Na gdańskich wieżach znów zabrzmią trąbki. Ta tradycja ma średniowieczne korzenie

Na gdańskich wieżach znów zabrzmią trąbki. Ta tradycja ma średniowieczne korzenie

Z wysokości gdańskich wież rozlegają się dźwięki, które przed wiekami wyznaczały rytm miejskiego życia. Trębacze ostrzegali przed pożarem, ogłaszali decyzje rady i witali ważnych gości, a w niedziele grali religijne melodie dla mieszkańców. Dziś historyczne instrumenty wracają podczas koncertów i wydarzeń takich jak Jarmark św. Dominika. Za współczesnym hejnałem stoi znacznie dłuższa opowieść niż sama melodia.

  • Hejnał jarmarku łączy współczesną kompozycję z dawnymi chorałami
  • Miejscy trębacze ostrzegali, ogłaszali i grali dla mieszkańców
  • Dziewięć koncertów przypomni dawne brzmienie gdańskich wież

Hejnał jarmarku łączy współczesną kompozycję z dawnymi chorałami

Podczas ostatniej soboty lipca na Długim Targu zabrzmiał hejnał Jarmarku św. Dominika. Kompozycję przygotował Paweł Hulisz z zespołu Tubicinatores Gedanenses. Melodia nie jest rekonstrukcją jednego z dawnych chorałów, ale powstała z inspiracji utworami związanymi z jarmarkiem, których zapisy zachowały się do dziś.

Pierwotnie planowano występ większego zespołu – kilkunastu trębaczy grających na współczesnych instrumentach. W 2017 roku organizatorzy uznali jednak, że zebranie takiej liczby historycznych trąbek byłoby zbyt trudne. Zespół nie odcina się przy tym od dawnego repertuaru. Tubicinatores Gedanenses nagrali płytę z gdańskimi chorałami, wykonywanymi razem z carillonem na kopiach historycznych instrumentów.

Muzycy grają na replikach dawnych trąbek. Ich instrumenty mają jednak niewielkie otwory w środkowej części, dzięki którym można korygować intonację.

„Nie zmienia to brzmienia instrumentu, ale strój tych trąbek jest przyjemniejszy dla ucha współczesnego słuchacza” – wyjaśnia Paweł Hulisz.

Zespół występuje także z organistami, orkiestrami i samodzielnie jako korpus trąbek. Ma na koncie trzy wydawnictwa: „Tubicinatores Gedanenses” z 2016 roku, „Turmmusik” z 2019 roku oraz „Tubicinatores Gedanenses et Arcus adiuncti” z 2024 roku.

Miejscy trębacze ostrzegali, ogłaszali i grali dla mieszkańców

Pierwszą wzmiankę o gdańskich trębaczach datuje się na 1400 rok. Z dokumentu wydanego przez radę miasta wynika, że od 1421 roku zatrudniano w Gdańsku dwóch trębaczy i dwóch piszczków. Znane są nawet nazwiska tych muzyków.

Dla średniowiecznych miast własny zespół trębaczy nie był oczywistością. Taki przywilej można było otrzymać albo wykupić. W przypadku Gdańska wiązano go prawdopodobnie z przynależnością do Hanzy i znaczeniem gospodarczym miasta.

Miejscy muzycy mieli wiele obowiązków. Ich sygnały wyznaczały między innymi moment otwierania i zamykania bram. W razie pożaru ostrzegali mieszkańców, a jako heroldowie przekazywali publicznie decyzje rady. Grali podczas uroczystości, witali odwiedzających dostojników, a także uczestniczyli w pogrzebach zasłużonych gdańszczan. W relacji z ceremonii pogrzebowej admirała Arendta Dickmana z 1627 roku zachował się opis wykonywanej muzyki.

Trębaczom towarzyszyli piszczkowie. Źródła nie pozwalają jednoznacznie ustalić, na jakich instrumentach grali, ale wśród możliwych wskazuje się szałamaje, kornety, sackbuty oraz trąbki z suwakiem. Taki skład dobrze odpowiadał potrzebom protestanckiego Gdańska.

W niedziele i święta muzycy wykonywali krótkie koncerty wieżowe, określane jako Turmmusik. Nie były to jednak świeckie występy rozrywkowe w dzisiejszym rozumieniu. Najczęściej grano opracowania chorałów, czyli pieśni religijnych. Piszczkowie uzupełniali brzmienie trąbek, które miały ograniczoną skalę i nie obejmowały wszystkich dźwięków, zwłaszcza w niskim rejestrze.

Badania prof. Danuty Popinigis pokazały, że określone chorały przypisywano także specjalnym wydarzeniom świeckim. Wykonywano je między innymi podczas pogrzebu admirała Dickmana, wyboru burmistrza oraz z okazji narodzin dzieci króla Jana III Sobieskiego, z których dwoje przyszło na świat w Gdańsku.

Dziewięć koncertów przypomni dawne brzmienie gdańskich wież

Do tradycji muzyki wieżowej nawiązuje festiwal Muzyka z Gdańskich Wież. Dziesiąta edycja rozpoczyna się 30 lipca. W programie znalazło się dziewięć koncertów z udziałem carillonu, wykonywanych z trzech wież:

  • kościoła św. Katarzyny,
  • kościoła św. Jana,
  • Ratusza Głównego Miasta.

Dawniej wykorzystywano także wieżę Bazyliki Mariackiej, najpewniej na wysokości chóru, gdzie znajdują się okna, oraz wieżę kościoła Świętych Piotra i Pawła na Dolnym Mieście.

W XVIII wieku do trębaczy dołączył carillon. Najpierw działał jako automat na wieży Ratusza, a później jako instrument z klawiaturą na wieży kościoła św. Katarzyny, gdzie pojawił się w 1738 roku. Zachowane informacje sugerują, że trąbki i dzwony rzadko grały jednocześnie. Częściej odpowiadały sobie z oddalonych wież.

Ostatni znany przedwojenny opis takiego koncertu pochodzi z „Danziger Zeitung” z 1926 roku. Gazeta relacjonowała występ, w którym połączono dźwięk dzwonów i trąbek.

Współczesne koncerty muszą uwzględniać hałas uliczny. Dawniej odległość około 900 metrów między wieżą św. Katarzyny a Ratuszem nie stanowiła większego problemu, bo po mieście poruszały się przede wszystkim wozy konne. Dziś trębacze grają z carillonem wieży św. Katarzyny i Ratusza Głównego Miasta, natomiast na wieży kościoła św. Jana występują samodzielnie.

Między koncertami muzycy przechodzą przez miasto w historycznych strojach. Towarzyszą im rekonstruktorzy Garnizonu Gdańsk, gdańscy krzykacze, dobosz z Kompanii Kaperskiej oraz osoby rozdające program festiwalu. Taki układ pozwala nie tylko słuchać muzyki z wież, lecz także zobaczyć, jak dawniej mogła wyglądać oprawa miejskich uroczystości.

na podstawie: Urząd Miejski w Gdańsku.