Wybuch na Struga - zniszczenie, ofiary i pomnik po pół wieku

W centrum Gdańska pozostał tylko obelisk i pusta przestrzeń tam, gdzie kiedyś stał okazały dom. Mieszkańcy Siedlec wracają myślami do chwili, gdy budynek przy ul. Struga zawalił się w wyniku eksplozji - ofiar było więcej niż widać na kamieniu pamiątkowym. Ta opowieść łączy alarm służb ratunkowych, milczenie prasy i upór rodzin, które nie pozwoliły zapomnieć.
- Dom przy ul. Struga - co z niego zostało i kto w nim mieszkał
- Gdańsk pamięta - pomnik, obchody i pamięć o milczeniu mediów
Dom przy ul. Struga - co z niego zostało i kto w nim mieszkał
W miejscu, gdzie stał budynek przy ul. Struga na Emaus w dzielnicy Siedlce, dziś krzyżują się ulice i ruch samochodów. Z dawnego domu pozostał tylko pamiętny obelisk z wykutymi nazwiskami osób, które zginęły. W chwili katastrofy w budynku przebywało 22 mieszkańców oraz 6 gości; w wyniku wybuchu zginęło 17 osób. Wśród nazwisk są całe rodziny, małżeństwa, sędziwy ojciec i córka.
W wyniku eksplozji zawaliła się około trzy czwarte konstrukcji, głównie od strony wschodniej. Powstał pożar, który strażacy opanowali jeszcze przed północą. Z pobliskich bloków ewakuowano około 1200 osób. Na miejscu pracy ratunkowe wykonywało łącznie ponad tysiąc osób — od sąsiadów po jednostki służb porządkowych i oddziały wojskowe oraz młodzież z Ochotniczych Hufców Pracy.
Szczątki ofiar wyciągano z gruzów przez kolejne dni. W niedzielę odnaleziono zwłoki 4 osób, następnego dnia — podczas ręcznego przerzucania gruzów — natrafiono na kolejnych 10 ofiar, a ostatnie 2 odnaleziono 3 lutego. W dokumentach powołanej przez wojewodę komisji, opublikowanej 19 lutego 1976, jako przyczynę wskazano wybuch gazu. Jednak śledztwo nie przyniosło rozstrzygnięć pozwalających wyznaczyć konkretnego winnego.
Eksperci odnieśli się też do specyfiki instalacji - rurociąg gazowy przebiegał w odległości około 8 metrów od budynku, ułożony na głębokości 70 centymetrów. Pod nim znajdował się nieszczelny odwadniacz, który mógł uwalniać gaz do podziemnych szczelin. Twarde, zamarznięte w lutym podłoże do głębokości 40 cm mogło powstrzymać ulatniający się gaz przed ujściem na powierzchnię, co stworzyło tragiczne warunki do jego nagromadzenia w przestrzeniach pod budynkiem. W gruzach znaleziono pozostałości trzech 11‑kilogramowych butli propan‑butan oraz jednej butli turystycznej — ich wybuchy mogły spotęgować zniszczenia.
Gdańsk pamięta - pomnik, obchody i pamięć o milczeniu mediów
Miejsce tragedii upamiętniono obeliskiem ustawionym przy skrzyżowaniu ul. Kartuskiej i ul. Łostowickiej. Pomnik odsłonięto 29 października 2014 dzięki inicjatywie sąsiadów i radnych dzielnicy Siedlce . W ostatnich obchodach, podczas pięćdziesiątej rocznicy, obok rodzin i radnych pojawili się mieszkańcy, którzy złożyli kwiaty i zapalili znicze — ceremonia odbyła się podczas uroczystości zorganizowanej przy pomniku.
Przegląd prasowych relacji z 1976 roku pokazuje, że tragedia była traktowana oszczędnie — artykuły były lakoniczne, a temat w krótkim czasie zniknął z nagłówków, co autorzy archiwów łączą z ówczesną polityką informacyjną. Do dziś w archiwach zachowały się zdjęcia i dokumenty, m.in. fotografie po katastrofie ze zbiorów fotografa Eugeniusza Niedźwieckiego, który w tej tragedii stracił dwoje najbliższych.
Po wybuchu miasto wprowadziło obowiązek corocznych przeglądów kuchenek gazowych oraz regulacje dotyczące napełniania butli w wyznaczonych punktach. Te decyzje były bezpośrednim następstwem ustaleń śledczych oraz stwierdzeń ekspertów, którzy badali przyczyny katastrofy.
Mieszkańcom pozostaje pamięć o tamtych dniach i praktyczne przypomnienie o ryzyku związanym z instalacjami gazowymi oraz infrastrukturą ukrytą pod ziemią. Obelisk i comiesięczne znicze w okolicy to forma zachowania tej pamięci — ale też sygnał, że historia miejsca wpływa na współczesne zasady bezpieczeństwa i nadzoru nad sieciami podziemnymi.
na podstawie: Urząd Miejski w Gdańsku.
Autor: krystian

