[SIATKÓWKA] Tauron Liga – PGE GiEK SKRA Bełchatów – Energa Trefl Gdańsk 3:1. Goście mieli piłkę setową

[SIATKÓWKA] Tauron Liga – PGE GiEK SKRA Bełchatów – Energa Trefl Gdańsk 3:1. Goście mieli piłkę setową

Trzy wygrane bełchatowian w pięciu poprzednich spotkaniach z gdańszczanami to już cztery w sześciu: w sobotę PGE GiEK SKRA Bełchatów pokonała u siebie Energę Trefl Gdańsk 3:1 (25:23, 19:25, 25:18, 31:29). Przed pierwszą kolejką Tauron Ligi gospodarze zajmowali czwarte miejsce w tabeli, goście piąte, a oba zespoły miały po zero punktów. Dla Trefla szczególnie bolesne jest to, że w czwartym secie miał piłkę na doprowadzenie do tie-breaka.

Ta rywalizacja miała już dla gdańszczan znajomy przebieg. W ostatnim starciu tych drużyn, 1 marca w PlusLidze, Skra również wygrała w Bełchatowie 3:1. Tym razem Trefl przyjechał więc na teren rywala z okazją, by zmienić niedawny bilans bezpośrednich spotkań. Przez sporą część sobotniego meczu taka możliwość pozostawała otwarta, choć pierwszy set zakończył się po myśli gospodarzy.

Jeden set dla Trefla, trzeci wyraźnie dla Skry

Premierowa partia dała bełchatowianom prowadzenie, ale nie duży zapas. Wynik 25:23 pokazuje, jak niewiele dzieliło zespoły na otwarcie. Z perspektywy gości był to set stracony niewielką różnicą, a nie sygnał, że nie będą w stanie odpowiedzieć. Ta odpowiedź przyszła od razu: w drugiej odsłonie Energa Trefl Gdańsk zwyciężyła 25:19 i doprowadziła do stanu 1:1.

Dla kibiców z Gdańska był to najlepszy fragment meczu zapisany w wyniku. Po minimalnie przegranej pierwszej partii ich zespół nie tylko wrócił do gry, lecz także wygrał kolejnego seta z sześciopunktową przewagą. Spotkanie znów zaczynało się od równego stanu, a o wyniku całego meczu miały przesądzić następne odsłony. Trzecia przyniosła jednak wyraźny zwrot na korzyść gospodarzy.

Skra wygrała ją 25:18 i wyszła na prowadzenie 2:1. To był najwyższy setowy dystans w całym spotkaniu. Bełchatowianom brakowało już jednej partii do zwycięstwa, Trefl zaś potrzebował czwartej, by przedłużyć mecz. Po trzech setach goście mieli za sobą zarówno odpowiedź na pierwsze niepowodzenie, jak i kolejną przegraną odsłonę. Nadal jednak mogli wywieźć z Bełchatowa punkt, jeśli doprowadziliby do piątego seta.

Piłka setowa gości, ostatnie słowo Souzy

Czwarta partia była najdłuższa i najbardziej dotkliwa dla gdańszczan. Przy stanie 24:23 to Trefl miał piłkę setową. W tym momencie szansa na tie-break była bardzo konkretna: jeden punkt dzielił gości od wyrównania stanu meczu. Nie udało się jej wykorzystać, a gra trwała aż do wyniku 31:29 dla Skry.

Ostatni punkt gospodarze zdobyli asem serwisowym Alana Souzy. Tak zakończył się set, w którym gdańszczanie byli o krok od przedłużenia spotkania, i cały mecz – porażką Trefla 1:3. Cztery sety ułożyły się w historię dwóch odpowiedzi: najpierw goście wyrównali po przegranym otwarciu, później, przy stanie 1:2, dostali jeszcze okazję, by zrobić to ponownie. Tym razem bełchatowianie nie pozwolili im jej wykorzystać.

Michał Gierżot po spotkaniu przyznał, że trudno mówić o satysfakcji, skoro Trefl przegrał i nie zdobył punktów. Trudno o krótsze podsumowanie z gdańskiej perspektywy. Wygrany set i piłka setowa w czwartej odsłonie pokazują, jak blisko goście byli co najmniej tie-breaka. W tabeli po tym meczu liczy się jednak porażka bez punktowej zdobyczy.

Dla Skry był to z kolei udany początek ligowych rozgrywek. Bełchatowski klub, piąty w poprzednim sezonie, przed startem nowych zmagań celował w powrót do ścisłej czołówki. Zachował trenera Krzysztofa Stelmacha, a po trzech latach wrócił też do europejskich pucharów. Sobotni wynik wpisuje się w te ambicje; dla Trefla pozostaje przede wszystkim przypomnieniem, jak kosztowna potrafi być niewykorzystana piłka setowa.

PGE GiEK SKRA BełchatówStatystykaEnerga Trefl Gdańsk
3Sety1
25I set23
19II set25
25III set18
31IV set29
4Pozycja5
0Punkty0
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły