tempie.

Miasto uruchomiło portal Gdańskie Obiekty Noclegowe, dzięki któremu zgłoszenie można złożyć elektronicznie. Wniosek da się podpisać profilem zaufanym albo podpisem kwalifikowanym, a nadal pozostaje też ścieżka papierowa. Po rejestracji właściciel dostaje potwierdzenie wpisu i elektroniczną wizytówkę z numerem ewidencyjnym. Taki numer można pokazać w ogłoszeniu albo w samym obiekcie, co dla gości jest prostym sposobem sprawdzenia, czy oferta nie jest przypadkowym ogłoszeniem bez pokrycia.

Rynek noclegów urósł szybciej niż przepisy

Skala zjawiska w Gdańsku robi wrażenie. Na koniec marca 2026 roku w miejskiej ewidencji było ponad 4,3 tys. obiektów noclegowych, a baza miejsc noclegowych przekraczała 36 tys. W porównaniu z 2019 rokiem to wzrost ponad pięciokrotny. Tak szybki przyrost nie pozostaje bez znaczenia ani dla turystów, ani dla osób mieszkających w sąsiedztwie takich lokali.

Miasto nie ogranicza się do zbierania zgłoszeń. Prowadzi też działania informacyjne i kontrole obiektów, które działają poza ewidencją. Chodzi o uporządkowanie rynku, ale też o bardziej przyziemną sprawę – bezpieczeństwo gości i spokój na osiedlach, gdzie krótkoterminowy najem bywa szczególnie odczuwalny. Dla legalnie działających gospodarzy to z kolei sposób na uwiarygodnienie oferty. Obiekt może trafić na mapę, a po zgodzie właściciela także dostać bezpłatną prezentację na portalu miejskim z podstawowymi danymi kontaktowymi i lokalizacją.

Właściciele apartamentów muszą pamiętać nie tylko o rejestrze

Sam wpis do ewidencji nie zamyka sprawy. Osoby wynajmujące mieszkania i apartamenty na doby powinny pamiętać również o podatku od nieruchomości, liczonym jak dla nieruchomości związanej z działalnością gospodarczą. Jeśli lokal zaczyna być używany do najmu krótkoterminowego albo zmienia sposób wykorzystania, trzeba to zgłosić w ciągu 14 dni i złożyć odpowiednią informację albo korektę deklaracji.

Na tym obowiązki się nie kończą. Prowadzący taki najem staje się też inkasentem opłaty miejscowej, czyli musi ją pobierać od osób korzystających z noclegu i przekazywać dalej. To detal, który łatwo przeoczyć przy rosnącej liczbie rezerwacji, ale dla miasta ma znaczenie – porządkuje rozliczenia i wyrównuje zasady gry między wszystkimi, którzy działają legalnie. Wraz z planowanym Centralnym Wykazem Turystycznych Obiektów Noclegowych stawka ma jeszcze wzrosnąć: platformy rezerwacyjne mają pokazywać wyłącznie obiekty z numerem identyfikacyjnym, a za brak wpisu lub brak numeru ID mają grozić administracyjne kary sięgające 50 tys. zł.

na podstawie: Referat Prasowy UM Gdańsk.