Marsz ulicami Gdańska przypomniał o „Ince” i „Zagończyku”

Marsz ulicami Gdańska przypomniał o „Ince” i „Zagończyku”

Najpierw historyczna inscenizacja, później msza i marsz z Bazyliki Mariackiej na Cmentarz Garnizonowy. W Gdańsku uczczono Danutę Siedzikównę „Inkę” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”, zamordowanych w więzieniu przy ulicy Kurkowej. Uroczystości odbyły się w 80. rocznicę ich śmierci oraz 10 lat po państwowym pogrzebie żołnierzy Armii Krajowej. Trasa pochodu prowadziła także obok miejsca, w którym oboje byli osadzeni.

  • Od rekonstrukcji obławy po marsz na Cmentarz Garnizonowy
  • „Inka” i „Zagończyk” pozostali wierni niepodległej Polsce

Od rekonstrukcji obławy po marsz na Cmentarz Garnizonowy

Obchody przygotował Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku pod Honorowym Patronatem Prezydenta RP Karola Nawrockiego. Program rozpoczęła inscenizacja historyczna „Przełamanie obławy przez żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK” na Placu Zebrań Ludowych. Od południa do godziny 19 działała tam Patriotyczna Strefa Edukacyjna połączona z piknikiem rodzinnym.

O godzinie 15 w Bazylice Mariackiej odprawiono mszę świętą. Po niej uczestnicy wyruszyli z ulicy Piwnej w marszu „Inka i Zagończyk. Pamiętamy o bohaterach”. Pochód przeszedł ulicami:

  • Kołodziejską,
  • Węglarską,
  • Szeroką,
  • Targiem Drzewnym,
  • Huciskiem,
  • 3 Maja,
  • Giełguda.

Po drodze zatrzymano się przy Areszcie Śledczym przy ulicy Kurkowej. To właśnie tam w 1946 roku przetrzymywano Siedzikównę i Selmanowicza. Finałem przemarszu były uroczystości patriotyczne przy ich grobach na Cmentarzu Garnizonowym.

Wśród partnerów wydarzenia znalazł się samorząd Gdańska. Reprezentowała go Emilia Lodzińska, zastępczyni prezydent Gdańska ds. rozwoju przestrzennego i mieszkalnictwa. W uroczystościach uczestniczyli także miejscy radni: Piotr Gierszewski, Maximilian Kieturakis, Kazimierz Koralewski, Andrzej Kowalczys i Andrzej Skiba.

W swoim wystąpieniu Emilia Lodzińska mówiła, że historia „Inki” i „Zagończyka” przypomina o zagrożeniu, jakie pojawia się wtedy, gdy państwowe instytucje zamiast chronić obywateli stają się narzędziem represji.

„Wolne państwo potrzebuje prawa, które chroni człowieka, instytucji, które służą obywatelom, a także potrzebuje społeczeństwa, które potrafi sprzeciwiać się niesprawiedliwości” – mówiła zastępczyni prezydent Gdańska.

Dodała, że pamięć o ofiarach komunistycznego terroru powinna opierać się na prawdzie i faktach, a nie na politycznych podziałach. Wskazała też, że oddanie hołdu „Ince” i „Zagończykowi” jest zarazem pamięcią o wszystkich osobach, którym w powojennej Polsce odebrano wolność, godność, dobre imię i życie.

„Inka” i „Zagończyk” pozostali wierni niepodległej Polsce

Danuta Siedzikówna była sanitariuszką i łączniczką 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej dowodzonej przez majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Feliks Selmanowicz pełnił funkcję oficera zajmującego się między innymi sprawami organizacyjnymi i aprowizacyjnymi.

Po zakończeniu niemieckiej okupacji oboje nie zaakceptowali podporządkowania Polski Związkowi Sowieckiemu. Pozostali związani z ideą niepodległego państwa polskiego – informuje gdański IPN.

„Inkę” zatrzymano przez Urząd Bezpieczeństwa w lipcu 1946 roku w Gdańsku. Przyjechała po leki i środki opatrunkowe dla oddziału. Podczas brutalnego śledztwa nie ujawniła informacji o swoich współtowarzyszach. „Zagończyk” został aresztowany wcześniej, 11 lipca 1946 roku, również w Gdańsku.

Oboje skazał na śmierć Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 roku w więzieniu przy ulicy Kurkowej.

Przed egzekucją zachowali niezłomną postawę. Ich ostatnim okrzykiem było: „Niech żyje Polska!”. „Inka” dodała: „Niech żyje Łupaszko!”.

Po śmierci ciała pochowano potajemnie w bezimiennych mogiłach na Cmentarzu Garnizonowym. Dopiero po 1989 roku rozpoczęto działania na rzecz przywrócenia dobrego imienia obojgu żołnierzom. W 2014 roku, podczas prac poszukiwawczych prowadzonych przez IPN, odnaleziono ich szczątki. Dwa lata później odbył się państwowy pogrzeb „Inki” i „Zagończyka”.

Zatrzymanie pochodu przy Areszcie Śledczym na Kurkowej połączyło współczesne uroczystości z miejscem ostatnich tygodni ich życia. Dzięki temu uczestnicy marszu przeszli nie tylko symboliczną trasę na cmentarz, ale także obok więzienia, w którym zapadły decyzje prowadzące do egzekucji.

na podstawie: Portal gdansk.pl.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji