Dwa różne przesłania z Westerplatte. Tusk ostrzegał, Nawrocki żądał reparacji

Dwa różne przesłania z Westerplatte. Tusk ostrzegał, Nawrocki żądał reparacji

Jeszcze przed świtem na Westerplatte spotkali się żołnierze, przedstawiciele władz, mieszkańcy i turyści. W rocznicę wybuchu II wojny światowej Donald Tusk mówił o zagrożeniu dla Ukrainy i całego wolnego świata, a Karol Nawrocki skupił się na odpowiedzialności Niemiec oraz reparacjach. Wystąpienia premiera i prezydenta wyraźnie różniły się tonem oraz rozłożeniem akcentów.

  • Premier ostrzegał przed samotnością państw zagrożonych wojną
  • Prezydent wrócił do sporu o niemiecką odpowiedzialność
  • Władze Gdańska i MON mówiły o cywilach oraz realnej obronie

Premier ostrzegał przed samotnością państw zagrożonych wojną

Uroczystości rozpoczęły się o godz. 4.45. Na Westerplatte pojawiły się oddziały wojskowe, przedstawiciele najwyższych władz państwowych i samorządowych, a także mieszkańcy oraz turyści. W programie znalazły się salwa artyleryjska, Apel Poległych i modlitwa międzywyznaniowa. Delegacje złożyły kwiaty pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża.

Donald Tusk nawiązał do osamotnienia polskich żołnierzy we wrześniu 1939 roku. Jego zdaniem brak solidarności wolnego świata wobec wcześniejszych działań agresorów doprowadził do katastrofy, której skutki odczuła później cała Europa.

„Lekcja z 1939 roku jest prosta, chociaż wciąż tak niewielu ją rozumie” – mówił Donald Tusk.

Premier wskazywał, że nawet znacznie większe siły na Westerplatte nie mogłyby zagwarantować zwycięstwa, gdyby Polska została pozostawiona sama sobie. W jego ocenie odpowiedzialność za wybuch wojny ponoszą hitlerowskie Niemcy i sowiecka Rosja.

Najmocniejsza część wystąpienia dotyczyła obecnej sytuacji za wschodnią granicą Polski. Tusk mówił o ukraińskich dzieciach ginących pod bombami i apelował o solidarność z Ukrainą.

„Najbliższe miesiące, ta jesień, ta zima, która są przed nami, mogą być kluczowe nie tylko dla niepodległości Ukrainy, ale dla bezpieczeństwa Polski i całego wolnego świat. Z Westerplatte krzyczymy dziś do wolnego świata: „bądźcie solidarni”!” – powiedział premier.

W dalszej części przemówienia Donald Tusk podkreślał, że Polska nie może opierać bezpieczeństwa wyłącznie na poświęceniu własnych żołnierzy. Mówił o potrzebie wzmacniania państwa, odporności oraz rzeczywistych sojuszy. Wspomniał też o aktach sabotażu, w tym prawdopodobnym podpaleniu w zakładach w Skarżysku-Kamiennej i ataku dronowym w niemieckim Lipsku.

Prezydent wrócił do sporu o niemiecką odpowiedzialność

Karol Nawrocki nadał swojemu przemówieniu inny kierunek. W wystąpieniu trwającym niemal 17 minut mówił przede wszystkim o relacjach polsko-niemieckich, historycznych krzywdach oraz – jak oceniał – braku pełnego zadośćuczynienia dla Polski.

Prezydent przypominał, że antypolskie nastawienie miało być obecne w niemieckim życiu publicznym jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy. Wspominał o przełomie XIX i XX wieku oraz o Republice Weimarskiej. Wspólnym wrogiem państw europejskich nazwał Federację Rosyjską, ale zasadnicza część jego wystąpienia dotyczyła Niemiec.

„1 września rozpoczęła się hekatomba i pandemonium Polski. Zginęło 6 milionów polskich obywateli, co szósty, w tym 90 procent cywilów” – mówił Karol Nawrocki.

Prezydent wskazywał, że Polska nie jest przez Berlin traktowana jak równy partner. Jako przykłady wymienił różnice w prawach Polaków mieszkających w Niemczech i Niemców mieszkających w Polsce, brak pomnika polskich ofiar wojny w Berlinie oraz odrzucenie przez niemiecki rząd wniosku o dofinansowanie Domu w Bochum, historycznej siedziby Związku Polaków w Niemczech.

Nawrocki opowiedział się za wypłatą reparacji i zadośćuczynienia. Zaapelował też do premiera, aby włączył się w działania na rzecz tych roszczeń.

„Reparacje i zadośćuczynienie Polsce powinny zostać wypłacone” – stwierdził prezydent.

Władze Gdańska i MON mówiły o cywilach oraz realnej obronie

W uroczystościach uczestniczyli również wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Szef MON mówił o wzmacnianiu sojuszy wojskowych i modernizacji polskiej armii. Jego przemówienie koncentrowało się na tym, by w razie zagrożenia Polska dysponowała nie tylko odwagą, lecz także odpowiednimi zdolnościami obronnymi.

„Bohaterstwo to jest to, co zostaje, gdy wszystkiego zabraknie. Nigdy więcej Polski, która ma tylko odwagę” – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Aleksandra Dulkiewicz przypomniała, że wojna uderza przede wszystkim w ludność cywilną. Wśród ofiar wojennych są osoby starsze, kobiety i dzieci. Odwołała się do doświadczeń Gdańska z 1945 roku oraz sytuacji kobiet w Ukrainie.

„Wojna to nie tylko męska rzecz, wiedzą o tym kobiety – wiedziały te w Gdańsku w 1945 roku, wiedzą to teraz kobiety w Ukrainie” – powiedziała prezydent Gdańska.

W swoim wystąpieniu Dulkiewicz przywołała także blokadę Leningradu. Zwróciła uwagę, że niemiecka blokada miasta doprowadziła do śmierci nawet miliona osób, w dużej mierze z powodu głodu.

Na Westerplatte pojawiła się delegacja władz samorządowych Gdańska. Kwiaty pod pomnikiem złożyli między innymi Aleksandra Dulkiewicz, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska Agnieszka Owczarczak, wiceprezydent Piotr Grzelak oraz miejscy radni.

Mieszkańcy i turyści dotarli na uroczystości bezpłatnymi autobusami przygotowanymi przez Miasto Gdańsk. Na zakończenie nad Westerplatte po raz pierwszy przeleciały dwa myśliwce FA-50 kupione przez Polskę w Korei Południowej.

na podstawie: Portal gdansk.pl.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji