Sto mieszkanek, 85 pracowników i historia sięgająca przedwojnia

Wśród drzew, z dala od głównej drogi, działa miejsce, w którym codzienność ma własny rytm. W Domu Pomocy Społecznej „Leśny” w Zaskoczynie mieszka sto kobiet, a opiekuje się nimi 85 osób. Ten sam kompleks był kiedyś sanatorium dla dzieci, później ośrodkiem nazistowskim i szpitalem przeciwgruźliczym. Dziś najważniejsze są tu nie dawne funkcje budynków, lecz życie mieszkanek i relacje z personelem.
Dwa budynki DPS „Leśny” stoją w leśnym otoczeniu między Zaskoczynem a Mierzeszynem. W piętrowym obiekcie mieszkają osoby przewlekle psychicznie chore, natomiast w pozbawionym barier architektonicznych pawilonie przebywają kobiety z niepełnosprawnością intelektualną.
Do dyspozycji mieszkanek są pokoje jedno-, dwu- i trzyosobowe, stołówka z posiłkami przygotowywanymi na miejscu, sale zajęciowe, biblioteka, kaplica oraz teren rekreacyjny. Można tam odpoczywać, uprawiać ogródek albo organizować grillowanie. Raz w tygodniu do kaplicy przyjeżdża kapłan.
– W naszym domu pomocy społecznej nie ma pensjonariuszy. Są mieszkańcy – mówi Ryszard Rywacki, wieloletni dyrektor DPS „Leśny”.
Dyrektor pracuje w Zaskoczynie od 1997 roku. Mieszkanki mówią do niego po prostu „Rysiek”. Podobnie jest z innymi pracownikami – formalne stanowiska schodzą na dalszy plan, a w codziennych rozmowach pojawiają się imiona.
- Z sanatorium dla dzieci do domu pomocy społecznej
- Codzienny plan wypełniają warsztaty, wyjazdy i spotkania
- Trzy tygodnie izolacji pokazały, czym jest opieka
Z sanatorium dla dzieci do domu pomocy społecznej
Historia kompleksu zaczęła się w 1932 roku. W lesie, pomiędzy Zaskoczynem a Mierzeszynem, powstał nowoczesny ośrodek sanatoryjno-prewentoryjny dla dzieci z ubogich rodzin Wolnego Miasta Gdańska. Teren przekazał pod inwestycję miejscowy właściciel ziemski, hrabia von Kanitz, choć w części źródeł jego nazwisko zapisywane jest jako von Kamnitz.
Obiekt zaprojektowano z myślą o leczeniu i opiece. Znajdowały się w nim między innymi:
- sale dla około 80 dzieci,
- zaplecze medyczne z aparatem rentgenowskim,
- pralnia,
- hala do leżakowania,
- basen.
Pierwotne przeznaczenie ośrodka utrzymało się jednak krótko. Po przejęciu władzy w Wolnym Mieście Gdańsku przez NSDAP kompleks został przeznaczony na szkolenia działaczy partyjnych. Funkcjonował jako Gauführerschule, a następnie Adolf-Hitler-Schule. W czasie wojny wykorzystywano go również jako sanatorium i miejsce rekonwalescencji dla lotników Luftwaffe.
Z tym okresem wiąże się także monumentalna rzeźba „Macierzyństwo” autorstwa Josefa Thoraka, jednego z najbardziej znanych rzeźbiarzy III Rzeszy. Po wojnie obiekt wrócił do funkcji medycznych. Od końca lat czterdziestych działał tu sanatorium, a później Wojewódzki Szpital Przeciwgruźliczy. Przez około dwie dekady leczono w nim przede wszystkim osoby chore na gruźlicę.
Dopiero później, wraz ze zmianą potrzeb zdrowotnych i społecznych, kompleks przekształcono w dom pomocy społecznej prowadzony przez Powiat Gdański. Ryszard Rywacki zwraca uwagę, że dzieje obiektu dobrze pokazują przemiany XX wieku.
– Jego dzieje odzwierciedlają burzliwą historię XX wieku – od nowoczesnej placówki sanatoryjnej, przez okres nazistowskich przekształceń, powojenne leczenie gruźlicy, aż po współczesną działalność opiekuńczą – mówi dyrektor.
W historii Zaskoczyna pojawia się również wątek Güntera Grassa. Późniejszy laureat Literackiej Nagrody Nobla przebywał tu jako dziecko. Według Ryszarda Rywackiego wspomnienia związane z ośrodkiem można odnaleźć w twórczości pisarza, między innymi w powieściach „Blaszany bębenek” i „Psie lata”.
Codzienny plan wypełniają warsztaty, wyjazdy i spotkania
Cisza i leśne otoczenie nie oznaczają bezczynności. Zajęcia odbywają się każdego dnia. Mają pomagać w integracji, poprawiać nastrój i pozwalać mieszkankom spędzać czas poza rutyną opieki.
W programie znajdują się warsztaty artystyczne, zajęcia terapeutyczne, grille, wyjazdy do kina i na koncerty oraz całodniowe wycieczki. Mieszkanki odwiedzają Kaszuby, a czasem także Podlasie. Organizowane są również festyny, bale i imprezy związane z urodzinami pań.
– Dzięki tym inicjatywom paniom zawsze towarzyszy dobry nastrój – mówi Ryszard Rywacki.
Dyrektor zaznacza jednak, że opieka nad osobami przewlekle chorymi nie zawsze przebiega spokojnie. Zdarzają się wybuchy złości i agresji. Personel próbuje reagować rozmową oraz pracą terapeutyczną. W skrajnych sytuacjach stosowane są procedury związane z unieruchomieniem, co – jak podkreśla dyrektor – jest trudne zarówno dla pracowników, jak i mieszkanek.
W DPS pracują pielęgniarki, opiekunki, osoby zajmujące się obsługą oraz administracją. Łącznie 85 osób tworzy zespół, bez którego nie byłoby możliwe zapewnienie codziennej opieki stu mieszkankom. Placówka należy także do największych pracodawców w okolicy.
Trzy tygodnie izolacji pokazały, czym jest opieka
Szczególnym sprawdzianem dla personelu był czas pandemii COVID-19. Pracownicy zamieszkali wtedy w DPS przez trzy tygodnie, żeby ograniczyć ryzyko przyniesienia zakażenia i zapewnić ciągłość opieki. Kontakt z własnymi rodzinami utrzymywali telefonicznie, a przy pracy z mieszkankami używali specjalistycznych kombinezonów.
Mimo stosowanych ograniczeń zachorowało ponad 70 kobiet. Wszystkie wyzdrowiały, choć jedna z mieszkanek przechodziła infekcję wyjątkowo ciężko. Kobieta, która na co dzień komunikowała się głośnymi, nieartykułowanymi dźwiękami, nagle przestała je wydawać. Ta cisza zaniepokoiła personel i doprowadziła do wezwania pogotowia.
Ratownicy ocenili, że stan chorej jest bardzo poważny i że może umrzeć. Zasugerowali, by pozostała w swoim łóżku, zamiast trafiać do przepełnionego szpitala. Jedna z pielęgniarek została przy niej na całą dobę. Dyżur przedłużył się o kolejne dni.
– Kiedy po paru dniach, w środku nocy, niespodziewanie rozległ się krzyk, wstąpiła w nas radość i nadzieja, jakiej nie da się opisać. Pani wyzdrowiała – wspomina Ryszard Rywacki.
Praca w DPS wymaga odporności psychicznej, empatii, cierpliwości i sprawności fizycznej. Część osób rezygnuje już po pierwszym dniu, ale są też pracownicy związani z placówką od dziesięcioleci. Niektórzy są tam niemal od początku jej funkcjonowania, czyli od 44 lat. W Zaskoczynie opieka nie kończy się na wykonywaniu obowiązków – obejmuje także stałą obecność, znajomość historii mieszkanek i gotowość do reagowania wtedy, gdy sytuacja nagle się zmienia.
na podstawie: Powiat Gdańsk.
![]()
Ostatnie Artykuły

AP 2010 Orlen odwrócił losy meczu w Łodzi. Gdańszczanki zdobyły trzy punkty

Fontanna Neptuna w barwach Ukrainy. Władze Gdańska wysyłają ważny sygnał

Pięć koncertów na 20. Festiwalu Goldbergowskim w Gdańsku

Gdańsk otworzy rok akademicki paradą „Niech Żyje Nauka”

Pomorskie książki ruszają po laury. Są nominacje do „Wiatru od morza”

Gazem, ciosem i wepchnięciem do stawu. 45-latek podejrzany o rozbój

Sześć zagranicznych małżeństw jednopłciowych zarejestrowano w Gdańsku

Bezpłatna mammografia w Pruszczu Gdańskim. Badanie bez skierowania

Sto mieszkanek, 85 pracowników i historia sięgająca przedwojnia

Ponad 220 km/h mimo trzech dożywotnich zakazów. Sąd zdecydował o areszcie

Ponad 1,5 mln mieszkańców i wspólne decyzje o metropolii

Rodzina łabędzi na S6 spowodowała zator. Policja zabezpieczyła trasę

Pięciu kierowców zatrzymanych w Gdańsku. Alkohol, narkotyki i cofnięte prawa jazdy

Papierowy komiks o równości. Teatr Miniatura wraca do lat 80.
Przydatne dane teleadresowe
- Parafia św. Brata Alberta Chmielowskiego w Gdańsku - kontakt, kancelaria, sakramenty
- Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ - kontakt, wydziały, godziny i opłaty
- Gdańskie Centrum Świadczeń - kontakt, godziny i rodzaje pomocy
- Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa - kontakt, godziny przyjęć, obszar właściwości
- Graniczny Inspektorat Weterynarii w Gdańsku - Punkt Kontroli 3 (IC3) - kontakt, godziny i zakres kontroli
- Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Gdańsku - kontakt, godziny, oddziały terenowe
