Tłumy na zamarzniętej Motławie - spacer, wędkarze i rosnące ryzyko

Słoneczne popołudnie przyciągnęło tłumy na lód Motławy i zamieniło nadbrzeże w nietypowy miejski deptak. W Gdańsku panowały radosne sceny: rodziny z dziećmi, turyści i wędkarze korzystali z rzadkiej okazji, choć służby ostrzegały przez megafony. Mimo to spacer po rzece stał się viralowym symbolem zimy.
- W słońcu i tłumie - Gdańsk oglądał niezwykły widok
- Spacer po Motławie i selfie przy Sołdku - co można było zobaczyć
- Poradnik ratowników - co warto zapamiętać i jak reagować w razie zagrożenia
W słońcu i tłumie - Gdańsk oglądał niezwykły widok
W niedzielę nad Motławą królowało nietypowe połączenie turystycznej ciekawości i ryzyka. Na tafli pojawili się spacerowicze, łyżwiarze, rodziny z wózkami, a nawet osoba na rowerze — wszystko to pod śpiew ptaków i refleksy słońca. Obok polskiej rozmowy słychać było języki obce: angielski, francuski, szwedzki — wielu przyjezdnych skorzystało z okazji zrobić zdjęcie przy statku-muzeum Sołdek.
Na Zielonym Moście stał radiowóz Straży Miejskiej i przez megafon przypominano o zagrożeniu, jednak ostrzeżenia nie powstrzymały tłumów. W mniej uczęszczanych zakątkach, np. przy przystani Żabi Kruk, spotkać można było grupy wędkarzy uprawiających połowy podlodowe.
Spacer po Motławie i selfie przy Sołdku - co można było zobaczyć
Obraz niedzieli był kontrastowy: z jednej strony zdjęcia i filmiki z efektownymi piruetami na lodzie, z drugiej - rodzice pchający wózki po twardej tafli. W kilku miejscach mężczyźni wędkujący przy wywierconych przeręblach zapewniali, że w tej części rzeki trafiają się szczupaki, sandacze i łososie.
Mierzone grubości lodu w terenie różniły się:
- ogólnie pokrywa lodowa osiągała ponad 10 cm, miejscami nawet 25 cm;
- przy moście Podwala Przedmiejskiego obserwowano lód o grubości około 20 cm.
To tłumaczy, dlaczego wielu uznało, że można bezpiecznie wyjść na lód — jednak specyfika płynącej rzeki oznacza, że w różnych miejscach wytrzymałość tafli może być bardzo odmienna. Turyści i miejscowi chętnie korzystali z okazji, ale takie warunki zawsze niosą ryzyko.
Poradnik ratowników - co warto zapamiętać i jak reagować w razie zagrożenia
“Pamiętaj! Wchodząc na lód, zawsze ryzykujesz życiem!”
Wydział Prewencji Społecznej Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej
Służby ratunkowe podkreślają jednocześnie praktyczne zasady bezpieczeństwa. Najważniejsze wskazówki, które warto mieć w pamięci przed wejściem na lód:
- Bezpieczna grubość to około 10 cm dla osoby dorosłej, ale na ciekach wodnych lód jest zwykle cieńszy.
- Unikać miejsc przy mostach, ujściach, nurtach oraz przy brzegach.
- Nie wchodzić na lód samemu — najlepiej wchodzić parami, zachowując odstęp i widoczność.
- Jeśli słychać trzeszczenie lodu — nie zatrzymywać się, wracać w kierunku brzegu.
- Mieć przy sobie gwizdek, czekany/kolce do wydostania się na lód, a przy wędkarzach — grubą deskę lub kamizelkę ratunkową.
- W razie załamania lodu natychmiast wzywać pomoc — straż pożarna 998, pogotowie ratunkowe 999 lub numer alarmowy 112.
Jeśli zobaczysz osobę w wodzie:
- wezwij służby i zachowaj własne bezpieczeństwo — nie podchodź biegając po lodzie;
- zbliżaj się czołgając, podaj długi przedmiot (szalik, gałąź, sanki);
- po wydostaniu poszkodowanego otul go i jak najszybciej przetransportuj do ciepłego pomieszczenia, monitoruj stan i w razie potrzeby rozpoczynaj resuscytację.
Dla osób, które chcą bezpiecznie spędzić czas zimą, straż pożarna przypomina, że najpewniej jest korzystać ze sztucznych lodowisk przygotowanych przez miasta i organizacje — tam warunki są nadzorowane.
Warto pamiętać, że poszczególne miejsca na Motławie różnią się stopniem bezpieczeństwa i dostępnością służb. To, co dla jednej grupy wydaje się bezpieczną zabawą, w innym miejscu może skończyć się tragicznie.
Na co dzień warto zabrać ze sobą rozsądek — choć obraz setek spacerujących po lodzie był malowniczy, każdy wchodzący na taflę robi to na własne ryzyko, a służby apelują o rozwagę i przygotowanie.
na podstawie: Urząd Miejski Gdańsk.
Autor: krystian

