[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Wisła Płock – Lechia Gdańsk 1:0 – Savvidis przesądził o wyniku w Płocku

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Wisła Płock – Lechia Gdańsk 1:0 – Savvidis przesądził o wyniku w Płocku

Wisła Płock wygrała z Lechią Gdańsk 1:0, a jedynego gola w piątkowe popołudnie na stadionie im. Kazimierza Górskiego zdobył Kyriakos Savvidis. Dla gdańszczan był to mecz z dużą dawką niedosytu: zespół Johna Carvera częściej był przy piłce, długo budował ataki i wyraźnie naciskał, ale nie potrafił przełożyć przewagi na bramki.

Savvidis zrobił różnicę jeszcze przed przerwą

Pierwsza połowa miała twardy, momentami nerwowy przebieg. Już w 24. minucie Dani Pacheco obejrzał żółtą kartkę za faul na Rifecie Kapiciu, a kilka minut później gospodarze znaleźli sposób na otwarcie wyniku. Kyriakos Savvidis popisał się świetną indywidualną akcją, minął kilku obrońców Lechii i dał Wiśle prowadzenie, które okazało się decydujące.

To był moment, który ustawił całe spotkanie. Mariusz Misiura ustawił swój zespół w systemie 3–5–2, a Lechia odpowiedziała ustawieniem 4–2–3–1, ale to płocczanie szybciej złapali rytm i lepiej wykorzystali jedną z nielicznych naprawdę klarownych sytuacji. Właśnie taki cios często robi różnicę w meczach, w których miejsca do gry jest mało, a każda pomyłka boli podwójnie.

Lechia naciskała, ale konkret został po stronie Wisły

Po przerwie obraz gry nie zmienił się zasadniczo. Lechia nadal dominowała w posiadaniu piłki i zakończyła spotkanie z wynikiem 68 procent przy futbolówce, miała też wyraźną przewagę w rzutach rożnych, których uzbierała 13. Liczby wyglądały imponująco, lecz w praktyce gdańszczanom brakowało precyzji tam, gdzie liczy się najbardziej.

Goście oddali 17 strzałów, ale tylko dwa z nich były celne. Wisła odpowiedziała czterema uderzeniami w światło bramki i właśnie ta skuteczność okazała się kluczowa. Rafał Leszczyński oraz cała płocka defensywa dobrze czytali zamiary rywali i skutecznie zamykali im drogę do wyrównania. W końcówce emocje tylko rosły, a sędzia Koki Nagamine z Japonii musiał sięgać po kartki jeszcze kilkukrotnie. Żółte upomnienia obejrzeli między innymi G. Niarchos, M. Misiura oraz I. Zhelizko.

Lechia próbowała jeszcze odwrócić losy meczu zmianami, lecz nie przyniosły one przełomu. Na murawie pojawili się Kacper Sezonienko, D. Kurminowski i inni rezerwowi, ale gospodarze nie dali się już zepchnąć do głębokiej defensywy. Dla gdańskich kibiców to wieczór, po którym pozostaje przede wszystkim żal, bo przewaga w grze nie przełożyła się na punktowy efekt.

Zwycięstwo ma też swój ciężar w tabeli. Wisła Płock utrzymała 4. miejsce i ma 42 punkty, a Lechia Gdańsk pozostaje na 9. pozycji z dorobkiem 37 oczek. W 28. kolejce Ekstraklasy płocczanie zrobili więc swoje, a Lechia wraca do Gdańska z poczuciem, że w Płocku zabrakło jej przede wszystkim konkretu w polu karnym.

Wisła PłockStatystykaLechia Gdańsk
1Gole0
32%Posiadanie68%
4Strzały celne2
3Strzały niecelne6
9Strzały łącznie16
2Strzały zablokowane8
6Strzały w polu karnym8
3Strzały spoza pola8
4Rzuty rożne13
9Faule9
1Spalone3
2Żółte kartki2
2Interwencje bramkarza3
231Liczba podań476
171Podania celne410
74%Skuteczność podań86%