Nowi mieszkańcy gdańskiego zoo i trudna układanka z gepardem

Nowi mieszkańcy gdańskiego zoo i trudna układanka z gepardem

W Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym zrobiło się wyraźnie ciekawiej, ale za nowymi twarzami kryje się coś więcej niż tylko atrakcja dla odwiedzających. Do placówki trafiły surykatki, samiec pampasowca i gepard, a wszystkie te zwierzęta mają pomóc w hodowli gatunków, których przyszłość zależy od dobrze dobranych par. Najwięcej uwagi skupia się na gepardzie, bo w jego przypadku każdy ruch opiekunów musi być przemyślany niemal co do centymetra.

  • Gepard z Opola trafił do Gdańska na próbę rozrodu
  • Pampasowiec pożegnał Rubena, a surykatki zaczynają własną grupę
  • Zoo otwarte cały rok, a w kwietniu warto pamiętać o godzinach

Gepard z Opola trafił do Gdańska na próbę rozrodu

Do zoo przyjechał samiec geparda Yobo, którego w Opolu opiekunowie znali pod imieniem Bandzior. Jego pobyt w Gdańsku ma charakter tymczasowy i służy wyłącznie próbom rozmnażania. Wcześniej podobną rolę pełnił samiec Casis z Warszawy , więc widać wyraźnie, że ogród zoologiczny buduje tu nie ekspozycję, lecz zaplecze hodowlane dla gatunku, który w naturze i w niewoli wymaga wyjątkowej ostrożności.

Emilia Salach, dyrektor ogrodu zoologicznego, mówi wprost, że zwierzęta przyjechały przede wszystkim z myślą o hodowli:

„Nowe osobniki przyjechały do nas przede wszystkim w celach hodowlanych”.

W przypadku gepardów stawka jest wysoka. Gatunek przeszedł kiedyś tzw. efekt wąskiego gardła genetycznego, czyli silne ograniczenie różnorodności genów. To sprawia, że zwierzęta są mniej odporne, a rozmnażanie bywa dużo trudniejsze niż u innych drapieżników. Do tego dochodzi jeszcze biologia samic, u których owulacja często uruchamia się dopiero pod wpływem obecności samca. Dlatego każde łączenie osobników trzeba planować bardzo uważnie.

Salach przyznała też, że pierwsze próby łączenia gepardów i pampasowców już się odbyły, ale na efekty trzeba jeszcze poczekać.

Pampasowiec pożegnał Rubena, a surykatki zaczynają własną grupę

Nowy samiec pampasowca przyjechał z Dortmundu i zastąpił Rubena, który dożył niemal 15 lat. To ważna zmiana nie tylko dla samego ogrodu, ale też dla szerszego programu hodowlanego, bo pampasowiec grzywiasty należy dziś do gatunków bliskich zagrożenia. Jego naturalnym środowiskiem są otwarte przestrzenie Ameryki Południowej, a największym problemem pozostaje presja człowieka i zanik siedlisk.

W zoo pojawiły się także młode surykatki, które zamieszkały w żyrafiarni. Ich energia i ruchliwość od razu zwracają uwagę, ale w tym przypadku nie chodzi wyłącznie o temperament. To gatunek żyjący w bardzo uporządkowanych grupach rodzinnych, z wyraźną hierarchią i podziałem ról. Właśnie dlatego nie dało się po prostu dosadzić nowych osobników do starszej grupy.

Sandra Kaczmarek, opiekunka zwierząt drapieżnych, opisała je krótko i bez przesady:

„To prawdziwe wulkany energii”.

Dodała też, że w najbliższym czasie dołączy do nich samica, co pozwoli stworzyć pełną grupę. Nowym mieszkańcom nadano już imiona – Skipper i Kowalski. Starsze surykatki przeniesiono w okolice małpiarni, gdzie mają spokojniejsze warunki, a nowa grupa będzie rozwijać się osobno. To rozwiązanie praktyczne i zgodne z ich społeczną naturą.

Zoo otwarte cały rok, a w kwietniu warto pamiętać o godzinach

Gdański Ogród Zoologiczny działa przez cały rok, ale w kwietniu obowiązują konkretne godziny otwarcia, które mogą ułatwić planowanie wizyty.

  • poniedziałek–piątek – od 9:00 do 17:00
  • weekendy i święta – od 9:00 do 19:00
  • ostatnie wejście – godzinę przed zamknięciem

Bilety można kupić w kasach przed wejściem, w biletomatach oraz online. Zoo uruchomiło też zakup przez platformę Paymove, z wykorzystaniem kodów QR umieszczonych na znakach. Dzięki temu wejście do ogrodu da się załatwić szybciej, bez stania w kolejce przy kasie.

na podstawie: Urząd Miejski Gdańsk.