Gdańskie płazy czekają na ciepło, a ochotnicy czuwają przy wiaderkach

Gdańskie płazy czekają na ciepło, a ochotnicy czuwają przy wiaderkach

FOT. Urząd Miejski w Gdańsku

Na Góralskiej, w Oliwie i przy ulicy Michałowskiego nocą rozgrywa się cichy wyścig z pogodą. Gdy temperatura spada, żaby i ropuchy stoją w miejscu, a gdy tylko noc robi się cieplejsza, ruszają ku zbiornikom wodnym pod czujnym okiem ludzi. W Gdańsku trwa sezon, w którym płotki, wiaderka i szybkie przenoszenie zwierząt decydują o tym, ile z nich bezpiecznie dotrze na drugą stronę ulicy. To akcja, której sens najlepiej widać o świcie, gdy miasto jeszcze śpi, a przy drogach już liczy się każdy płaz.

  • Płotki i wiaderka przejmują ruch tam, gdzie dla płazów zaczyna się droga bez odwrotu
  • W Oliwie ruch już ruszył, choć poranki wciąż trzymają płazy w miejscu
  • Ciepła noc może wyciągnąć płazy z ukrycia i przyspieszyć cały patrol

Płotki i wiaderka przejmują ruch tam, gdzie dla płazów zaczyna się droga bez odwrotu

Czynna ochrona płazów działa tam, gdzie ich wędrówka przecina się z ruchem samochodów. Zwierzęta zmierzają do wody, by odbyć gody, a potem wracają w miejsce, z którego przyszły. Ten sam odcinek drogi przechodzą więc dwa razy, a dla wielu z nich bywa to najbardziej niebezpieczny fragment sezonu.

Na zagrożonych ulicach ustawia się z obu stron płotki, które prowadzą zwierzęta wzdłuż barier. Zamiast wpaść pod koła, płazy trafiają do wiader-pułapek, skąd są podnoszone i przenoszone dalej. Przy okazji są liczone i rozpoznawane gatunkowo, więc akcja daje nie tylko ratunek, ale też obraz tego, jak wygląda tegoroczna migracja.

W Oliwie ruch już ruszył, choć poranki wciąż trzymają płazy w miejscu

W tym sezonie działania prowadzone są na ulicy Góralskiej na Niedźwiedniku oraz na ulicach Kościerskiej i Bytowskiej w Oliwie. Do tego, jak co roku, dla samochodów zamknięto 40-metrowy odcinek ulicy Michałowskiego, który również leży na trasie wędrówek.

Pierwszy sygnał, że płazy zaczęły się przemieszczać, pojawił się 29 marca, kiedy zauważono pierwszy skrzek. Na razie skala nie jest duża, ale w Oliwie już zanotowano dobowy rekord na poziomie 300 osobników. W najgorętszym momencie sezonu liczby potrafią sięgać nawet 1,7 tysiąca dziennie.

Warunek jest prosty, ale kapryśny: potrzebna jest wilgoć i nocna temperatura około 8 stopni. Tymczasem o godzinie 5.30, gdy sprawdzane są wiaderka po nocnym dyżurze, przy ulicy Bytowskiej bywa minus 4 stopnie. Na Niedźwiedniku jest jeszcze chłodniej i tam wędrowców na razie nie widać.

Ciepła noc może wyciągnąć płazy z ukrycia i przyspieszyć cały patrol

„Spodziewamy się chwilowego większego ruchu zwierząt w Niedzielę Wielkanocną, bo ma być wysoka temperatura i ciepła noc. Później znów przyjdzie ochłodzenie” – mówi Piotr Zięcik, biolog środowiskowy.

Jak dodaje, jeszcze jest czas na płazy, ale wszystko wskazuje na to, że największego natężenia migracji można spodziewać się około 15 kwietnia. W akcję od lat włącza się też grupa mieszkańców, która czeka już „w blokach startowych”, gotowa wesprzeć poranne obchody.

Im cieplej, tym więcej pracy przy wiaderkach. W chłodzie wystarczą dwa obchody dziennie, ale gdy temperatura rośnie, trzeba zaglądać do pułapek częściej, żeby zwierzęta nie wysychały w rozgrzanych po słońcu pojemnikach. Organizatorzy przypominają też, że płazy migrują nie tylko w miejscach objętych akcją, dlatego kierowcy w całym Gdańsku powinni zwalniać i uważać na zwierzęta przecinające drogę.

na podstawie: UM Gdańsk.