Baltic Hub celuje w europejski rekord. Portowe ładunki potrzebują torów

Baltic Hub celuje w europejski rekord. Portowe ładunki potrzebują torów

Zdjęcie poglądowe wygenerowane przez AI

Kontenery płyną do Gdańska szybciej, niż rozwija się lądowa droga ich dalszej podróży. Podczas Pomorskiego Kongresu Transportu Intermodalnego padła zapowiedź, że Baltic Hub przekroczy 900 tys. TEU obsłużonych na kolei i zostanie największym takim terminalem w Europie. Porty Trójmiasta rosną, ale bez nowych torów, sprawniejszych odpraw i większej liczby wagonów część tego potencjału może pozostać niewykorzystana.

  • Rekordowe przeładunki wyprzedzają drogi i kolej
  • Drugi tor wyjazdowy ma odciążyć wyspę portową
  • Porty frontowe mierzą się z nowymi zagrożeniami
  • Elbląg ma przejąć część mniejszych ładunków

Rekordowe przeładunki wyprzedzają drogi i kolej

Piąta edycja kongresu zgromadziła kilkuset przedstawicieli portów, przewoźników kolejowych, samorządów, administracji centralnej, zarządców infrastruktury, nauki i organizacji branżowych. Rozmowa dotyczyła transportu intermodalnego, czyli przewozu ładunku z wykorzystaniem kilku środków transportu bez naruszania samego towaru przy zmianie statku na pociąg albo ciężarówkę.

Na rosnące przewozy kolejowe zwrócił uwagę Adrian Furgalski, prezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. W pierwszej połowie roku kolej przewiozła ponad 2 proc. więcej ładunków, między innymi surowców energetycznych i towarów intermodalnych. Furgalski zaznaczył jednak, że lepszy wynik nie powinien uspokajać branży, bo tempo zmian nadal jest zbyt wolne.

W przypadku Baltic Hub problem widać szczególnie wyraźnie. Około 70 proc. ładunków opuszcza terminal ciężarówkami, a tylko 30 proc. trafia na tory. W zachodnioeuropejskich terminalach kolej ma znacznie większy udział. Dlatego Baltic Hub zwiększył liczbę suwnic kolejowych z czterech do sześciu.

Jan Pollak, dyrektor finansowy i członek zarządu Baltic Hub Container Terminal, zapowiedział, że kolejowa część terminala przekroczy 900 tys. TEU rocznie. TEU to jednostka odpowiadająca pojemności standardowego kontenera. Taki wynik dałby gdańskiemu terminalowi pozycję największego terminala kolejowego w Europie, przed obiektami w Duisburgu i Hamburgu.

„Na koniec roku jako Baltic Hub będziemy największym terminalem kolejowym w Europie” – zapowiedział Jan Pollak.

Równocześnie całkowite przeładunki Baltic Hub mają przekroczyć 3,3 mln TEU. Terminal po raz drugi z rzędu notuje wzrost na poziomie około 20 proc. i odpowiada za mniej więcej 30 proc. obrotów kontenerowych na Bałtyku. To oznacza, że dalszy rozwój portu będzie coraz mocniej zależał nie tylko od nabrzeży, lecz także od przepustowości dróg i kolei prowadzących w głąb kraju.

Drugi tor wyjazdowy ma odciążyć wyspę portową

Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska do spraw zrównoważonego rozwoju i gospodarki, mówił o zmianie znaczenia korytarzy transportowych. W jego ocenie sytuacja geopolityczna i bezpieczeństwo energetyczne przesunęły ciężar transportu z osi wschód–zachód na relację północ–południe.

Dla portu oznacza to potrzebę budowy drugiego kolejowego korytarza wyprowadzającego towary z wyspy portowej. W Gdańsku realizowana jest także infrastruktura drogowa związana z ulicą Andruszkiewicza i dojazdem do portu.

„Musi powstać drugi korytarz transportu kolejowego wyprowadzający ruch z portu” – powiedział Piotr Grzelak.

Alan Aleksandrowicz, wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk do spraw finansowych i bezpieczeństwa, ocenił, że Gdańsk i Gdynia tworzą największy kompleks transportowo-przemysłowy na Bałtyku, jeśli pominąć porty rosyjskie. W obsłudze kontenerów Port Gdańsk zajmuje pierwsze miejsce w regionie, a prognozy dotyczące przeładunków sprzed kilku lat zostały szybko przekroczone.

Barierą pozostaje jednak lądowy dojazd do nabrzeży. Port konkuruje o dostawy do Czech, Słowacji, Węgier i zachodniej Ukrainy z Hamburgiem oraz Bremerhaven. Dla odbiorców pozbawionych dostępu do morza liczy się nie tylko odległość, ale również sprawność odpraw i dalszego przewozu. Jeżeli kolej i drogi nie nadążą za statkami, część ładunków może trafić do zachodnioeuropejskich portów mimo rosnącej pozycji Trójmiasta.

Problemem są również procedury przy transporcie żywności. Aleksandrowicz wskazywał na różnice w czasie pracy służb, w tym inspekcji sanitarnej, i potrzebę przejścia na całodobową obsługę odpraw.

Codziennie nowe informacje z Gdańska publikujemy na glosgdanska.pl. Planujesz wolny czas? Aktualne wydarzenia i imprezy znajdziesz zawsze na glosgdanska.pl/wydarzenie.

Porty frontowe mierzą się z nowymi zagrożeniami

Rozwój przeładunków odbywa się w warunkach większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Gdańsk, Gdynia i Kłajpeda zostały zaliczone przez Unię Europejską do grupy portów frontowych. W ostatnich latach w rejonie tych portów występowały zakłócenia sygnału GPS utrudniające pracę. Wprowadzono także strefę zakazu lotów nad portem ze względu na zagrożenia z powietrza.

Port Gdańsk zabiega o kolejne połączenia oceaniczne z Azją Wschodnią, między innymi z Chinami, Koreą Południową i Wietnamem. Branża obserwuje też skutki zmian celnych oraz liczy na powrót połączeń ze Stanami Zjednoczonymi. Im więcej takich serwisów, tym większe znaczenie będzie miała możliwość szybkiego przejęcia kontenerów przez kolej.

Agnieszka Pomaska, przewodnicząca sejmowej Komisji do spraw Unii Europejskiej, podkreślała, że porty nie są już wyłącznie miejscem przeładunku i handlu. Po przystąpieniu Finlandii i Szwecji do NATO Bałtyk stał się wewnętrznym morzem Sojuszu, a porty zyskały dodatkowe znaczenie dla bezpieczeństwa. W Gdańsku zapowiadano również uruchomienie terminala T5, który ma obsługiwać instalację morskich farm wiatrowych.

Kacper Płażyński, przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, apelował o silniejsze uwzględnienie kolei towarowej w planach Ministerstwa Infrastruktury. Zwracał uwagę, że Polska ma ograniczone możliwości produkcji wagonów do przewozu kontenerów. Przypomniał też o opracowanym przez Wojskową Akademię Techniczną wagonie do transportu naczep ciężarowych, który od lat czeka na finansowanie.

„Nie wyrosły nam terminale, które będą pięknie wyglądać, ale będą w połowie świecić pustkami, bo nie będzie jak tych ładunków przewozić” – ocenił Kacper Płażyński.

Elbląg ma przejąć część mniejszych ładunków

Uzupełnieniem trójmiejskich portów ma być Port Morski w Elblągu. Robert Turlej, członek zarządu województwa warmińsko-mazurskiego, przekonywał, że elbląski port nie powinien konkurować z Gdańskiem i Gdynią. Jego zadaniem ma być obsługa mniejszych ładunków i odciążenie największych terminali.

Po przekopie przez Mierzeję Wiślaną trwa pogłębianie szlaku żeglugowego do Elbląga. Rozbudowywany jest także obecny terminal oraz powstaje nowy obiekt przy ulicy Żytniej. Inwestycja ma otrzymać 200 mln zł z budżetu Unii Europejskiej. Po zakończeniu prac docelowa zdolność przeładunkowa portu ma wzrosnąć do 3,5 mln ton rocznie.

Dla całego regionu oznacza to bardziej zróżnicowaną sieć transportową. Największe terminale mogą koncentrować się na kontenerach i połączeniach oceanicznych, a mniejsze porty przejmować część ładunków, które nie wymagają obsługi w największych obiektach. Warunkiem pozostaje jednak spójne połączenie portów z koleją i drogami – od nabrzeża aż do odbiorcy.

na podstawie: Urząd Miejski w Gdańsku.

Ilustracja ma charakter poglądowy i została wygenerowana przez sztuczną inteligencję — nie jest fotografią rzeczywistego zdarzenia.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły