[PIŁKA NOŻNA] Lechia Gdańsk – Raków Częstochowa 1:2 w PKO BP Ekstraklasie

[PIŁKA NOŻNA] Lechia Gdańsk – Raków Częstochowa 1:2 w PKO BP Ekstraklasie

Lechia Gdańsk przegrała u siebie z Rakowem Częstochowa 1:2 w 30. kolejce PKO BP Ekstraklasy, choć długo wyglądało na to, że przy Polsat Plus Arenie Gdańsk punkt zostanie na miejscu. Gospodarze szybko objęli prowadzenie po karnym Tomasza Bobčka, ale jeszcze przed przerwą wyrównał Oskar Repka, a w samej końcówce decydujący cios zadał Jonatan Brunes.

Na stadionie zebrało się ponad 17 tysięcy kibiców i to był widok, który naprawdę robił wrażenie. Mecz miał przy tym niecodzienny klimat, bo na trybunach pojawił się także wspólny młyn obu ekip, co dodało spotkaniu bardziej braterskiego niż zwykle kolorytu. Na murawie jednak sentymentów nie było, bo stawka była konkretna, a Raków przyjechał do Gdańska po punkty potrzebne w walce o czołówkę tabeli.

Lechia zaczęła odważnie, Raków szybko odpowiedział

Lechia weszła w mecz dobrze i już w 10. minucie miała powód do radości. Tomasz Bobček pewnie wykorzystał rzut karny, a gdańszczanie poczuli, że przy takiej energii trybun mogą pójść za ciosem. Raków nie zamierzał jednak długo czekać z odpowiedzią. Goście uspokoili grę, zaczęli częściej trzymać piłkę i w 20. minucie dopięli swego, gdy Oskar Repka doprowadził do wyrównania.

Od tego momentu spotkanie zrobiło się bardziej szarpane. Lechia próbowała podkręcać tempo, ale Raków dobrze kontrolował środek pola i nie pozwalał gospodarzom na serię groźnych ataków. Widać było też różnicę w pomyśle obu trenerów. John Carver postawił na bardziej bezpośrednią grę gospodarzy, a Łukasz Tomczyk ustawił zespół tak, by Raków był cierpliwy, zdyscyplinowany i gotowy do uderzenia w odpowiednim momencie.

Gdańszczanie naciskali, ale w końcówce błysnął Brunes

Po przerwie Lechia częściej gościła pod bramką Rakowa, a statystyki tylko częściowo oddają to, co działo się na murawie. Gospodarze mieli więcej celnych strzałów, bo sześć do czterech, a posiadanie piłki było niemal równe. To jednak nie wystarczyło, bo bardzo dobrze spisywał się Oliwier Zych. Gdańszczanin w bramce Rakowa kilkakrotnie zatrzymał Lechię w momentach, gdy wydawało się, że gospodarze mogą przechylić szalę na swoją stronę.

W drugiej połowie rosło też napięcie. Sędzia Koki Nagamine z Japonii musiał częściej sięgać po kartki, a gra robiła się coraz bardziej nerwowa. Raków dokonywał zmian, szukając świeżości i lepszego wyjścia do kontrataku, Lechia z kolei próbowała dociskać rywala, ale brakowało ostatniego podania albo precyzji w wykończeniu.

I właśnie wtedy, gdy wydawało się, że remis jest najbliżej, Raków zadał cios, który najbardziej zabolał gdańszczan. Jonatan Brunes przesądził o wyniku i goście mogli świętować zwycięstwo 2:1. Dla Lechii to bolesna porażka, bo przy takim przebiegu gry punkt był naprawdę w zasięgu ręki.

W tabeli ten rezultat też ma swoje znaczenie. Lechia pozostaje na 9. miejscu z 38 punktami, Raków umacnia się na 4. pozycji i ma ich 46. W Gdańsku zostaje więc niedosyt, bo gospodarze pokazali ambicję i momentami potrafili zamknąć rywala w jego polu karnym, ale w meczu o takiej wadze liczy się przede wszystkim skuteczność. A tej tego popołudnia zabrakło właśnie Lechii.

Lechia GdańskStatystykaRaków Częstochowa
1Gole2
49%Posiadanie51%
6Strzały celne4
5Strzały niecelne4
11Strzały łącznie16
0Strzały zablokowane8
8Strzały w polu karnym11
3Strzały spoza pola5
3Rzuty rożne3
13Faule13
3Spalone0
2Żółte kartki2
2Interwencje bramkarza5
360Liczba podań393
276Podania celne317
77%Skuteczność podań81%