Podziemny offset z lat 80. trafił do zbiorów Europejskiego Centrum Solidarności

W sali poświęconej podziemnym drukarniom w Gdańsku stanął sprzęt, który pomagał rozprowadzać informacje poza cenzurą – maszynę offsetową zbudowaną przez działaczy „Solidarności”. To przedmiot łączący inżynierię, ryzyko i zręczność, który do dziś robi wrażenie na młodszych pokoleniach. Przekazanie sprzętu odbyło się w miejscu, które dokumentuje techniczne oblicze oporu wobec PRL.
- W Gdańsku przypominają mechaników podziemnych drukarń
- Maszyna zagościła na wystawie Europejskiego Centrum Solidarności
- Trzy lata prac, tysiąc części i 12 400 dolarów – jak powstawał polski offset
W Gdańsku przypominają mechaników podziemnych drukarń
Maszyna trafiła do zbiorów Europejskiego Centrum Solidarności jako eksponat przypominający o technicznych rozwiązaniach stosowanych przez opozycję. To dzieło powstało z inicjatywy Regionalnej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”, utworzonej w marcu 1982 r., gdy jednym z liderów był Bogdan Borusewicz. To on zadecydował, że zamiast nieustannie sprowadzać urządzenia z Zachodu, trzeba próbować zbudować własny offset.
“Powiedziałem: ‘Rysiek - daję ci offset, rozłożysz go na części i spróbujesz zrobić własny’.”
— Bogdan Borusewicz
Wspomnienia uczestników odsłaniają, jak wiele elementów tej historii opierało się na ludzkiej odwadze i pomysłowości, a nie tylko na zasobach finansowych.
Maszyna zagościła na wystawie Europejskiego Centrum Solidarności
Uroczyste przekazanie odbyło się w sali poświęconej podziemnej drukarni; urządzenie zostało tam uruchomione i pokazane zwiedzającym. Przez ostatni czas maszyna była przechowywana w domu jednego z jej twórców, Ryszarda Pusza, w Milanówku. Zanim trafiła do ECS, Pusz przez trzy tygodnie przywracał ją do pełnej sprawności, wymieniając części i doprowadzając mechanikę do porządku.
“Wciąż za mało mówimy o myśli konstrukcyjnej działaczy ‘Solidarności’.”
— Magdalena Mistat, p.o. dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności
Słowa dyrektorki podkreśliły, że obok dokumentów i zdjęć warto eksponować też przedmioty pokazujące warsztat i techniczną biegłość działaczy.
Trzy lata prac, tysiąc części i 12 400 dolarów – jak powstawał polski offset
Prace nad maszyną rozpoczęto w 1984 r., a urządzenie było gotowe do druku dopiero w 1987 r.. Budowa wymagała rozłożenia wzorca z Zachodu na części, dokładnego wymierzenia każdej z blisko tysiąca komponentów i naniesienia wymiarów na rysunki techniczne. W projekcie pomagało aż 20 inżynierów z CETO (Centrum Techniki Okrętowej), a niektóre elementy wykonano dzięki wsparciu pracowników fabryki telewizorów Unimor.
“W budowie tego prototypu pomagało mi aż 20 inżynierów z CETO… Po prostu została źle zwymiarowana.”
— Ryszard Pusz
Koszt przedsięwzięcia oszacowano na 12 400 dolarów amerykańskich – w tamtych realiach suma porównywalna z zakupem mieszkania lub kilkunastu aut. Maszyna była relatywnie lekka jak na urządzenie drukarskie – ważyła około 80 kilogramów – i mogła drukować około 10 tysięcy kartek na godzinę, co czyniło ją efektywnym narzędziem dla podziemnych wydawnictw.
Humor i napięcie też się pojawiały: podczas prób uruchomienia wielokrotnie przypominano o zbliżającym się upadku systemu, ale jednocześnie spieszyli się z pracami, bo urządzenie miało służyć natychmiastowej działalności drukarskiej.
Mimo że to opowieść sprzed dekad, sam eksponat niesie dziś dodatkową wartość edukacyjną i inspiracyjną. Dla miast i instytucji pamięć o takich przedmiotach to nie tylko nostalgia – to materiał do lekcji historii techniki, pokaz umiejętności organizacyjnych i przykład współpracy inżynierów oraz działaczy politycznych. Wystawa w Europejskim Centrum Solidarności pozwala zrozumieć, że dystrybucja informacji wymagała wtedy nie tylko odwagi, lecz także konkretnych umiejętności warsztatowych i logistycznych.
na podstawie: UM Gdańsk.
Ostatnie Artykuły

MOPR szuka ludzi do wspólnych działań. Zgłoś się do wolontariatu

Nowy plan ma połączyć Warszawską z Parkiem Południowym

Gdańska biblioteka i Dwie Siostry rozkładają na czynniki książkę obrazkową

Gdańsk daje na zdrowie więcej niż średnia, ale nadal nie ma własnej placówki

Biblioteka zamilknie na kilka tygodni przed powrotem po remoncie

Sekundy nad wiaduktem - policjantki i świadek wygrali walkę o życie

MOPR szuka ludzi do pomocy tam, gdzie najbardziej brakuje rąk

Gdańskie archiwa pod lupą - spotkanie, które odklei rodzinne tajemnice

Masz psa lub kota? Wybieramy tkaniny obiciowe, którym niestraszne są pazury i sierść

Przystanek Jodowa przesunie się przez roboty na Nadwiślańskiej

Lechia zachwyciła atakiem, ale z Koroną zostawiła niedosyt

Gdańsk nie zwalnia tempa i otwiera nabór na sportowe inicjatywy

Gdańszczanie znów mogą wskazać dzielnicowego roku

