W Gdańsku przyroda nie dostaje taryfy ulgowej, a o każde drzewo trzeba walczyć

FOT. UM Gdańsk
W Hevelianum przyroda nie stoi z boku – tego dnia to ona wyznaczała tempo rozmowy. Na Górze Gradowej zasiedli obok siebie urzędnicy, badacze i aktywiści, a każde zdanie krążyło wokół jednego pytania: jak chronić miasto, które wciąż rośnie i coraz mocniej naciska na zieleń. Dzikie Trójmiasto zamieniło konferencję w spotkanie ludzi patrzących na miejskie ekosystemy nie jak na dekorację, ale jak na układ naczyń połączonych.
- Na Górze Gradowej przyroda stała się polem wspólnej rozmowy
- Urząd odsłania plan na rok pełen ochrony, edukacji i nowych tematów
- Pomniki przyrody, użytki ekologiczne i spór, który nie gaśnie
Na Górze Gradowej przyroda stała się polem wspólnej rozmowy
Dzikie Trójmiasto ma łączyć środowiska, które zwykle działają osobno – naukowców, urzędników, społeczników i osoby zajmujące się ochroną terenów zielonych. Organizatorzy Hevelianum mówią wprost, że chodzi im o wymianę wiedzy, ale też o to, by pomysły nie kończyły się na prelekcjach, tylko miały szansę wejść do miejskich decyzji.
„Działamy na styku nauki, administracji i działalności obywatelskiej” – podkreślają organizatorzy Hevelianum.
Wybór Góry Gradowej nie był przypadkowy. To właśnie tam, w otoczeniu zieleni, łatwiej zderzyć urzędową perspektywę z tym, co pokazują badania terenowe i codzienne obserwacje mieszkańców. Drugiego dnia konferencja przenosi się do Domu Zdrojowego w Brzeźnie, gdzie program ma mocniej wejść w naukę o bioróżnorodności, najnowsze ustalenia ekologii i lokalne badania nad środowiskiem naturalnym Trójmiasta oraz regionu.
Urząd odsłania plan na rok pełen ochrony, edukacji i nowych tematów
O tym, co miasto zamierza zrobić w obszarze przyrody, mówiła podczas konferencji Anna Trzuskolas, dyrektorka Wydziału Ekologii i Energetyki Urzędu Miejskiego w Gdańsku. W jej wystąpieniu widać było wyraźnie, że ochrona natury w mieście nie kończy się na sadzeniu drzew – obejmuje także edukację, opiekę nad zwierzętami i szukanie miejsc, które warto objąć dodatkową ochroną.
Wśród zapowiedzianych działań znalazły się m.in.: – kontynuacja prac nad nowymi formami ochrony przyrody, – konkursy dla organizacji pozarządowych poświęcone edukacji ekologicznej, – dalsze działanie zespołu społecznego ds. zwierząt, – rozwijanie działań edukacyjnych z udziałem mieszkańców, organizacji i innych podmiotów, – projekt „Spróbuj diety dla planety”, który ma pokazywać korzyści diety roślinnej.
W przypadku zespołu ds. zwierząt urzędnicy chcą rozszerzyć temat, który wcześniej koncentrował się głównie na kotach wolno żyjących i zwierzętach trafiających do schroniska. Pojawią się także wątki związane z dzikami w mieście, a w konkursach dla organizacji mają znaleźć się m.in.: – walka z bezdomnością kotów, – inwazyjne gatunki obce, – pierwsza pomoc dla zwierząt domowych, – ochrona dzikich zapylaczy, – zwierzęta egzotyczne w mieście, – oswajanie mieszkańców z obecnością wilków w pobliżu miasta, – życie nietoperzy w przestrzeni miejskiej.
To pokazuje, że gdańska polityka przyrodnicza coraz częściej wychodzi poza klasyczne rozumienie zieleni. Miasto chce równolegle porządkować wiedzę, prowadzić edukację i reagować na konflikty, które pojawiają się tam, gdzie człowiek i dzika fauna dzielą tę samą przestrzeń.
Pomniki przyrody, użytki ekologiczne i spór, który nie gaśnie
Najmocniej wybrzmiała jednak część poświęcona ochronie konkretnych terenów i drzew. W przygotowaniu jest 15 kolejnych uchwał dotyczących nowych pomników przyrody. Obecnie w Gdańsku jest ich 198, a ostatnim wpisanym na listę są Klony Hugo Conwentza, ustanowione podczas lutowej sesji Rady Miasta Gdańska.
Urzędnicy planują także: – przegląd stanu zdrowotnego i technicznego istniejących pomników przyrody, – planowanie zabiegów pielęgnacyjnych, – rozpatrywanie przypadków zniesienia statusu pomnika, – pozyskiwanie środków zewnętrznych na ochronę i edukację, – opiniowanie inwestycji w obrębie pomników przyrody.
Temat znoszenia statusu pomnika przyrody wzbudził pytania z sali. Michał Lamczyk z Referatu Przyrody i Rolnictwa wyjaśniał, że chodzi o drzewa martwe albo takie, które stają się zagrożeniem, na przykład przez ryzyko wyłamania konaru czy upadku. W 2025 roku taki status zdjęto tylko z jednego drzewa – topoli przy Zbiorniku Wielkopolska. Drzewo udało się bezpiecznie rozłożyć na pięć części, a jego fragmenty pozostawiono na miejscu jako edukacyjny „świadek przyrody”.
Równolegle miasto pracuje nad użytkami ekologicznymi. W planach są: – systematyczne przygotowywanie koncepcji zarządzania, – rewitalizacja użytku „Luneta z pasikonikiem”, – montaż tablic urzędowych i edukacyjnych.
Trwają też prace nad wyznaczaniem granic nowych użytków: – Bastion św. Gertrudy, – Wróbla Staw, – Mały Pusty Staw, – Leśne Bagno, – Sobieszewska pastwa i szuwary, – szuwary Wyspy Sobieszewskiej, – Szuwar w Przegalinie, – Liliowce na zboczu Pachołka, – Torfowisko koło Owczarni.
Jednym z najbardziej wyczekiwanych tematów pozostaje Staw Traszki Łostowickiej. Przedstawiciel inicjatywy Przestrzeń Przyrodniczo Społeczna pytał wprost o tempo działań i o to, czy społeczne propozycje nie trafiają na zbyt duży opór. Anna Trzuskolas odpowiedziała krótko i uspokajająco:
„Nie ma żadnego oporu, wręcz przeciwnie” – mówiła, dodając, że w kwietniu ruszą ekspertyzy przyrodnicze.
To właśnie one mają pokazać, czy teren rzeczywiście spełnia warunki, by stać się użytkiem ekologicznym. W tle pozostaje kwestia stosunków wodnych, która od miesięcy ma być jednym z najważniejszych argumentów w tej sprawie. Jeśli ekspertyzy potwierdzą wysoką wartość przyrodniczą miejsca, Staw Traszki Łostowickiej może trafić na listę użytków w kolejnym roku.
W dalszej części konferencji pojawiły się też tematy związane z Gdańską Kartą dla Drzew, zimowiskami nietoperzy, murawami kserotermicznymi na Oruni, ochroną dzikich siedlisk owadów zapylających oraz nowymi rezerwatami w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Z tych rozmów wyłania się jedno: w Gdańsku ochrona przyrody coraz rzadziej jest gestem symbolicznym, a coraz częściej serią konkretnych, trudnych decyzji o tym, co zostaje, a co trzeba obronić na długo przed pierwszą koparką.
na podstawie: Urząd Miejski w Gdańsku.
Autor: krystian
