[PIŁKA NOŻNA] Lechia Gdańsk – Korona Kielce 4:2 w PKO BP Ekstraklasie – gospodarze skuteczniejsi w Gdańsku

[PIŁKA NOŻNA] Lechia Gdańsk – Korona Kielce 4:2 w PKO BP Ekstraklasie – gospodarze skuteczniejsi w Gdańsku

Lechia Gdańsk wygrała z Koroną Kielce 4:2 w 27. kolejce PKO BP Ekstraklasy i dopisała do tabeli bardzo ważne trzy punkty. Na Polsat Plus Arenie Gdańsk gospodarze prowadzili do przerwy 2:0, po godzinie gry było już 3:0, a choć końcówka przyniosła sporo nerwów, zwycięstwo zostało w Gdańsku.

Szybki cios, czerwona kartka i kontrola przed przerwą

Mecz w Gdańsku od początku miał wyraźny kierunek. Lechia częściej utrzymywała się przy piłce, cierpliwie szukała przestrzeni i już w 19. minucie dopięła swego. Po składnej akcji i podaniu Tomása Bobčka trafił Aleksandar Ćirković, a chwilę wcześniej gospodarze mogli prowadzić także po rzucie rożnym, lecz po analizie VAR tamtego gola nie uznano.

To był dopiero początek kłopotów Korony. W 27. minucie z boiska wyleciał Konstantinos Sotiriou, a dwa minuty później Lechia wykorzystała przewagę. Tomáš Bobček pewnie zamienił rzut karny na bramkę i zrobiło się 2:0. Przy takim scenariuszu gospodarze mieli mecz pod kontrolą, a ich przewaga w statystykach tylko potwierdzała to, co działo się na murawie. Lechia miała 52 procent posiadania piłki, oddała 9 celnych strzałów przy 4 rywali i była też minimalnie lepsza w rzutach rożnych, 6 do 5. Spotkanie było przy tym dość szarpane, o czym najlepiej świadczy liczba fauli, 14 po stronie Lechii i 6 po stronie Korony.

Korona próbowała jeszcze złapać kontakt, ale gospodarze nie pozwalali jej rozwinąć skrzydeł. Gra była momentami ostra, sędzia Tomasz Kwiatkowski często musiał studzić emocje, a przewaga Lechii była coraz wyraźniejsza.

Po 3:0 zrobiło się nerwowo, ale końcówka należała do Lechii

Po zmianie stron Lechia nie zwalniała tempa. W 59. minucie na 3:0 podwyższył Rifet Kapić i w tamtym momencie wydawało się, że kibice w Gdańsku mogą już spokojnie myśleć o komplecie punktów. Z czasem jednak w grze gospodarzy pojawiło się trochę zbyt dużo luzu, a Korona zaczęła łapać oddech i szukać swoich szans.

Goście wrócili do meczu w 78. minucie, gdy Dawid Błanik pewnie wykorzystał rzut karny. Chwilę wcześniej żółtą kartkę obejrzał Dawid Kurminowski, a po tym trafieniu napięcie wyraźnie wzrosło. Cztery minuty później było już 3:2, bo na listę strzelców wpisał się Pau Resta i nagle wynik zrobił się zaskakująco niepewny.

Lechia odpowiedziała jednak w najlepszy możliwy sposób. W 90. minucie wynik ustalił Dawid Kurminowski, który wcześniej pojawił się na murawie za Bobčka. To było zamknięcie meczu z gatunku bardzo potrzebnych, bo choć gospodarze mieli spotkanie pod kontrolą przez długi czas, końcówka przypomniała, że przy takim prowadzeniu nie wolno się ani na moment rozluźnić. Po ostatnim gwizdku w Gdańsku można było mówić o prawdziwym „lanym poniedziałku” dla Korony, bo miejscowi zadali rywalom konkretne ciosy i potrafili wrócić na właściwe tory w samej końcówce.

Dla Lechii to zwycięstwo ma spore znaczenie także w tabeli. Gdańszczanie są na 9. miejscu i mają 37 punktów, a Korona plasuje się tuż za nimi, z dorobkiem 36 oczek. Różnica jest niewielka, ale w tak ciasnym środku stawki każdy punkt może mieć później duże znaczenie.

Lechia GdańskStatystykaKorona Kielce
4Gole2
52%Posiadanie48%
9Strzały celne4
3Strzały niecelne5
17Strzały łącznie18
5Strzały zablokowane9
10Strzały w polu karnym14
7Strzały spoza pola4
6Rzuty rożne5
14Faule6
3Spalone1
4Żółte kartki0
0Czerwone kartki1
2Interwencje bramkarza4
368Liczba podań343
294Podania celne266
80%Skuteczność podań78%