Sybiracy znad Bałtyku zebrali się w Gdańsku, by mówić jednym głosem o pamięci

4 min czytania
Sybiracy znad Bałtyku zebrali się w Gdańsku, by mówić jednym głosem o pamięci

FOT. Urząd Miejski Gdańsk

W Nowym Ratuszu spotkali się ludzie, których biografie rozdzieliły języki, granice i lata, ale połączyła jedna rana – zesłanie. Około 30 Sybiraków z Polski, Litwy, Łotwy i Estonii przyjechało do Gdańska, by dalej budować Baltic Alliance i nadać pamięci o deportacjach wspólny, mocniejszy głos. W sali potrzebny był tłumacz, lecz doświadczenie przymusowej tułaczki i straty brzmiało po obu stronach stołu równie wyraźnie. Potem emocje przeniosły się spod dachu urzędu pod pomniki, gdzie widać było już tylko ciszę i kwiaty.

  • W sali potrzebny był tłumacz, ale wspólna rana brzmiała mocniej
  • Gdańsk stał się miejscem rozmowy o pamięci, która ma przetrwać pokolenia
  • Kwiaty pod Golgotą Wschodu i na Westerplatte zamknęły ten dzień

W sali potrzebny był tłumacz, ale wspólna rana brzmiała mocniej

Spotkanie odbyło się w piątek, 27 marca, w Nowym Ratuszu w Gdańsku. Przy jednym stole zasiedli przedstawiciele czterech krajów nad Bałtykiem, choć każdy z nich mówił innym językiem. Polski, litewski, łotewski i estoński nie zlały się w jedną mowę, ale sprawa, która ich przywiodła, nie wymagała wielkich wyjaśnień. To była rozmowa o zesłaniu, pamięci i obowiązku wobec tych, którzy nie wrócili.

Konferencję otworzył Kordian Borejko, prezes Stowarzyszenia Sybiraków. Jego własna historia nadała spotkaniu szczególny ciężar – jako niespełna roczne dziecko został w 1940 roku wywieziony w bydlęcym wagonie do Kazachstanu. Występując przed uczestnikami, nie mówił z dystansem, bo to doświadczenie nadal pozostaje częścią rodzinnej pamięci i organizacyjnej misji.

„Przeżyłem wyłącznie dzięki nadludzkiej sile i miłości mojej matki” – powiedział Kordian Borejko.

Podkreślał, że podobne dramaty noszą w sobie także tysiące rodzin z Litwy, Łotwy i Estonii. W jego słowach wybrzmiało, że Baltic Alliance nie jest tylko platformą spotkań, lecz próbą zbudowania wspólnego języka tam, gdzie niegdyś rozrywał ludzi terror sowiecki.

Gdańsk stał się miejscem rozmowy o pamięci, która ma przetrwać pokolenia

Obradom przewodniczył prof. Jonas Jakaitis, prezydent międzynarodowej organizacji pozarządowej Baltic Alliance. Jego życiorys również wyrasta z doświadczenia wygnania – urodził się w 1956 roku w Kazachstanie, już na zesłaniu. Jego rodzice należeli do litewskiej partyzantki, ruchu niepodległościowego działającego w latach 1944–1953. Po śmierci Stalina rodzina wyszła z łagru, ale nie otrzymała zgody na powrót na Litwę.

Wystąpienia w Gdańsku przypominały, że organizacja zbudowana przez Sybiraków z czterech państw nie powstała z potrzeby ceremonii, lecz z realnej potrzeby działania. Porozumienie, podpisane wcześniej w Rydze w listopadzie 2024 roku, miało początkowo charakter wstępny. Później współpracę sformalizowano, a 2 marca 2026 roku zarejestrowano wspólną organizację. Jej sens ma być dużo szerszy niż samo spotykanie się raz do roku.

Wśród celów Baltic Alliance znalazły się między innymi:

  • pielęgnowanie wspólnej tożsamości kulturowej Sybiraków i zesłańców,
  • upamiętnianie losów ofiar deportacji syberyjskich,
  • opieka nad grobami i miejscami pamięci,
  • działania na rzecz zesłańców, więźniów politycznych i ich rodzin,
  • wychowanie patriotyczne młodzieży oparte na doświadczeniu pokoleń.

Borejko mówił w Gdańsku o obowiązku ostatniego pokolenia świadków. Z jego perspektywy pamięć nie służy zemście, ale ma być przestrogą i fundamentem pokojowej Europy. Zaznaczył też, że wspólnota nie może działać osobno, jeśli chce być słyszana poza własnym gronem. Dla niego ważne jest, by historia zbrodni komunizmu znalazła trwałe miejsce w europejskiej pamięci, a nie została zepchnięta na margines.

„Jesteśmy strażnikami pamięci historycznej” – podkreślił Jonas Jakaitis.

Emilia Lodzińska, zastępczyni prezydent Gdańska ds. rozwoju przestrzennego i mieszkalnictwa, zwróciła uwagę, że to właśnie w Gdańsku rozmowa o takich doświadczeniach ma szczególną moc. Miasto samo nosi w sobie ciężar wojennej historii, dlatego łatwiej tu zrozumieć, czym jest wspólnota ponad granicami i dlaczego prawda historyczna wymaga stałej troski, a nie jednorazowego gestu.

Kwiaty pod Golgotą Wschodu i na Westerplatte zamknęły ten dzień

Po części plenarnej uczestnicy przenieśli się w miejsca, które w Gdańsku mają własny, bardzo czytelny kod pamięci. Złożyli wiązanki pod Pomnikiem Ofiar Golgoty Wschodu w kwaterze Sybiraków na Cmentarzu Łostowickim, a potem także na Westerplatte. Te dwa punkty domknęły dzień w sposób symboliczny – od rozmowy i deklaracji do milczącego hołdu.

W takim układzie widać było wyraźnie, że Baltic Alliance nie chce ograniczać się do wspomnień zamkniętych w salach obrad. Chodzi o trwałą obecność w przestrzeni publicznej, o opiekę nad miejscami pamięci i o to, by losy zesłańców nie zniknęły wraz z odejściem ostatnich świadków. Gdańsk stał się tego dnia nie tylko gospodarzem konferencji, ale też miejscem, w którym historia czterech państw nad Bałtykiem zabrzmiała jednym, spokojnym głosem.

na podstawie: UM Gdańsk.

Autor: krystian