Po zwycięstwie w „Mam Talent!” Liza i Dinka szykują zupełnie nowy układ

Po zwycięstwie w „Mam Talent!” Liza i Dinka szykują zupełnie nowy układ

Dwa tygodnie wystarczyły, by przygotować finałowy występ, który przyniósł im zwycięstwo w 17. edycji „Mam Talent!”. Elizaveta Labunets i jej suczka Dinka pochodzą z Gdańska, ale ich występy zobaczyła cała Polska. Teraz emocje po programie powoli opadają, choć duet nie zamierza zwalniać. W planach jest kolejna choreografia i marzenie znacznie większe niż telewizyjna scena.

  • Finałowy układ powstał niemal od zera
  • Zwycięstwo nie odebrało im dystansu
  • Nowa choreografia i marzenie o basenie dla psów

Finałowy układ powstał niemal od zera

Elizaveta Labunets, studentka Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, od lat trenuje z Dinką dog dancing i agility. Pierwsza z tych dyscyplin łączy taniec, posłuszeństwo oraz kreatywność, druga wymaga szybkości i zręczności. W obu najważniejsza pozostaje współpraca człowieka z psem.

W programie duet zaprezentował choreografie między innymi do utworu „Barbie Girl” zespołu Aqua oraz muzyki z filmu „Piraci z Karaibów”. Przygotowanie finału wymagało jednak wyjątkowego tempa. Między półfinałem a finałem zostały zaledwie dwa tygodnie, a nowy układ nie był jeszcze gotowy.

– To były zaledwie dwa tygodnie pomiędzy półfinałem a finałem i nie miałyśmy ułożonego nowego programu – mówiła Liza.

Treningi, które wcześniej odbywały się najwyżej trzy razy w tygodniu, trzeba było prowadzić niemal codziennie. Nie chodziło wyłącznie o doskonalenie pojedynczych sztuczek. Liza i Dinka musiały zapamiętać kolejność wszystkich elementów oraz połączyć je w występ trwający co najmniej dwie minuty.

Po intensywnych ćwiczeniach potrzebny był także odpoczynek. Border collie szybko się pobudzają, dlatego przed udziałem w programie po dniu treningowym następowała przerwa, spokojny spacer i luźniejsza aktywność. Ten rytm pokazuje, że przygotowanie psa do występu nie polega na nieustannym powtarzaniu komend, lecz także na pilnowaniu regeneracji.

Zwycięstwo nie odebrało im dystansu

Choć od finału minęły prawie trzy miesiące, Liza nadal mówi o wygranej z niedowierzaniem. Podkreśla, że podczas programu starała się opanować własne emocje, ponieważ Dinka mogłaby je wyczuć.

– Cały czas do mnie nie dociera, że wygrałyśmy. Jestem naprawdę bardzo dumna z Dinki i z siebie – że dałam radę uciszyć swoje emocje, żeby ona ich nie czuła – powiedziała.

Zwycięstwo przyniosło duetowi 300 tysięcy złotych, ale nie zmieniło podejścia Lizy do suczki. Dinka dostała wymarzony, ogromny smakołyk, choć – jak przyznała jej opiekunka – taki prezent otrzymałaby również bez nagrody. Liza żartuje, że Dzień Psa ma u niej właściwie codziennie.

Po programie pojawił się także inny efekt sławy. Dinka, zdaniem Lizy, zaczęła pozwalać sobie na więcej. Obie były zmęczone okresem przygotowań i po zakończeniu rywalizacji potrzebowały spokoju, więc opiekunka przymknęła oko na część zachowań suczki.

Liza mówiła w rozmowie opublikowanej przez miejski portal, że sukces ułatwiło jej podejście bez presji na wynik. Zamiast koncentrować się na zwycięstwie, chciała pokazać więź z Dinką i czerpać radość ze wspólnej pracy.

– To, co mi pomogło w trakcie „Mam Talent!”, to to, że podchodziłam do wszystkiego na totalnym luzie. Nie skupiałam się na wyniku i mimo ogromnego stresu chciałam czerpać z tego przede wszystkim przyjemność – mówiła Liza.

Nowa choreografia i marzenie o basenie dla psów

Po sukcesie duet nie chce kończyć występów. Liza planuje przygotować nowy układ, tym razem utrzymany w zupełnie innym stylu. Dzięki temu publiczność będzie mogła zobaczyć Dinkę nie tylko w roli zwyciężczyni programu, ale także w nowej odsłonie artystycznej.

– Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Szczerze mówiąc, troszkę mi nawet brakuje tego „Mam Talent!”, tych emocji, przygotowań i pracy – przyznała.

Jeszcze większym przedsięwzięciem pozostaje basen dla psów. Dinka uwielbia wodę, a Liza nazywa ją „wyderką”. Pomysł wymaga jednak znacznie większych nakładów niż sama nagroda oraz rozwiązania wielu kwestii prawnych. Na razie pozostaje marzeniem, choć jego realizacja mogłaby w przyszłości stworzyć w Gdańsku miejsce do bezpiecznej aktywności i rehabilitacji psów.

Historia tego duetu zaczęła się od dziecięcego marzenia Lizy o własnym psie. W 2014 roku zobaczyła nagranie z border collie i – jak mówiła – była to „miłość od pierwszego wejrzenia”. Dinka trafiła do niej w 2021 roku.

Zanim Liza związała się ze sportami kynologicznymi, przez wiele lat trenowała łyżwiarstwo figurowe i synchroniczne. Zajęła dziewiąte miejsce podczas mistrzostw świata juniorów, ale kontuzja zakończyła jej karierę na lodzie. Później znalazła nową dziedzinę, w której również potrzebne są dyscyplina, precyzja i zaufanie.

Dziś łączy studia na kierunku Sport z treningami agility i dog dancingiem oraz działalnością w mediach społecznościowych. Wspólna praca przyniosła Lizie i Dince sukcesy sportowe, telewizyjne zwycięstwo oraz rozpoznawalność. Najbliższy sprawdzian będzie jednak prostszy i zarazem wymagający – stworzenie kolejnego układu, w którym obie znów będą musiały znaleźć własny rytm.

na podstawie: Portal gdansk.pl.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji