[PIŁKA NOŻNA] Stal Rzeszów – Lechia Gdańsk 1:2. Gdańszczanie wygrywają w Betclic 1. lidze mimo nerwowej końcówki

[PIŁKA NOŻNA] Stal Rzeszów – Lechia Gdańsk 1:2. Gdańszczanie wygrywają w Betclic 1. lidze mimo nerwowej końcówki

Słupek po rzucie karnym dla gospodarzy był dla Lechii Gdańsk ostrzeżeniem, ale to goście jako pierwsi znaleźli drogę do bramki. W 10. kolejce Betclic 1. ligi padł wynik Stal Rzeszów – Lechia Gdańsk 1:2. Gdańszczanie zbudowali przewagę jeszcze przed zejściem do szatni, a po golu kontaktowym Aleksandra Buksy musieli jej bronić do ostatnich minut.

Poniedziałkowe spotkanie na Stadionie Miejskim w Rzeszowie zapowiadało się dla Lechii wymagająco. Stal przystępowała do niego po czterech kolejnych ligowych zwycięstwach, odniesionych nad Unią Skierniewice, Polonią Warszawa, Odrą Opole i Miedzią Legnica. W pięciu poprzednich kolejkach oba zespoły zdobyły po 12 punktów. Dla kibiców z Gdańska był to więc nie tylko wyjazd po ligowe punkty, lecz także sprawdzian przeciwko rywalowi, który przez ostatnie tygodnie regularnie wygrywał.

Słupek Gossa, a pięć minut później gol Blănuțy

Początek nie układał się dla Lechii bezproblemowo. Już w 7. minucie żółtą kartkę obejrzał S. Kopasek, sześć minut później upomniany został Danyło Małow, a w 30. minucie dołączył do nich K. Dodaj. Chwilę po trzeciej kartce Stal dostała znakomitą okazję, by objąć prowadzenie. Sean Goss podszedł do rzutu karnego, lecz trafił w słupek.

Gdańszczanie wykorzystali to, że wynik wciąż był bezbramkowy. W 36. minucie, po stracie gospodarzy przy wyprowadzaniu piłki, Artur Szach podał do Vladislava Blănuțy, a ten zdobył bramkę na 0:1. Dla Lechii był to moment, w którym wyjazdowy mecz zaczął układać się po jej myśli. Jeszcze kilka minut wcześniej mogła przegrywać, tymczasem to ona zmusiła Stal do odrabiania strat.

Blănuță dołączył do gdańskiego klubu pod koniec sierpnia. W Rzeszowie jego trafienie miało szczególną wagę, bo przyszło tuż po niewykorzystanej szansie rywali. Lechia nie musiała długo czekać na kolejną okazję do powiększenia przewagi.

Karny obroniony, rzut rożny wykorzystany

W 40. minucie goście również stanęli przed rzutem karnym. Strzał Tomasza Neugebauera obronił Marek Kozioł, ale Stal nie zdołała zamknąć tej akcji bez straty gola. Po następującym rzucie rożnym dośrodkowanie Małowa wykończył głową Danyło Beskorowajnyj. Zrobiło się 0:2 i z takim wynikiem zespoły zeszły do szatni.

Trener gospodarzy Marek Zub ocenił później, że jego drużyna zbyt długo cieszyła się z obronionej jedenastki i straciła koncentrację. Z perspektywy Lechii najważniejsze było to, że niepowodzenie Neugebauera nie odebrało jej szansy w tej samej sekwencji gry. Gdańszczanie błyskawicznie wykorzystali rzut rożny i przed drugą częścią mieli dwie bramki zapasu.

Stal odpowiedziała zmianami już w 46. minucie: do gry weszli Aleksander Buksa i Amine Naifi. Buksa, wracający po złamaniu, w 77. minucie zdobył gola kontaktowego. Wcześniej, w 65. minucie, zobaczył żółtą kartkę, lecz to jego trafienie miało dla Lechii znacznie większe znaczenie. Przy stanie 1:2 gospodarze znów mogli myśleć o punkcie, a goście musieli dowieźć rezultat wypracowany przed zejściem do szatni.

Trener Lechii Władysław Łupaszko przyznał po meczu, że gra zespołu w drugiej połowie go nie zadowoliła. Tomasz Wójtowicz wskazywał z kolei na nerwowość, która pojawiła się po bramce Buksy. Wynik już się jednak nie zmienił. Gdańszczanie przerwali serię czterech ligowych zwycięstw Stali i zajmują czwarte miejsce z 16 punktami; rzeszowianie są na dziewiątej pozycji z 14 punktami.

To także inny finał wizyty w Rzeszowie niż w kwietniu 2024 roku, gdy Stal wygrała u siebie z Lechią 4:2. Teraz trzy punkty jadą do Gdańska. Następny ligowy mecz Lechia rozegra 18 października z Arką Gdynia.

Stal RzeszówStatystykaLechia Gdańsk
1Gole2
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji