Edward Warchocki w urzędzie. Gdańsk szykuje się na rynek robotów

Edward Warchocki w urzędzie. Gdańsk szykuje się na rynek robotów

Do urzędu wszedł robot, którego nagrania oglądano już miliardy razy, ale tym razem nie chodziło o kolejny internetowy popis. Edward Warchocki pojawił się w Gdańsku razem z twórcami z MERA Robotics, a rozmowa szybko zeszła na sprawy znacznie większe niż viral. Mowa o logistyce, produkcji i o tym, czy miasto może stać się jednym z ważnych punktów na europejskiej mapie robotyki humanoidalnej. To spotkanie miało lekki, niemal swobodny ton, lecz stawka była bardzo konkretna.

  • Robot z internetowym zasięgiem i polskim oprogramowaniem
  • W urzędzie rozmowa zeszła z show na biznes
  • Port, który może stać się bramą dla humanoidów

Robot z internetowym zasięgiem i polskim oprogramowaniem

Edward Warchocki ma 132 centymetry wzrostu, ale w branży robotycznej urósł już do rangi rozpoznawalnej marki. To projekt Radosława Grzelaczyka i Bartosza Idzika z MERA Robotics, zbudowany na platformie Unitree G1, czyli maszynie ważącej 35 kilogramów. O jego sile nie decyduje jednak sama konstrukcja, lecz MERA OS – autorski system, który ma pozwalać robotowi działać autonomicznie, reagować na otoczenie i prowadzić naturalne interakcje z ludźmi.

Edward nie jest też nowicjuszem w przestrzeni publicznej. Jego uliczne nagrania zebrały ponad 2 miliardy wyświetleń w mediach społecznościowych. Był pierwszym humanoidalnym robotem, który odwiedził polski Sejm, a Minister Kultury nadał mu tytuł Ambasadora Przyszłości. Z czasem stał się czymś więcej niż internetową ciekawostką. W opowieści o polskiej technologii pełni rolę znaku rozpoznawczego, a w głośnych, czasem półżartobliwych wejściach na scenę przypomina, że robotyka przestała być odległą obietnicą.

W materiałach firmy pojawia się nawet bardzo przyziemne zastosowanie – pomoc w odstraszaniu dzików z miasta do lasu. Brzmi niecodziennie, ale dobrze pokazuje, że dyskusja o humanoidach nie dotyczy już wyłącznie laboratoriów i demonstracji na targach.

W urzędzie rozmowa zeszła z show na biznes

Spotkanie z prezydent Aleksandrą Dulkiewicz nie miało sztywnego, urzędowego charakteru. Obok niej w rozmowie uczestniczyli przedstawiciele MERA Robotics – Radosław Grzelaczyk, Bartosz Idzik, Kamila Filipowska i Łukasz Szutenberg – a także rektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. Piotr Stępnowski oraz Paweł Orłowski, prezes Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego. To zestaw, który wiele mówi o kierunku rozmowy: biznes, nauka i samorząd miały usiąść przy jednym stole bez zbędnej otoczki.

„Gdańsk od lat stawia na innowacje i rozwój nowoczesnych technologii” – powiedziała Aleksandra Dulkiewicz.

Prezydent podkreśliła, że miasto przygląda się rozwojowi robotyki humanoidalnej z dużym zainteresowaniem, a jego mocną stroną są nie tylko kompetencje technologiczne, lecz także położenie i zaplecze logistyczne. To ważny wątek, bo w takim układzie Gdańsk nie jest jedynie miejscem prezentacji nowych rozwiązań, ale potencjalnym zapleczem dla całego łańcucha dostaw i dalszego rozwoju branży.

W rozmowie wybrzmiała też gotowość do tworzenia warunków współpracy między firmami, uczelniami i samorządem. Dla mieszkańców oznacza to jedno: jeśli ten kierunek się rozwinie, robotyka może przestać być odległą specjalizacją, a zacząć pracować na miejscowe kadry, edukację i nowe miejsca eksperymentów technologicznych.

Port, który może stać się bramą dla humanoidów

Najbardziej konkretny fragment rozmów dotyczył logistycznego scenariusza. MERA Robotics chce wykorzystać Baltic Hub do importu i dystrybucji robotów humanoidalnych, które trafiałyby dalej na rynki Europy. To nie jest wizja z gatunku futurystycznych szkiców. Firma już działa w obszarze obsługi dużych ładunków, a partnerem ma być gdańska MITGAR Port Operation z NetVest Group, należąca do Małgorzaty i Łukasza Szutenbergów.

„Gdańsk już dziś jest ważnym węzłem logistycznym dla tej części Europy” – wyjaśnił Łukasz Szutenberg.

Spółka ma doświadczenie w obsłudze samochodów przypływających do portu z innych kontynentów. W zeszłym roku przejęła ładunek ponad stu tysięcy pojazdów przeznaczonych na europejskie rynki. Właśnie dlatego temat robotów nie wydaje się tu przypadkowy. Jeśli podobny model da się przenieść na humanoidy, Gdańsk może nie tylko przeładowywać gotowe maszyny, ale też składać je, wyposażać, a w dalszej perspektywie produkować.

Paweł Orłowski zwracał uwagę, że miasto już dziś rozwija nowe technologie, sektor kosmiczny i Deep Tech. W jego ocenie robotyzacja to obszar, który warto obserwować bardzo uważnie. A skala nadchodzącej zmiany jest spora. W Polsce działa dziś mniej niż sto robotów humanoidalnych. Radosław Grzelaczyk przewiduje, że w ciągu dwóch lat może ich być już 10 tysięcy, a do 2040 roku na świecie liczba takich maszyn ma przekroczyć liczbę ludzi.

„Dzisiaj rynek robotów humanoidalnych jest jak małe ziarenko” – mówił Radosław Grzelaczyk.

Właśnie w tym punkcie kończy się ciekawostka, a zaczyna poważna strategia. MERA Robotics zadeklarowała gotowość do współpracy z miastem przy tworzeniu regulacji dotyczących obecności robotów w przestrzeni publicznej, wsparciu szkół i uczelni oraz promocji Gdańska jako ośrodka nowoczesnych technologii. To sygnał, że stawką nie jest wyłącznie kolejny głośny projekt, ale miejsce miasta w branży, która dopiero nabiera tempa.

na podstawie: Referat Prasowy UM Gdańsk.