Szkolny dress code pod lupą. Młodzi chcą współdecydować o zasadach

Szkolny dress code pod lupą. Młodzi chcą współdecydować o zasadach

W Gdańsku spór o szkolny strój wyszedł daleko poza szkolne korytarze. W Europejskim Centrum Solidarności spotkali się uczniowie, rzecznicy praw uczniowskich i eksperci, a rozmowa szybko przesunęła się z pytania o długość spódnicy czy kolor włosów na dużo poważniejszy grunt – o prawo młodych ludzi do bycia sobą. W tle była szkoła, która ma uczyć zasad, ale nie powinna zgniatać indywidualności. I właśnie to napięcie najmocniej wybrzmiało podczas debaty.

  • Spór o szkolny strój szybko stał się rozmową o granicach swobody
  • Prawo wyznacza granice tam, gdzie chodzi o bezpieczeństwo
  • Młodzi pokazali, że o wizerunku decyduje dziś więcej niż szkolny regulamin

Spór o szkolny strój szybko stał się rozmową o granicach swobody

Wydarzenie przygotowane przez gdańską rzeczniczkę praw uczniowskich Katarzynę Gębę razem z siecią szkolnych rzeczników, Europejskim Centrum Solidarności i Zespołem Szkół Kreowania Wizerunku zgromadziło bardzo różne środowiska. Byli młodzi ludzie, nauczyciele, rodzice i eksperci, ale punkt ciężkości od początku był jeden – czy szkolne zasady dotyczące wyglądu pomagają budować wspólnotę, czy raczej zamieniają się w narzędzie nacisku.

„Zasady nie mogą powstawać ponad głowami uczniów i uczennic, bo wtedy tracą sens” – mówiła Katarzyna Gęba, gdańska rzeczniczka praw uczniowskich.

W jej ocenie rozmowa o dress codzie jest w istocie rozmową o prawach młodych ludzi. O tym, czy mogą przyjść do szkoły bez obawy, że ich wygląd stanie się pretekstem do oceniania albo wykluczania. W debacie mocno wybrzmiało też to, że szkolny regulamin nie powinien być jedynie zbiorem zakazów. Ma działać wtedy, gdy powstaje z rozmowy i wzajemnego szacunku.

Prawo wyznacza granice tam, gdzie chodzi o bezpieczeństwo

Drugi ważny wątek dotyczył przepisów. Eksperci przypominali, że szkoła nie ma pełnej dowolności w ingerowaniu w wygląd uczniów. Najłatwiej uzasadnić takie działanie wtedy, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo – na przykład w pracowniach albo podczas lekcji wychowania fizycznego. W pozostałych sytuacjach pole manewru jest dużo bardziej sporne, a to właśnie rodzi najwięcej nieporozumień.

Podczas konferencji mówiono także o projektowanych zmianach w systemie oświaty, które mają mocniej zaznaczyć prawo ucznia do kształtowania własnego stroju i wyglądu. Jednocześnie mają pozostać ograniczenia związane z bezpieczeństwem i normami społecznymi. To delikatna równowaga. Z jednej strony potrzeba porządku, z drugiej – nie mniej ważna potrzeba wolności ekspresji.

Właśnie ten rozdźwięk między zasadą a codziennym szkolnym życiem był jednym z najmocniejszych punktów spotkania. Dla uczniów to nie jest abstrakcyjny problem. To pytanie o to, czy wchodząc do szkoły, zostają od razu wpisani w cudze oczekiwania, czy też mogą zachować własny styl bez obawy o naganę.

Młodzi pokazali, że o wizerunku decyduje dziś więcej niż szkolny regulamin

W kolejnej części konferencji rozmowa zeszła z poziomu przepisów na codzienność. Specjaliści od mody, nowych technologii i bezpieczeństwa mówili o tym, że współczesny wizerunek młodych ludzi tworzy się dziś na wielu poziomach. Nie tylko w szafie, ale też w mediach społecznościowych, w trendach podpowiadanych przez algorytmy i w estetyce podpatrywanej w sieci. Wpływ sztucznej inteligencji na modę i wybory estetyczne młodzieży został wskazany jako jeden z nowych elementów tej układanki.

Duże zainteresowanie wzbudziła prezentacja uczennic Zespołu Szkół Kreowania Wizerunku w Gdańsku. Ich mini pokaz mody był nie tylko pokazem stylu, lecz także komentarzem do tego, jak różnie można dziś rozumieć szkolny dress code. To ważny sygnał, bo w takich sytuacjach młodzi nie są już tylko adresatami reguł. Stają się współautorami rozmowy.

Na koniec odbyła się debata z udziałem przedstawicieli rad uczniowskich i organizacji młodzieżowych. W dyskusji pojawił się mocny postulat, by uczniowie mieli większy udział w tworzeniu szkolnych regulaminów. Młodzi zwracali uwagę, że trzeba wyraźnie oddzielać kwestie bezpieczeństwa od ocen estetycznych. To właśnie tam, gdzie dorosłym łatwo mówić o „stosowności”, uczniowie często widzą po prostu własną tożsamość.

Wnioski z konferencji mają trafić do dalszych prac sieci szkolnych rzeczników praw uczniowskich w Gdańsku i stać się punktem wyjścia do kolejnych debat w szkołach. W sali ECS wybrzmiało więc coś więcej niż spór o ubiór. Padło pytanie o to, jak szkoła ma wyglądać, jeśli naprawdę chce być miejscem wychowującym, ale nie przytłaczającym.

na podstawie: Referat Prasowy UM Gdańsk.