Czeska rodzina przyjechała nad Bałtyk. Pobyt w Gdańsku przyniósł więcej zaskoczeń

Czeska rodzina przyjechała nad Bałtyk. Pobyt w Gdańsku przyniósł więcej zaskoczeń

Najpierw panorama z koła widokowego, później muzeum, bursztyny i pytanie, czy w chłodnym Bałtyku da się jeszcze wykąpać. Maruška przyjechała z rodziną z Czech, by sprawdzić, jak wygląda urlop nad polskim morzem. W nagraniu Gdańsk pojawia się nie tylko jako cel podróży, lecz także punkt startowy do poznawania całego Pomorza.

  • Podróż Baltic Expressem i pierwsze spojrzenie na Gdańsk
  • Wegański obiad, muzeum wojny i brak czeskiego audioprzewodnika
  • Chłodny Bałtyk nie zniechęcił czeskich turystów

Podróż Baltic Expressem i pierwsze spojrzenie na Gdańsk

Rodzina dotarła nad Bałtyk pociągiem Baltic Express, który łączy Pragę z Trójmiastem. Maruška oceniła, że około siedmiogodzinna podróż wypada korzystnie zarówno pod względem czasu, jak i kosztów w porównaniu z przejazdem samochodem czy lotem samolotem. Dla turystów z Czech kolejowe połączenie oznacza więc możliwość dotarcia nad morze bez przesiadania się w samochód po przekroczeniu granicy.

Pierwszym punktem programu była Ołowianka. Córka Maruški, Nelča, zaproponowała przejazd kołem widokowym AmberSky. Z gondoli rodzina zobaczyła panoramę Gdańska, a właśnie ten widok rozpoczął ich zwiedzanie.

„Myślę, że patrzenie na miasto z góry było świetnym pomysłem na początek” – przyznała Maruška.

Po zejściu z koła rodzina zajrzała na Bursztynową Promenadę Gwiazd przed Polską Filharmonią Bałtycką. Na brązowych płytach znajdują się odciski dłoni ponad 100 artystów związanych z filmem, muzyką, literaturą i sztukami pięknymi. Wśród nich jest także czeski reżyser i scenarzysta Petr Zelenka. Dla zagranicznych gości to niewielki, ale łatwy do połączenia z innymi atrakcjami punkt na trasie po Ołowiance.

Wegański obiad, muzeum wojny i brak czeskiego audioprzewodnika

Podczas pobytu rodzina szukała także miejsc z kuchnią całkowicie wegańską. Obiad w restauracji Manna 68 przypadł jej do gustu. Maruška pokazała również, jakie produkty można kupić w sklepie, by przygotować kolację i śniadanie w miejscu noclegu. Tego rodzaju informacje są przydatne szczególnie dla osób, które podczas wyjazdu nie chcą korzystać wyłącznie z restauracji.

Kolejnego dnia Czesi odwiedzili Muzeum II Wojny Światowej. Ekspozycja pozwoliła im spojrzeć na historię z perspektywy innej niż ta znana ze szkoły w Czechach. Najwięcej pytań miała Nelča. Problemem okazał się brak audioprzewodnika w języku czeskim, dlatego rodzina posiłkowała się Tłumaczem Google.

Ta uwaga pokazuje konkretną potrzebę instytucji odwiedzanych przez turystów z południa Europy. Jeśli czeski ruch turystyczny nad Bałtykiem będzie się utrzymywał, materiały w tym języku mogą ułatwić samodzielne zwiedzanie nie tylko muzeów, lecz także zabytków. W zamku w Malborku czeski audioprzewodnik był już dostępny i został przez rodzinę dobrze oceniony.

Na gdańskiej trasie znalazły się również:

  • wejście na wieżę Bazyliki Mariackiej,
  • oglądanie wyrobów z bursztynu na straganach,
  • wegańska pizza i lody w centrum,
  • kolacja w Avocado Vegan Bistro w Dolnym Wrzeszczu.

Później rodzina pojechała także na Hel oraz do Sopotu i Gdyni. Pobyt nie ograniczył się więc do spacerów po historycznym centrum. Gdańsk stał się bazą wypadową do poznawania kilku bardzo różnych miejsc na Pomorzu.

Chłodny Bałtyk nie zniechęcił czeskich turystów

Tytuł czeskiego odcinka nawiązywał do pogody. Rodzina trafiła na pochmurne i chłodne dni, dlatego pojawiło się pytanie, czy urlop nad Bałtykiem oznacza także kąpiel w morzu. Mimo mniej wakacyjnej aury końcowa ocena była bardzo dobra.

„Jest tu wiele rzeczy, które nas zaskoczyły i wszystko było w porządku” – powiedziała Maruška pod koniec filmu.

Autorka określiła wakacje jako miłe i relaksujące. Pozytywnie oceniła morze, jedzenie oraz ogólną atmosferę pobytu. W komentarzach pod nagraniem widzowie zwracali uwagę na dużą liczbę informacji i rodzinny charakter materiału.

O popularności Polski wśród Czechów rozmawiali także Tomasz Piechal, twórca podcastu „Szkice Wschodnie”, oraz Jakub Medek, czeski i polski dziennikarz związany z podcastem „Czechostacja”. Piechal wskazywał, że Polskę może odwiedzać nawet milion Czechów rocznie. W odniesieniu do 11-milionowej populacji Czech jest to znacząca liczba.

Jakub Medek wiązał początek większego zainteresowania Polską z Euro 2012. Przed turniejem w kraju rozwijano między innymi drogi, co zwróciło uwagę sąsiadów z południa. Znaczenie ma również łatwy dostęp do Bałtyku.

„Zdarzają się w Czechach głosy, że przez tyle lat jeździliśmy nad Adriatyk i tam zawsze była lampa, a nad Bałtykiem tak nie jest. Ale na to zwykle pada odpowiedź – pojechaliście nad Bałtyk, a nie nad Adriatyk, to jest zupełnie inne morze”.

Zdaniem Medka czeskich turystów przyciąga nie tylko sama woda. Czechy są krajem śródlądowym, ale mieszkańcy tego państwa chętnie chodzą po górach i szlakach, jeżdżą na rowerach, zimą uprawiają narciarstwo biegowe, a podczas urlopu szukają aktywności. Nad polskim morzem mogą połączyć plażowanie z wycieczką rowerową, zwiedzaniem zamków, kajakami czy odwiedzaniem zabytków techniki.

Historia Maruški pokazuje właśnie taki model podróży. W jednym wyjeździe znalazły się kolej, punkty widokowe, muzeum, kuchnia roślinna, zabytki i wypady poza Gdańsk. Nawet chłodniejsza pogoda nie przekreśliła wypoczynku, bo plan nie opierał się wyłącznie na leżeniu na plaży.

na podstawie: Serwis gdansk.pl.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji