W Gdańsku rozmawiano o partycypacji. Bez zaufania nie ma wspólnego miasta

W Gdańsku rozmawiano o partycypacji. Bez zaufania nie ma wspólnego miasta

W Centrum Dolna Brama spotkali się ci, którzy na co dzień próbują zamieniać rozmowę w decyzję. Samorząd, organizacje społeczne, instytucje publiczne i oddolne inicjatywy usiadły przy jednym stole, by sprawdzić, czy partycypacja wciąż potrafi być czymś więcej niż hasłem z urzędowego slajdu. W tle wybrzmiewało pytanie najważniejsze z wszystkich – jak słuchać tak, by głos mieszkanek i mieszkańców nie ginął po drodze do systemu.

  • Wspólne stoły i warsztaty pokazały, gdzie zaczyna się dialog
  • Młodzi nie chcą dekoracji. Chcą wpływu
  • Gdańskie spotkanie wpięło się w ogólnopolski łańcuch rozmów

Wspólne stoły i warsztaty pokazały, gdzie zaczyna się dialog

Forum w Gdańsku zbudowano z debat, warsztatów i sesji tematycznych, a każda z nich dotykała innego fragmentu miejskiej codzienności. Rozmawiano o miejscach wspólnych, komunikacji, dostępności procesów społecznych, konsultacjach w sytuacjach konfliktowych oraz o tym, jak prowadzić rozmowę w czasie dezinformacji i narastającej nieufności.

To nie były rozmowy abstrakcyjne. W centrum zainteresowania znalazły się domy kultury, biblioteki, świetlice i ogrody społeczne – miejsca, w których relacje społeczne nabierają konkretnego kształtu. Właśnie tam najłatwiej zauważyć, czy ludzie chcą wracać do rozmowy, czy czują się z niej wyłączeni.

Organizatorzy i uczestnicy podkreślali, że skuteczna partycypacja nie rodzi się z samych procedur. Potrzebne są proste zasady, czytelny język i przestrzeń, w której różne grupy mogą zabrać głos bez obawy, że zostaną zignorowane albo zagłuszone przez silniejszych.

“Rolą samorządu jest tworzenie warunków do takiej współpracy” – mówiła Monika Chabior, zastępczyni prezydent Gdańska ds. rozwoju społecznego.

Młodzi nie chcą dekoracji. Chcą wpływu

Jednym z mocniejszych wątków była partycypacja młodzieży. Uczestnicy forum wracali do pytania, jak odróżnić realne włączanie młodych ludzi od działań pokazowych, które dobrze wyglądają na zdjęciach, ale niczego nie zmieniają. To temat szczególnie ważny, bo właśnie od pierwszych doświadczeń z udziałem w życiu publicznym zależy, czy później pojawia się zaufanie, czy zniechęcenie.

W dyskusjach pojawiał się też problem konsultacji prowadzonych w trudnych warunkach – wtedy, gdy emocje są wysokie, a interesy rozjeżdżają się na boki. W takich sytuacjach potrzebne są nie tylko narzędzia, lecz także umiejętność spokojnego prowadzenia rozmowy i gotowość do dzielenia odpowiedzialności. Bez tego proces łatwo zamienia się w formalność.

Ważnym akcentem była również dostępność. Padały głosy, że procesy społeczne powinny być projektowane tak, by brały pod uwagę różne potrzeby, doświadczenia i ograniczenia uczestników. To właśnie od tego zależy, czy głos osób zwykle mniej słyszalnych rzeczywiście trafi do debaty, czy zostanie na jej marginesie.

Gdańskie spotkanie wpięło się w ogólnopolski łańcuch rozmów

Regionalne Forum Praktyków Partycypacji nie było jednorazowym wydarzeniem, lecz częścią szerszego, ogólnopolskiego cyklu spotkań. Wcześniej odbywał się już w innych miastach, w tym w Wołominie i Białymstoku , a jego ideą jest wzmacnianie środowiska osób zajmujących się dialogiem społecznym i udziałem obywatelskim.

Za organizację odpowiadała Fundacja Pracownia Zrównoważonego Rozwoju. Partnerami były Miasto Gdańsk, Fundacja Stocznia, Fundacja RC oraz Fundacja im. Stefana Batorego. W przygotowanie wydarzenia włączyła się także Fundacja Inicjowania Rozwoju Up Foundation. Całość odbywa się w ramach projektu „Mosty Partycypacji NGO dla polityk publicznych”, dofinansowanego z funduszy Unii Europejskiej.

To ważne także dla samego Gdańska. Takie spotkania nie rozwiązują problemów jednym ruchem, ale porządkują wiedzę, łączą ludzi z różnych środowisk i pokazują, że dobrze prowadzony dialog nie zaczyna się od wielkich deklaracji, tylko od cierpliwego budowania relacji.

na podstawie: Referat Prasowy UM Gdańsk.