W krabach z Bałtyku naukowcy znaleźli ślady leków. Skala zaskakuje

W krabach z Bałtyku naukowcy znaleźli ślady leków. Skala zaskakuje

W gdańskim laboratorium z kraba zostaje najpierw rozcięte ciało, potem mięśnie, a na końcu drobny pył. To właśnie z niego badaczki GUMed odczytują, co trafia do Morza Bałtyckiego razem z odpadami farmaceutycznymi. Wstępne wyniki nie są dramatyczne dla człowieka, ale pokazują coś znacznie szerszego – leki krążą w morskim łańcuchu pokarmowym. W organizmach bałtyckich krabów znaleziono ślady kilku grup farmaceutyków, w tym ibuprofenu i paracetamolu.

  • Z kraba zostaje pył, który mówi o Bałtyku
  • W krabach i małżach widać to, co trafia do wody
  • Skąd biorą się leki w morzu i co można z tym zrobić

Z kraba zostaje pył, który mówi o Bałtyku

Do badań nie trafia cały okaz, tylko materiał przygotowany niemal chirurgicznie. Najpierw trzeba rozciąć kraba, usunąć skrzela, wątrobotrzustkę i gonady, a z odnóży wydobyć mięśnie. Tkanki są potem suszone w niskiej temperaturze, a następnie rozcierane w moździerzu na pył. Dopiero taki materiał pozwala sprawdzić, jakie substancje odkładają się w organizmach żyjących w Bałtyku.

Dr Anna Hallmann i mgr Dagmara Leszczyńska z Wydziału Farmaceutycznego GUMed badają między innymi kraby wełnistoszczypce. To część szerszych prac nad śladami leków w organizmach morskich.

W krabach i małżach widać to, co trafia do wody

„W krabach znajdujemy ślady leków przeciwzapalnych, antybiotyków, antydepresantów czy leków przeciwpadaczkowych” – mówi dr Anna Hallmann.

Badaczka zwraca uwagę, że ibuprofen i paracetamol są obecne w wodach Bałtyku oraz w tkankach organizmów zamieszkujących morze. Stężenia są bardzo niskie i nie stanowią zagrożenia dla człowieka, ale sam fakt ich wykrycia pokazuje, jak daleko sięga ten problem.

W badaniach pojawiają się też małże bałtyckie. W nich naukowczynie wykryły ślady leków i sztucznych hormonów, czyli estrogenów. Tego typu związki mogą osłabiać rozrodczość bezkręgowców, a to odbija się na całym układzie zależności – jeśli małży będzie mniej, rybom trudniej będzie znaleźć pokarm.

„Pozostałości leków nie znikają bez śladu” – podkreśla dr Hallmann.

Ryby takie jak stornia czy dorsz żywią się małżami, a później trafiają na nasze stoły. To oznacza, że problem nie kończy się na wodzie czy osadach dennych, tylko przechodzi przez kolejne ogniwa morskiego łańcucha pokarmowego.

Skąd biorą się leki w morzu i co można z tym zrobić

Źródło jest banalne, ale skala robi wrażenie. Leki wyrzucane do śmieci albo wylewane do toalety kończą ostatecznie w środowisku morskim, bo nie wszystkie są skutecznie usuwane w oczyszczalniach ścieków. W Polsce marnuje się ich rocznie około 4 miliardów złotych, a z badań wynika, że tylko co dziesiąty przeterminowany preparat trafia do właściwego punktu zbiórki.

W próbkach wody nadennej z okolic ujścia oczyszczonych ścieków z kolektora w Dębogórzu naukowczynie znalazły cały przekrój zanieczyszczeń – od farmaceutyków, przez hormony i składniki kosmetyków, po dodatki do żywności, związki przemysłowe i tzw. wieczne chemikalia. To pokazuje, że sam etap oczyszczania nie zamyka tematu.

Dr Hallmann wskazuje kilka kierunków zmian. Potrzebne są łatwiej dostępne pojemniki na przeterminowane leki – nie tylko w aptekach, ale też w przychodniach, szpitalach i urzędach. Do tego dochodzą inwestycje w nowocześniejsze oczyszczanie ścieków oraz edukacja, która powinna zaczynać się już w szkole podstawowej.

„Niech oni także poczują odpowiedzialność za utylizację swoich produktów” – mówi badaczka, wskazując na producentów leków.

Badania prowadzone przez dr hab. Annę Hallmann, mgr Dagmarę Leszczyńską oraz zespół współpracujący w ramach programu PharmaSea pokazują więc coś więcej niż naukową ciekawostkę. To sygnał, że sposób obchodzenia się z lekami w domu ma bezpośredni wpływ na wodę, organizmy morskie i cały obieg substancji w Bałtyku.

na podstawie: Serwis gdansk.pl.