Lodołamacze udrożniły dolną Wisłę - flota z Przegaliny rozbiła kry

3 min czytania
Lodołamacze udrożniły dolną Wisłę - flota z Przegaliny rozbiła kry

Na Wiśle zrobiło się głośno od silników i trzasku lodu — w Gdańsku akcja lodołamania przeszła z patrolu do systemowych działań. Statki wycinały rynnę i rozdrabniały zalegającą krę, by przywrócić swobodny spływ ku Zatoce. Mieszkańcy obserwowali przemieszczające się bryły lodu i oddech ulgi wśród służb wodnych.

  • Trzy pierwsze jednostki otworzyły rynnę, potem dołączyły kolejne cztery.
  • Akcja objęła około 18-kilometrowy odcinek dolnej Wisły.
  • Do usunięcia zaległości pozostało najpierw około 200 metrów, później ostatnie 100 m.
  • Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej koordynował prace od Kiezmarku w górę rzeki
  • W Gdańsku i dalej — jak przebiegała rozbiórka kry i co dalej

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej koordynował prace od Kiezmarku w górę rzeki

Po wstępnym patrolu dwóch jednostek, w którym oceniano sytuację, działania zostały skalowane. Według informacji Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku, we wtorek rozpoczęła się właściwa akcja — na początek na dolnej Wiśle pracowały trzy lodołamacze: czołowe Puma i Tygrys oraz liniowy Rekin. Operacje ruszyły w rejonie mostu w Kiezmarku, gdzie lód przestał się samoczynnie przemieszczać i zaczął formować niebezpieczny zator. Dwie jednostki wycinały rynnę w stojącym lodzie, a trzecia rozdrabniała pozostałe fragmenty, tak by rozbite kawałki mogły swobodnie spływać.

Kolejnego dnia do pracy dołączyły jednostki liniowe Manat i Nerpa, a dodatkowy patrol pełnił Rekin, monitorując odpływ rozbitej pokrywy lodowej. Najmocniejsze statki floty stacjonującej w Przegalinie miały za zadanie wykruszyć rynnę, by potem lodołamacze liniowe poszerzały przejście — ta sekwencja okazała się kluczowa dla powodzenia operacji.

W Gdańsku i dalej — jak przebiegała rozbiórka kry i co dalej

Sytuacja przy ujściu była trudna — kra zatrzymała się i nie chciała spływać do Zatoki Gdańskiej, przez co statki kilkukrotnie blokowały się nawzajem i musiały się wzajemnie wyciągać z zatorów kry. Do zmierzchu pozostawał do usunięcia jeszcze około 200 metrów, a w kolejnym dniu, po dołączeniu lodołamacza Narwal, do południa usunięto ostatnie 100 m zalegającej pokrywy. Po sprzyjających warunkach pogodowych — południowym wietrze i dodatnich temperaturach — rozbite fragmenty lodu zaczęły swobodnie spływać w stronę ujścia.

W regionie operuje flota — poza Przegaliną, drugim portem lodołamaczy na Wiśle jest Włocławek, gdzie podległe pod RZGW w Warszawie jednostki wspierają działania. Łącznie w Przegalinie stacjonuje 9 statków, a we Włocławku około 8 — dzięki temu możliwe było stopniowe rozszerzanie operacji na około 18-kilometrowym odcinku rzeki.

Dla mieszkańców i żeglugi oznacza to przywrócenie spływu lodu ku Zatoce, mniejsze ryzyko zatorów i usprawnienie ruchu rzecznego, choć sytuacja wciąż wymaga monitoringu — warunki pogodowe i dalsze przemieszczanie kry mogą wymusić kolejne interwencje.

Perspektywa praktyczna — co to znaczy dla mieszkańców i użytkowników rzeki

Dzięki prowadzonym pracom rzeka została udrożniona, co zmniejsza ryzyko lokalnych zatorów i problemów z odprowadzaniem wód. Osoby spacerujące po brzegach powinny zachować ostrożność — spływająca kra tworzy dynamiczne, nieprzewidywalne układy lodu. Dla portów i żeglugi to sygnał do stopniowego przywracania normalnych operacji, ale służby wodne będą nadal monitorować sytuację i reagować, gdy zajdzie taka potrzeba.

na podstawie: UM Gdańsk.

Autor: krystian