Madagaskar z Gdańska na wyciągnięcie ręki dzięki wiosennemu Dreamlinerowi

Na gdańskim lotnisku pojawi się samolot, który zwykle kojarzy się z dalekimi, międzykontynentalnymi trasami. Tym razem Dreamliner zabierze pasażerów nie do oczywistych kurortów, ale na Madagaskar – wyspę, gdzie baobaby, lemury i ocean składają się na obraz bardziej z katalogu marzeń niż z codziennego rozkładu lotów. Dla Portu Lotniczego Gdańsk to nowy, wyraźnie egzotyczny kierunek, a dla podróżnych sygnał, że daleka wyspa staje się osiągalna bez żmudnego składania przesiadek.
- Nosy Be ma przyciągnąć tych, którzy szukają czegoś więcej niż plaży
- Dreamliner wraca do Gdańska rzadko, ale zawsze robi wrażenie
Nosy Be ma przyciągnąć tych, którzy szukają czegoś więcej niż plaży
Nowe połączenie z Gdańska prowadzi na Nosy Be, niewielką wyspę położoną u północno-zachodnich wybrzeży Madagaskaru. To miejsce otoczone rafą koralową, znane z plantacji ylang-ylang, wanilii i kawy, a przez to nazywane wyspą zapachów. W praktyce oznacza to kierunek dla tych, którzy poza wypoczynkiem chcą zobaczyć coś, czego nie da się pomylić z żadnym innym zakątkiem świata.
Agnieszka Michajłow, rzeczniczka Portu Lotniczego Gdańsk, zwraca uwagę, że Madagaskar wyróżnia się skalą i przyrodą. Jak podkreśliła:
„Madagaskar jest czwartą co do wielkości wyspą na świecie. Ponad 90 proc. dzikiej przyrody nie występuje w żadnym innym miejscu na ziemi”.
Na miejscu czekają więc nie tylko plaże z jasnym piaskiem i turkusową wodą, ale też wyjazd, który dla wielu pasażerów będzie czymś znacznie bardziej wyjątkowym niż standardowe wakacje w ciepłym klimacie.
W tym sezonie Itaka przygotowała pięć rejsów z Gdańska. Wyjazdy zaplanowano na:
- 26 kwietnia
- 3 maja
- 10 maja
- 17 maja
- 24 maja
Biuro podróży przewiduje pakiety wakacyjne, ale osoby, które wolą działać na własną rękę, mogą trafić także na sam lot, jeśli w sprzedaży zostaną wolne miejsca. To ważna informacja dla tych, którzy nie chcą kupować pełnego wyjazdu, tylko samodzielnie układać urlop.
Dreamliner wraca do Gdańska rzadko, ale zawsze robi wrażenie
Do Gdańska przyleci Boeing 787–9 włoskiej linii czarterowej Neos, a na pokład będzie mogło wejść 355 pasażerów. To maszyna druga pod względem wielkości w rodzinie Dreamlinerów, o długości 62,81 m, wysokości 17,02 m i rozpiętości skrzydeł 60,12 m. Przy maksymalnej masie startowej 251 ton skala robi wrażenie nawet na lotnisku przyzwyczajonym do intensywnego ruchu.
Tak duży samolot nie jest w Gdańsku codziennym gościem. Ostatni raz Dreamliner pojawił się tutaj 13 kwietnia 2024 roku, również w wersji 787–8, kiedy maszyna linii AirEuropa przyleciała na zlecenie hiszpańskich sił zbrojnych. Tym razem operacja ma charakter czarterowy, ale wymaga podobnej organizacyjnej precyzji.
Jak zaznacza rzeczniczka lotniska, przy obsłudze takiej maszyny trzeba zwiększyć obsadę strażaków podczas startu i lądowania. Dla portu to nie jest zaskoczenie, lecz potwierdzenie, że potrafi obsłużyć loty o dużej skali i z dalekim zasięgiem. Dreamliner może zabrać do zbiorników ponad 100 ton paliwa, co pozwala mu pokonywać trasy liczące ponad 14 tysięcy kilometrów – a więc dokładnie takie, jakie otwierają drogę na Madagaskar.
na podstawie: serwis gdansk.pl.
Ostatnie Artykuły

Dwie ulice w Pruszczu Gdańskim staną etapami przez budowę kanalizacji deszczowej

Gdański maraton wraca na ulice z rekordową stawką i nową trasą

Gry, archeologia i szkoła - w Gdańsku padło kilka mocnych argumentów

Nad Gdańskiem rusza pomiar, który odświeży cyfrowy obraz miasta

Brętowo z listą pilnych spraw – od chodników po autobus i przychodnię

Po meczu Lechii ruszą dodatkowe kursy linii 7 z Polsat Plus Areny

Zakopał narkotyki w ziemi. Przy zatrzymaniu miał przedmiot przypominający broń

Szadółki z czasową zmianą ruchu – do PSZOK-u wjedzie się tylko jedną bramą

Zakładka, która robi apetyt na czytanie - rusza konkurs dla młodych twórców

Gdańska drogówka zatrzymała trzech kierowców - alkohol i sądowy zakaz

Darmowe szkolenia z AI i cyberbezpieczeństwa ruszyły dla Pomorza

Gdański program Fahrenheita przyciąga doktorantów z Brazylii i Grecji

Nowi mieszkańcy gdańskiego zoo i trudna układanka z gepardem

