Na Strzyży z filcu rodzą się kolory i wspólnota, która wychodzi poza warsztat

4 min czytania
Na Strzyży z filcu rodzą się kolory i wspólnota, która wychodzi poza warsztat

FOT. Urząd Miejski Gdańsk

Na Strzyży zrobiło się kolorowo, jakby ktoś na chwilę odsunął zimę od stołów pełnych wełny i filcu. Podczas wernisażu podsumowującego zimowy cykl zajęć Fundacji Nasza Przestrzeń w Gdańsku widać było, że te spotkania nie kończą się na rękodziele. To przestrzeń, w której sztuka miesza się z rozmową, terapią i odwagą do wspólnego działania. Z takiego zwykłego warsztatu potrafi wyjść coś zaskakującego – fascynator, instalacja, a nawet kosmiczna historia.

  • Filc, herbata i swoboda, która przyciąga ludzi bez przymusu
  • Intergalaktyczna grupa i rakieta, która wyniosła gdańskie prace w kosmos
  • Jesienią wrócą zajęcia, a Strzyża znów doda Gdańskowi koloru

Filc, herbata i swoboda, która przyciąga ludzi bez przymusu

W środę, 25 marca, przestrzeń Rady Dzielnicy Strzyża wypełniła się pracami powstałymi podczas zimowych spotkań prowadzonych przez Fundację Nasza Przestrzeń. Filcowe kwiaty, przygotowane na warsztatach z Ewą Andrejko i Lucyną Namiotko, trafiły na efektowne fascynatory, a całość miała więcej z radosnego spotkania niż z klasycznej wystawy.

Organizatorki od lat budują formułę, w której nikt niczego nie musi. Można wejść na chwilę, zostać dłużej, tylko popatrzeć albo po prostu napić się herbaty. To właśnie ta swoboda sprawiła, że z czasem wyłoniła się stała grupa twórczyń i twórców działająca jako Intergalaktyczna Grupa Artystyczna z Siedzibą w Gdańsku.

— Idea naszych zajęć polega na tym, że zawsze robimy coś wspólnie, kolektywnie — mówi Anna Dukowska.

— W procesie twórczym wszystko może się wydarzyć. Często na naszych zajęciach powstaje nowa jakość, inna niż planowano — dodaje Katarzyna Rajczyk-Bauć.

W tej formule ważne jest nie tylko powstające rękodzieło, ale też sam sposób bycia razem. Dla wielu uczestników to bezpieczne wejście do świata sztuki, bez zadęcia i bez presji, że trzeba od razu umieć dużo. Właśnie dlatego fundacja działa tak skutecznie na styku kultury, integracji i zwykłej codzienności.

Intergalaktyczna grupa i rakieta, która wyniosła gdańskie prace w kosmos

Nazwa grupy nie jest przypadkowa. Jej członkinie podkreślają, że każda z nich przychodzi z innego środowiska i z innej „galaktyki”, ale właśnie z tego rodzi się ich siła. Do tej opowieści dochodzi jeszcze jeden, zupełnie nieoczywisty rozdział – współpraca z gdyńską firmą SpaceForest.

Dzięki niej prace fundacji dwa razy poleciały rakietą Perun w kierunku kosmosu. W ten sposób filc, kojarzony zwykle z domowym rękodziełem, dostał tempo, którego nie powstydziłby się żaden futurystyczny projekt. Katarzyna Rajczyk-Bauć zwróciła uwagę, że materiał osiągnął prędkość trzech machów, co samo w sobie brzmi jak opowieść z zupełnie innej planety.

Fundacja nie ogranicza się jednak do jednego miejsca i jednego formatu. Między 6 lutego a 15 marca w Galerii WL4 – Mleczny Piotr można było oglądać wystawę „ISTNIENIE(NIE)MOŻLIWOŚCI”, czyli przegląd dziesięciu lat prac rękodzieła społecznie zaangażowanego. Z kolei podczas szesnastej edycji Narracji w Aniołkach pojawiła się instalacja „Warto / Nie warto” w Parku im. Daniela Gralatha. Wśród drzew zawisły filcowe lampiony, które dawały miękkie światło i od razu budowały atmosferę opieki, jedności i nadziei.

— Uczestnicząc w zwykłych warsztatach rękodzielniczych, można stać się artystą — podkreśliła Anna Dukowska.

To właśnie ten przekaz najmocniej wybija się z działań fundacji. Zwykłe spotkanie przy stole może skończyć się udziałem w jednym z ważniejszych miejskich wydarzeń, a pracownia rękodzielnicza – wyjściem na festiwal albo do galerii.

Jesienią wrócą zajęcia, a Strzyża znów doda Gdańskowi koloru

Kolejny cykl zimowych warsztatów ruszy na przełomie września i października. Informacje mają pojawiać się na stronie Rady Dzielnicy Strzyża oraz w mediach społecznościowych Fundacji Nasza Przestrzeń. Organizatorzy znowu chcą wejść w czas, kiedy dni stają się krótsze, a kolorów na zewnątrz jest mniej.

— Staramy się organizować warsztaty w tych miesiącach, podczas których jest ponuro i chłodno. Chodzi o to, żeby dodać koloru — mówi Anna Dukowska.

W działania fundacji od lat włącza się też radna Strzyży Maria Bernolak-Szczypior, którą organizatorki nazywają „patronką”. Jak podkreślała, urzekły ją kolory wełen i filców, a zajęcia przyciągają również jej wnuczki. To sygnał, że ta inicjatywa nie zamyka się w jednym pokoleniu ani w jednej grupie.

Zanim jednak ruszy kolejny cykl, Intergalaktyczną Grupę Artystyczną będzie można spotkać podczas tegorocznej Nocy Muzeów w WL4. W planie są przymiarki ogromnych, ręcznie robionych spódnic i fascynatorów – tego typu rzeczy, które najlepiej pokazują, jak daleko może zajść pomysł zrodzony na zwykłym warsztacie.

na podstawie: UM Gdańsk.

Autor: krystian