Gdańskie Centrum Sztuki Współczesnej rusza bez zerwania z dawną energią

W Gdańsku dwie artystyczne instytucje weszły pod jeden szyld, ale inauguracja nie miała nic wspólnego z urzędową formalnością. W powietrzu było raczej poczucie, że miasto dostało większą i bardziej otwartą scenę dla sztuki, rozpiętą między Nowym Portem, Dolnym Miastem i Głównym Miastem. Gdańskie Centrum Sztuki Współczesnej startuje z ambicją większą niż sama zmiana nazwy – ma ułatwić kontakt z twórcami, przyciągnąć nowych odbiorców i nie zgubić tego, co budowały GGM i Łaźnia przez lata.
- Dwie instytucje, jedna mapa i 900 metrów sztuki
- Biuro Obsługi Artystów ma skrócić dystans między twórcą a instytucją
- Program na ten rok łączy galerie z codziennością dzielnic
Dwie instytucje, jedna mapa i 900 metrów sztuki
GCSW powstało z połączenia Gdańskiej Galerii Miejskiej i Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia. W praktyce oznacza to nie tylko wspólną nazwę, ale też sieć pięciu miejsc, w których nadal toczy się życie wystawiennicze: w Nowym Porcie przy ul. Strajku Dokerów, na Dolnym Mieście przy ul. Jaskółczej oraz w trzech punktach Głównego Miasta – przy ul. Szerokiej, Powroźniczej i Piwnej.
Nowa struktura daje razem 900 m² przestrzeni wystawienniczej. To sporo jak na instytucję, która nie udaje gigantycznego muzeum, tylko chce działać blisko ludzi i mocno osadzać się w konkretnych dzielnicach. Marta Kołacz podczas inauguracji podkreślała, że dawne historie nie mają znikać pod nowym szyldem. Z jej słów wybrzmiewała raczej chęć dokładania kolejnych warstw niż zaczynania wszystkiego od zera.
„Chciałabym, żeby to była nasza wspólna instytucja” – mówiła Marta Kołacz.
Przez cały kwiecień wejście do wszystkich lokalizacji jest bezpłatne, a w weekendy odwiedzający mogą liczyć na kawę i publikacje poświęcone historii obu połączonych instytucji. Później ma wejść wspólny bilet za 15 zł, przy czym w piątki pozostanie bezpłatnie. Dla mieszkańców to czytelny sygnał, że nowa marka nie zamierza od razu stawiać wysokiego progu wejścia.
Biuro Obsługi Artystów ma skrócić dystans między twórcą a instytucją
Najmocniejszym znakiem zmiany jest BOA, czyli Biuro Obsługi Artystów. To pierwszy taki projekt w Polsce – pomyślany specjalnie dla osób tworzących w Gdańsku. W galerii przy ul. Szerokiej mają działać konsultacje prawne i merytoryczne, programy mentorskie, dostęp do wspólnych zasobów i pracowni, a także wsparcie w budowaniu kontaktów z kuratorami i innymi środowiskami zawodowymi.
Pomysł nie wziął się z biurkowej teorii. Zespół oparł go na badaniach przeprowadzonych w 2025 roku. Wyniki są dość wymowne: 71 proc. twórców czuje się niedoreprezentowanych, a ponad połowa ma problem z docieraniem do informacji o współpracy z instytucjami. BOA ma właśnie tam uderzyć – w chaos, brak przejrzystości i poczucie, że do miejskiej kultury czasem za trudno się dostać.
Jesienią 2026 roku ma ruszyć także „biblioteka materiałów”. W jej ramach sprzęt i materiały z zakończonych wystaw będą oddawane twórcom do kolejnych projektów bez opłat. To rozwiązanie, które łączy sztukę z oszczędnością zasobów i daje drugie życie rzeczom, które zwykle szybko trafiają do magazynu albo wypadają z obiegu.
Program na ten rok łączy galerie z codziennością dzielnic
Program GCSW na 2026 rok wyraźnie idzie w stronę tematów bliskich codziennemu doświadczeniu. W oddziałach instytucji można oglądać wystawy Sylwii Jakubowskiej-Szycik i Janusza Bałdygi, a także projekt „Studiotopia 2.0. Wrażliwe dane Antropocenu”, w którym sztuka spotyka się z nauką. W kolejnych miesiącach zapowiedziano ekspozycję „Z miejsca, w którym stoisz”, projekt Moniki Zawadzkiej poświęcony Dolnemu Miastu oraz „Operę Bałtycką!”, która ma opowiedzieć o historii i planowanej przemianie gdańskiej sceny operowej.
Równolegle instytucja stawia na działania edukacyjne i sąsiedzkie. Bezpłatne „Lekcje Sztuki” mają trafiać do szkół, a projekty partycypacyjne, takie jak „Sztuka dzielenia” na Dolnym Mieście i „Ostatnie lato” w Nowym Porcie, mają zachęcać do współtworzenia planów dla tych części miasta. Po przerwie wraca też KinoPort, rozwijany jako kino sąsiedzkie i przestrzeń dla ambitnego kina autorskiego oraz slow cinema. To ważne, bo sztuka nie zamyka się tu w białej sali – wchodzi w rozmowę z dzielnicą, jej pamięcią i tempem.
Instytucja nie rezygnuje też z rozwiązań, które ułatwiają odbiór osobom z różnymi potrzebami. Kontynuowane mają być wystawy w brajlu i audioprzewodniki, czyli narzędzia, które zdejmują część barier z wejścia do galerii. Na początku 2027 roku przy ul. Jaskółczej 1 ma powstać nowa strefa wypoczynku z kawiarnią, projektowana przez Macieja Ryniewicza i Akurat Studio. Sezonowy punkt kawiarniany zaplanowano również przy ul. Szerokiej 37. W efekcie GCSW ma być miejscem, w którym nie tylko ogląda się sztukę, ale też zostaje się na dłużej – na rozmowę, odpoczynek i zwykłe miejskie spotkanie.
na podstawie: Portal gdansk.pl.
Ostatnie Artykuły

Gdańsk szykuje niebieski finał, który połączy sport z rozmową o autyzmie

Gdańsk znów siada do stołu z NGO i szykuje plan współpracy na 2027 rok

Gdańsk nagrodził swoich najlepszych studentów – od Heidelbergu po miejskie laboratoria

Gdańskie Centrum Sztuki Współczesnej rusza bez zerwania z dawną energią

Jaśniejszy Gdańsk nie zwalnia i rozświetli kolejne ulice po dekadzie działania

OZON rusza na osiedla Gdańska – bezpłatnie zabierze groźne odpady

FETA wraca do Gdańska - teatr wyjdzie na ulice i pobiegnie w czasie

116 czekolad i słuchawki za 2000 zł - 37-latek wpadł we Wrzeszczu

Pod pretekstem alkoholu wciągnęli go do mieszkania i pobili do nieprzytomności

Niedźwiednik szykuje akcję, która sprząta las i otwiera trudną rozmowę

MOPR szuka ludzi do pomagania, a nie tylko do dobrych chęci

Madagaskar z Gdańska na wyciągnięcie ręki dzięki wiosennemu Dreamlinerowi

Gdańskie fundusze znów otwierają pulę na pomysły z dzielnic

