Małe gminy zyskują mocniejszy głos. Metropolia ma zmienić układ sił

Małe gminy zyskują mocniejszy głos. Metropolia ma zmienić układ sił

FOT. UMWP Gdańsk

W Pomorskiem trwa spór nie o samą współpracę, lecz o to, kto przy metropolitalnym stole będzie miał realny wpływ na decyzje. Dokument przygotowany przez Pomorski Urząd Wojewódzki w Gdańsku pokazuje, że dla mniejszych gmin ustawa może być tarczą, a nie tylko administracyjną nowością. Chodzi o głos w głosowaniu, dostęp do wspólnych pieniędzy i takie połączenia, które mają skrócić drogę do pracy, szkoły i usług.

  • Najmniejsze samorządy nie mają zniknąć w cieniu dużych miast
  • Wspólny budżet ma otworzyć drogę do inwestycji, na które jednej gminy nie stać
  • Autobusy, plany miejscowe i wspólne zakupy mają działać na jednym poziomie

Najmniejsze samorządy nie mają zniknąć w cieniu dużych miast

W przedstawionym przez urząd modelu metropolii ciężar decyzji ma rozkładać się znacznie szerzej, niż wynikałoby to z samej liczby mieszkańców. Każda gmina i każdy powiat otrzymują własny głos, a przy uchwałach ma działać zasada podwójnej większości. To ważne zabezpieczenie dla mniejszych ośrodków, bo uniemożliwia sytuację, w której największe miasta samodzielnie przesądzają o kierunku wydatków i uchwał.

W praktyce oznacza to, że nie liczy się wyłącznie wielkość, lecz także zgoda szerokiego grona samorządów. Połowę jednostek tworzących metropolię mają stanowić gminy liczące mniej niż 14 tysięcy mieszkańców, a każda z nich ma otrzymać dokładnie jeden głos. W materiałach urzędu pojawia się nawet porównanie, w którym głos wójta wybranego przez kilkaset osób waży tyle samo, co głos prezydenta dużego miasta, reprezentującego dziesiątki tysięcy wyborców.

To właśnie tu kryje się sedno całego pomysłu: metropolia ma wymuszać kompromis, nie dominację. Duże ośrodki nadal pozostają silne, ale nie mogą przeforsować decyzji bez wsparcia partnerów z mniejszych gmin i powiatów.

Wspólny budżet ma otworzyć drogę do inwestycji, na które jednej gminy nie stać

Drugim filarem jest pieniądz. Związek metropolitalny miałby korzystać ze wspólnego budżetu zasilanego częścią wpływów z PIT, a około 0,5 procent podatku wypracowanego w regionie zostawałoby w metropolii. To ma dać środki na przedsięwzięcia, które wykraczają poza granice pojedynczego samorządu i często kończą się dziś na etapie planów, bo żadna gmina nie udźwignie ich sama.

Według wskazań zawartych w materiale Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego przewidziano następujący wzrost środków:

• w pierwszym roku funkcjonowania związku – 150 milionów złotych
• w drugim roku – 250 milionów złotych
• w trzecim roku – 500 milionów złotych
• od 2030 roku – dochód własny liczony według algorytmu, na poziomie 550 milionów złotych i więcej

Istotne jest też to, że system ma chronić mniejsze jednostki przed odpływem pieniędzy. Ustawa zakłada, że co najmniej 40 procent środków przeznaczonych na zadania własne trafi do gmin, które nie mają statusu miasta na prawach powiatu. Dla mniejszych samorządów to sygnał, że metropolitalna kasa nie ma zasilać wyłącznie centrum, ale również obrzeża całego układu.

Dodatkowy efekt ma być prosty i bardzo praktyczny: łatwiejsze sięganie po fundusze krajowe i europejskie oraz większa szansa na realizację inwestycji, które dziś rozbijają się o granice administracyjne. W tle pozostaje także argument gospodarczy. Pomorskie porty już teraz dają ogromne wpływy do budżetu państwa, a silniejsza metropolia ma jeszcze mocniej przyciągać inwestorów.

Autobusy, plany miejscowe i wspólne zakupy mają działać na jednym poziomie

Najbardziej odczuwalna dla mieszkańców może okazać się jednak codzienna infrastruktura. Metropolia obejmuje nie tylko Gdańsk, Sopot i Gdynię, lecz także 61 jednostek samorządu terytorialnego z okolicznych terenów. Właśnie tam, w mniejszych miejscowościach, brak spójnego transportu bywa najbardziej dotkliwy. Nowy model ma połączyć rozproszone fragmenty sieci w jeden system, z biletem, taryfą i rozkładami, które nie będą się rozmijać.

Wśród zakładanych rozwiązań pojawiają się:

• jeden bilet metropolitalny
• wspólna taryfa
• zsynchronizowane rozkłady
• lokalne linie dowozowe
• ograniczanie komunikacyjnych „białych plam”

Urząd wskazuje też konkretne miejscowości, które mogłyby na tym skorzystać, między innymi Sierakowice, Somonino, Jelonko, Szklaną, Borowy Las, Kamelę, Kaplicę i Wyczechowo. Dla takich punktów na mapie najważniejsze nie są wielkie hasła, lecz zwykła możliwość dojazdu bez przesiadkowego chaosu i długiego czekania na kolejny autobus.

Na tym nie kończy się lista zmian. Metropolia ma też wspierać planowanie przestrzenne, ochronę środowiska, wspólną promocję turystyczną oraz zakupy realizowane w większej skali. Już dziś część samorządów kupuje razem energię, gaz czy paliwo, korzystając z efektu skali. W materiale pojawia się również przykład szkoły w Kowalach, którą w 2018 roku współtworzyły Gdańsk, Kolbudy i Pruszcz Gdański. To pokazuje, że współpraca między gminami nie musi kończyć się na deklaracjach.

Najważniejsza pozostaje jednak jedna zasada: metropolia nie ma odbierać gminom ich samodzielności. Ma działać ponad nimi, w modelu miękkiego zarządzania, zostawiając im własne kompetencje i ustrojową odrębność. Dla mniejszych samorządów to może być najcenniejsza część całego projektu. Nie utrata, lecz wzmocnienie.

na podstawie: UMWP Gdańsk.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UMWP Gdańsk). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.