Lechia ograła Pogoń w osłabieniu – i znów wygląda jak drużyna z charakterem

3 min czytania
Lechia ograła Pogoń w osłabieniu – i znów wygląda jak drużyna z charakterem

FOT. Urząd Miejski Gdańsk

Na Polsat Plus Arenie Gdańsk było wszystko, co w piłce potrafi najbardziej podnieść puls – presja, szybkie zwroty akcji i zwycięstwo, które ma większą wagę niż zwykłe trzy punkty. Lechia pokonała Pogoń Szczecin 2:1 mimo braków w składzie i od razu przypomniała, że w tym sezonie potrafi wygrywać nie tylko jakością, ale też odpornością. Na trybunach zasiadło 17 642 widzów, a z boiska zeszło poczucie, że gdańszczanie znów złapali właściwy rytm.

  • Gdańszczanie weszli w mecz bez kilku filarów, ale z dużą odwagą
  • Pllana otworzył wynik, Cirković rozmontował defensywę Pogoni
  • Lechia znów strzela najwięcej w lidze i spokojniej patrzy na tabelę

Gdańszczanie weszli w mecz bez kilku filarów, ale z dużą odwagą

Lechia przed tym spotkaniem miała problem, który zwykle potrafi rozbić plan na cały wieczór. Zabrakło Tomasza Bobcka, Camila Mena i Mateja Rodina, czyli zawodników ważnych dla ofensywy i obrony. Mimo tego zespół nie cofnął się ani o krok i od początku szukał sposobu, by narzucić własne tempo.

To zwycięstwo było ważne także dlatego, że padło przeciwko rywalowi z górnej półki, drużynie zawsze groźnej i niewygodnej. Lechia pokazała jednak coś, co w długim sezonie często decyduje bardziej niż jednorazowy błysk – szeroką kadrę i gotowość rezerwowych do wzięcia odpowiedzialności. W Gdańsku widać też było, że kibice potrafią wyczuć moment, w którym drużyna naprawdę potrzebuje wsparcia.

Pllana otworzył wynik, Cirković rozmontował defensywę Pogoni

Mecz szybko zaczął pisać własną historię. Najpierw dał o sobie znać Bujar Pllana, który tego samego poranka usłyszał o powołaniu do reprezentacji Albanii na barażowe spotkanie z Polską. Potem przyniósł Lechii prowadzenie i dołożył pierwszy gol w barwach gdańskiego klubu.

  • 11. minuta – Iwan Żelizko dograł z rzutu wolnego, a Pllana trafił głową pod poprzeczkę.
  • 37. minuta – Paul Mukairu wyrównał po strzale zza pola karnego, ale po drodze piłka niefortunnie odbiła się od Maksymа Diaczuka i zmyliła Alexa Paulsena.
  • 54. minuta – Aleksandar Ćirković poprowadził akcję prawą stroną, minął kilku rywali i wyłożył piłkę Tomaszowi Neugebauerowi, który z bliska ustalił wynik na 2:1.

To właśnie ten trzeci gol najmocniej podniósł stadion z miejsc. Ćirković wszedł w obronę Pogoni z taką pewnością, jakby miał przed sobą wolną autostradę, a nie gąszcz szczecińskich koszulek. Neugebauer tylko domknął akcję, która długo zostanie w pamięci kibiców na stadionie i poza nim.

Na osobne słowa zasłużył też Alex Paulsen. Bramkarz Lechii po nieudanym występie w Katowicach zagrał bardzo pewnie i wielokrotnie ratował zespół w trudnych momentach. Przy golu rywali był bez większych szans, bo piłka zmieniła tor lotu po rykoszecie. Dla Lechii to ważny sygnał, bo gdy bramkarz odzyskuje pewność, cała drużyna zaczyna oddychać spokojniej.

Lechia znów strzela najwięcej w lidze i spokojniej patrzy na tabelę

Po tym meczu gdański zespół ma już 11 zwycięstw, a także 51 zdobytych bramek, co daje mu pozycję najbardziej bramkostrzelnej drużyny w Ekstraklasie. To wynik, który pokazuje nie tylko skuteczność, ale i ofensywną tożsamość zespołu. W tabeli nadal widać jednak cenę poniesioną wcześniej przez klub – odjęte przez władze Ekstraklasy i PZPN pięć punktów mocno zmieniają obraz całego sezonu.

Najbliższe dni przyniosą przerwę reprezentacyjną, a po niej Lechia wróci do gry przed własną publicznością. Kolejny mecz gdańszczanie zagrają w poniedziałek wielkanocny, 6 kwietnia, o godz. 20.15, a ich rywalem będzie Korona Kielce . Po takim występie można zakładać, że na stadionie znów nie zabraknie zainteresowania – bo drużyna, która potrafi wygrać w osłabieniu z Pogonią, daje kibicom coś więcej niż wynik.

na podstawie: Urząd Miejski Gdańsk.

Autor: krystian