[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Radomiak Radom – Lechia Gdańsk 3:1. Tapsoba dał gospodarzom trzy gole

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Radomiak Radom – Lechia Gdańsk 3:1. Tapsoba dał gospodarzom trzy gole

Radomiak Radom pokonał Lechię Gdańsk 3:1, a do przerwy prowadził 2:0. W poniedziałek, 4 maja 2026 roku, na stadionie im. Braci Czachorów gospodarze rozegrali mecz bardzo konkretny, bez zbędnych ozdobników, za to z dużą skutecznością. Abdoul Tapsoba był tego dnia człowiekiem od najważniejszych akcji, a goście z Gdańska długo nie potrafili znaleźć odpowiedzi.

W 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy spotkały się zespoły, które przed meczem dzieliła pozycja w tabeli, ale nie aż tak duża różnica punktowa, by z góry przesądzać losy starcia. Radomiak, ósmy z dorobkiem 43 punktów, wyszedł na boisko z dużą pewnością siebie. Lechia, piętnasta i mająca 38 punktów, częściej utrzymywała się przy piłce, lecz w pierwszej części spotkania nie przekładało się to na taki nacisk, który naprawdę mógłby zaniepokoić Filipa Majchrowicza.

Tapsoba rozpędził Radomiaka, a czerwona kartka nie zatrzymała gospodarzy

Pierwszy mocny sygnał nadszedł w 26. minucie. Abdoul Tapsoba wykorzystał swoją okazję i otworzył wynik, a na trybunach od razu zrobiło się głośniej. Lechia próbowała się otrząsnąć, ale zamiast wyrównać, wpakowała się w kolejne problemy. Najpierw żółtą kartkę obejrzał Bogdan Viunnyk, a potem, w 36. minucie, Jérémy Blasco zobaczył czerwoną kartkę po faulu na Tomášu Bobčku. Od tego momentu Radomiak musiał radzić sobie w osłabieniu, lecz nie widać było po nim nerwowości.

Wręcz przeciwnie, gospodarze jeszcze przed przerwą zdołali zadać drugi cios. Tapsoba trafił po raz kolejny w 45. minucie, tuż przed gwizdkiem na przerwę, i zrobiło się 2:0. Dla Lechii to był bardzo ciężki moment, bo zamiast złapać kontakt, musiała myśleć o odrabianiu strat po dwóch trafieniach rywala i przy jednym zawodniku mniej.

Po zmianie stron Radomiak błyskawicznie zamknął sprawę. Już w 48. minucie Tapsoba dołożył trzeciego gola i tym samym skompletował kapitalny występ. Zespół Bruno Baltazara zagrał bardzo dojrzale, a mimo czerwonej kartki nie cofnął się głęboko pod własną bramkę. Dla Lechii to był sygnał, że nawet przy większym posiadaniu piłki można zostać brutalnie rozliczonym za każdą pomyłkę.

Lechia miała piłkę, ale wynik należał do Radomiaka

Gdańszczanie nie poddali się i w 66. minucie złapali choćby cień nadziei. Tomáš Bobček pewnie wykorzystał rzut karny, zmniejszając straty do 1:3. To jednak nie uruchomiło już pełnego pościgu. Radomiak umiał uspokoić grę, porządkował ustawienie i nie pozwalał Lechii na długie, naprawdę groźne napory.

Statystyki pokazują zresztą mecz, który dla oka mógł wyglądać na bardziej wyrównany, niż sugeruje końcowy wynik. Lechia miała 67 procent posiadania piłki, oddała więcej celnych strzałów i wywalczyła więcej rzutów rożnych, ale to Radomiak był bezlitosny w kluczowych momentach. Gospodarze zagrali praktycznie, szybko i bardzo skutecznie, a goście z Gdańska długo nie potrafili przekuć przewagi w posiadaniu na realne zagrożenie.

Dla Radomiaka to zwycięstwo ma sporą wartość w tabeli i daje sporo spokoju na ostatnią część sezonu. Dla Lechii to z kolei bolesny wieczór, bo mimo większej kontroli nad piłką zespół Johna Carvera wraca do Gdańska bez punktów i z poczuciem, że w Radomiu zabrakło nie tylko skuteczności, ale też chłodnej reakcji po kolejnych ciosach rywala. W takim meczu Lechia nie dostała od przeciwnika żadnych prezentów, a w Ekstraklasie za takie chwile płaci się najwyższą cenę.

Radomiak RadomStatystykaLechia Gdańsk
3Gole1
33%Posiadanie67%
5Strzały celne7
4Strzały niecelne13
13Strzały łącznie27
4Strzały zablokowane7
8Strzały w polu karnym17
5Strzały spoza pola10
4Rzuty rożne7
10Faule9
0Spalone3
1Żółte kartki2
1Czerwone kartki0
6Interwencje bramkarza2
250Liczba podań475
172Podania celne404
69%Skuteczność podań85%