Stulatek z Oliwy ma ponad tysiąc zdjęć. Każde przechowuje kawałek historii

Na stole leżą albumy, rodzinne fotografie i zdjęcia miejsc, których już nie ma. Roman Krzyżanowski, mieszkaniec Oliwy, podczas setnych urodzin wracał do wojennych wspomnień, podróży i pracy w kilku krajach. Wśród pamiątek zachował także obrazy dawnego Gdańska, w tym fotografię wysadzonego wiaduktu Kolei Kokoszkowskiej. O swoim życiu opowiada z pamięcią, która pozwala odtworzyć całe dekady.
- Po wielu przeprowadzkach Roman Krzyżanowski znalazł swoje miejsce w Oliwie
- Albumy pokazują rodzinę, podróże i zniszczenia wojenne
- Kajak, góry i języki towarzyszyły mu przez całe życie
Po wielu przeprowadzkach Roman Krzyżanowski znalazł swoje miejsce w Oliwie
Roman Krzyżanowski urodził się w Grudziądzu . W ciągu życia zmieniał miejsce zamieszkania ponad dwadzieścia razy. Mieszkał nie tylko w różnych polskich miastach, lecz także w Algierii, Kuwejcie i Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie osiadł w Gdańsku, a szczególne znaczenie zyskała dla niego Oliwa.
Do dzielnicy przyjechał z rodziną w lipcu 1945 roku, niedługo po ukończeniu czwartej klasy gimnazjum mechanicznego. Podróżowali w wagonie bydlęcym. Początkowo rodzina mieszkała przy ulicy Obrońców Westerplatte, później przy Derdowskiego, aż w końcu Roman Krzyżanowski zamieszkał przy ulicy Stefana Miraua.
– Tu się mieszka świetnie. Całe życie chciałem mieszkać w takim miejscu – mówi z uśmiechem.
W mieszkaniu jubilata fotografie, obrazy i pamiątki zajmują ważne miejsce. To właśnie tam Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju i gospodarki, złożył mu życzenia w imieniu prezydent Gdańska. Przekazał także list gratulacyjny oraz zestaw upominków.
Albumy pokazują rodzinę, podróże i zniszczenia wojenne
Roman Krzyżanowski zgromadził ponad tysiąc uporządkowanych zdjęć, przechowywanych w około pięćdziesięciu albumach. Zainteresowanie fotografią wyniósł z domu, a szczególnie zaszczepiła je w nim mama Helena. Dla jubilata zdjęcia nie są wyłącznie rodzinną pamiątką. Pozwalają zobaczyć, jak wyglądało życie wcześniejszych pokoleń, i zachować informacje, których nie da się odtworzyć z samego opisu.
– Bo jak nie będzie zdjęć, to co nam zostanie? Komu i co wtedy pokażemy? Bez nich ta cała historia po prostu zniknie – stwierdza jubilat.
Podczas spotkania przy kawie, herbacie i ciastach goście oglądali kolejne karty albumów. Wśród nich znalazły się fotografie krewnych wykonane jeszcze przed narodzinami Romana Krzyżanowskiego, obrazy z jego młodości, dokumentacja podróży oraz zdjęcia pokazujące trudne wydarzenia z przeszłości.
– Proszę uważnie oglądać – zaznacza jubilat, przewracając kolejną kartkę.
Szczególną wartość ma fotografia przedstawiająca wiadukt dawnej Kolei Kokoszkowskiej, wysadzony przez Niemców w 1945 roku. W zbiorach znajduje się również zdjęcie lotniska we Wrzeszczu i samolotu Focke-Wulf Fw 190, w którym siedzi sam Roman Krzyżanowski. Takie pamiątki łączą historię rodziny z dziejami Gdańska – dlatego uporządkowane prywatne archiwum może być cennym źródłem wiedzy także dla kolejnych pokoleń.
Kajak, góry i języki towarzyszyły mu przez całe życie
Roman Krzyżanowski ukończył politechnikę, pracował w branży mechanicznej w kilku państwach, służył w wojsku i działał w harcerstwie. Otrzymał między innymi Krzyż Harcerski dla stopnia Harcerz Orli. Swoje wspomnienia przywołuje z dużą dokładnością, podając daty, miejsca i szczegóły wydarzeń.
– Mam nadzieję, że nie zanudzam – wtrąca w trakcie opowieści.
Wśród tematów, do których chętnie wraca, jest sport. Przepłynął kajakiem prawie 5 tysięcy kilometrów. Dwukrotnie pokonał Dunaj na odcinku między Bratysławą a Budapesztem, a w dawnej Jugosławii spływał górską rzeką Driną. Lubił również wędrówki po górach.
– Uprawiajcie wszystkie możliwe dyscypliny sportu. Chodźcie w góry bezwzględnie, nawet w Tatry polskie – zachęca.
Drugą dziedziną, której poświęcał uwagę, była nauka języków. Odwiedził 50 państw, a znajomość języków obcych pomogła mu w pracy za granicą, między innymi w Algierii. Pierwsze lekcje rozpoczął jeszcze podczas okupacji, korzystając z „Samouczka polsko-angielskiego”, który wcześniej należał do jego dziadka.
– Ja wcześnie wiedziałem, że należy uczyć się języków – zaznacza.
Jubilat podkreśla, że nauka otwierała przed nim możliwości, których inaczej mógłby nie mieć.
– Człowiek znający języki jest wart tyle, co dwóch ludzi. Takie przysłowie zawsze mi towarzyszy – mówi Roman Krzyżanowski.
na podstawie: Portal gdansk.pl.
Ostatnie Artykuły

Jarmark św. Dominika wraca z nowymi punktami. Będzie 715 stoisk

Hala Olivia pod kontrolą policji. 63 pojazdy i trzy zatrzymane prawa jazdy

Skrzyżowanie przy Wojskiego i Stolnika zostanie zamknięte. Powstanie wyniesiona tarcza

Na Westerplatte odnaleziono część moździerza użytego w 1939 roku

Wybrzeże Gdańsk poznało rywali. W Ergo Arenie czeka europejski test

Stulatek z Oliwy ma ponad tysiąc zdjęć. Każde przechowuje kawałek historii

Nocny wypadek w Bolesławowie zakończył się śmiercią 19-latka

Policjanci wzmacniają patrole nad morzem. Uwaga na bezpieczeństwo kąpielisk

Sześć wieczorów z kinem pod gwiazdami w Pruszczu Gdańskim

Na Batorego będzie wspólne święto. Dom Sąsiedzki kończy 10 lat

Na Przymorzu powstaje Big Boy. 99 metrów i 29 pięter

Dwa młode wari czarno-białe w gdańskim zoo. Rodzice znów doczekali się potomstwa

Wiecha na Szczyglej. 23 mieszkania TBS czekają na najemców

Syreny alarmowe na Pomorzu zostaną uruchomione w ćwiczeniu
Przydatne dane teleadresowe
- Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 3 w Gdańsku - kontakt, zapisy, godziny
- Parafia św. Krzysztofa w Gdańsku - msze, sakramenty, kancelaria
- Hevelianum Gdańsk - bilety, godziny, wystawy i dojazd
- Muzeum Archeologiczne w Gdańsku - bilety, godziny, wystawy i oddziały
- Gdańskie Nieruchomości - kontakt, godziny, eBOK i awarie
- Parafia św. Teresy Benedykty od Krzyża w Gdańsku - kontakt, msze, sakramenty
