Pomorze chce wejść do startupowej czołówki. Rusza Gdańsk Bay Tech

Pomorze chce wejść do startupowej czołówki. Rusza Gdańsk Bay Tech

W czasie Infoshare w Gdańsku padło ogłoszenie, które ma uporządkować rozproszoną energię regionu. Gdańsk Bay Tech startuje jako wspólny parasol dla uczelni, firm, startupów i instytucji, a jego twórcy mówią wprost o ambicji wejścia do ścisłej czołówki Europy Środkowo-Wschodniej. Za projektem stoi blisko 50 osób, które przez ponad rok układały zasady współpracy i pierwsze narzędzia dla całego środowiska. W centrum tej historii nie są slogany, tylko ludzie, którzy chcą, by z Pomorza częściej wychodziły mocne firmy technologiczne.

  • Rok rozmów i jedno wspólne pole gry
  • Mapa ekosystemu i pierwszy punkt kontaktu
  • Ambicja większa niż regionalny sukces

Rok rozmów i jedno wspólne pole gry

Impuls do powstania Gdańsk Bay Tech pojawił się po spotkaniu prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz ze środowiskiem startupowym. Z tamtej rozmowy wybrzmiała potrzeba lepszej koordynacji, wspólnej tożsamości i mocniejszego głosu regionu. Potem ruszył długi, roboczy proces. W konsultacjach i pracach merytorycznych uczestniczyli founderzy, przedsiębiorcy, przedstawiciele uczelni oraz instytucji publicznych.

W efekcie powstała inicjatywa, która ma łączyć, a nie rozpraszać. Jej twórcy podkreślają, że Pomorze ma już zasoby, ale potrzebuje lepszego spięcia ich w jedną całość. Chodzi o stworzenie warunków, w których dobry pomysł nie kończy się na prezentacji, tylko ma szansę przejść drogę do firmy, produktu i rynku. To właśnie dlatego w projekcie tak dużo mówi się o współpracy, kontakcie między środowiskami i wspólnym kierunku rozwoju.

„Wchodzimy do tego wyścigu z własną tożsamością i na własnych zasadach”.

Prezydent Gdańska zwraca uwagę, że samo mówienie o nowych technologiach nie wystarczy. Potrzebne są warunki, w których firmy mogą rosnąć, a miasto i region czerpią z tego realną korzyść. W tej logice startupy nie są dodatkiem do gospodarki, lecz jednym z jej motorów.

Mapa ekosystemu i pierwszy punkt kontaktu

Gdańsk Bay Tech nie kończy się na deklaracjach. Inicjatorzy wskazali już pierwsze działania, które mają uporządkować środowisko i ułatwić wejście do niego nowym firmom. Jednym z najważniejszych narzędzi będzie Mapa Ekosystemu, czyli wspólny obraz kontaktów, zespołów i dostępnych usług. Ma ona pomóc szybciej odnaleźć się w gąszczu instytucji, partnerów i możliwości współpracy.

Drugim filarem ma być One Stop Shop, pojedynczy punkt wejścia do całego ekosystemu. To rozwiązanie ma skracać drogę między potrzebą a właściwym wsparciem, czy to ze strony ambasadora, inwestora, czy partnera biznesowego. W praktyce chodzi o to, by młody zespół nie błądził od drzwi do drzwi, tylko szybko trafiał tam, gdzie może dostać konkretną pomoc.

W planach są także:

  • Future Founders – program dla młodzieży i studentów oparty na działaniu, prototypach i realnych wyzwaniach,
  • misje zagraniczne – nastawione na spotkania z inwestorami, klientami i partnerami,
  • sieć ambasadorów – osadzonych także w globalnych korporacjach, którzy mają otwierać drzwi młodym firmom.

To ważne, bo startupowy rozwój rzadko zależy wyłącznie od samego pomysłu. Liczą się kontakty, dostęp do wiedzy, pierwsze wdrożenia i umiejętność wyjścia poza lokalny rynek. Gdańsk Bay Tech ma właśnie to porządkować.

„Wierzymy, że prawdziwą siłą Gdańska i regionu jest wspólnota ludzi, którzy tu działają”.

Tak mówi Magdalena Wójtowicz, prezeska Gdańskiej Fundacji Przedsiębiorczości: STARTER Gdańsk. Jej słowa dobrze pokazują, że projekt nie jest budowany wokół jednej instytucji, ale wokół sieci ludzi, którzy już działają w regionie i chcą grać do jednej bramki.

Ambicja większa niż regionalny sukces

Za projektem stoją nie tylko publiczne instytucje, ale też prywatni przedsiębiorcy i founderzy, którzy włożyli w inicjatywę czas, doświadczenie i kontakty. Wśród zaangażowanych są m.in. przedstawiciele startupów i firm dobrze znanych w środowisku technologicznym. To ważny sygnał, bo bez biznesu taki ekosystem łatwo zamieniłby się w deklarację na papierze.

Twórcy inicjatywy wskazują, że Pomorze ma dwa atuty, których nie da się szybko skopiować. Pierwszy to talent, zwłaszcza inżynieryjny. Drugi to charakter regionu, oparty na przedsiębiorczości i umiejętności działania mimo ograniczeń. W tle pobrzmiewa też nawiązanie do doświadczenia Solidarności, rozumianego nie jako hasło, ale jako styl pracy: odważny, konsekwentny i wspólnotowy.

W tym właśnie duchu inicjatywa celuje wysoko. Jej ambicją jest miejsce w TOP 5 ekosystemów innowacji Europy Środkowo-Wschodniej. To mocna deklaracja, ale nie pada w próżni. Pomorze wskazuje obszary, w których już dziś ma naturalne przewagi: offshore, logistykę morską, technologie kwantowe i kosmiczne. Do tego dochodzi potrzeba domknięcia całego łańcucha rozwoju – od pomysłu, przez sprzedaż i skalowanie, aż po wejście na rynki zagraniczne.

„Nie budujemy ekosystemu po to, żeby doganiać innych. Budujemy go po to, żeby z Pomorza mogły wychodzić firmy, które konkurują globalnie”.

To słowa Pawła Orłowskiego, prezesa InvestGDA Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego. Właśnie w nich widać sedno projektu. Chodzi nie tylko o promocję startupów, lecz o stworzenie warunków, w których najlepsze z nich nie będą musiały szukać przyszłości gdzie indziej.

na podstawie: Referat Prasowy UM Gdańsk.