W Nowym Porcie szkolą ludzi do zadań, których nie widać na ulicy

W Nowym Porcie szkolą ludzi do zadań, których nie widać na ulicy

Ponad 30 kilogramów wyposażenia, zimno, mgła i testy, które sprawdzają więcej niż samą kondycję. W bazie przy ul. Oliwskiej w Nowym Porcie kandydaci uczą się działać tam, gdzie margines błędu praktycznie nie istnieje. Trafiają tu funkcjonariusze z całej Polski, ale o przyjęciu nie decyduje wizerunek „supermena”. Liczy się odporność, rzemiosło i pewność, że człowiek stojący obok nie zawiedzie.

  • Sześć miesięcy testów przed wejściem do zespołu
  • Od abordażu na statku po działania pod wodą
  • Kominiarka chroni także rodziny funkcjonariuszy

Sześć miesięcy testów przed wejściem do zespołu

Wojtek, którego imię zostało zmienione, przyjechał do Gdańska spod Lublina . W listopadzie 2023 roku rozpoczął półroczny okres próbny w WZD. Kandydatów sprawdzano pod kątem wydolności, odporności psychicznej i stanu zdrowia. To szczególnie wymagające, gdy podczas działań trzeba poruszać się z wyposażeniem ważącym około 30 kilogramów.

Po zaliczeniu rekrutacji nie staje się od razu samodzielnym operatorem. Najpierw przechodzi czteromiesięczne szkolenie bazowe przygotowujące do zadań bojowych. Zdobycie pełnej samodzielności zajmuje około trzech lat. W tym czasie funkcjonariusz rozwija się zarówno jako wykonawca działań, jak i przyszły dowódca grupy czy specjalista.

Wolę być słabym wśród silnych niż silnym wśród słabych. Przyszedłem do jednostki, żeby ciągle się rozwijać i mieć wokół siebie osoby, które cały czas się rozwijają.

Od abordażu na statku po działania pod wodą

Zadania WZD obejmują całe polskie Wybrzeże – od Świnoujścia po wschodnią granicę. Funkcjonariusze prowadzą operacje boardingowe, czyli zatrzymania na jednostkach pływających z wykorzystaniem szybkich łodzi szturmowych. W zespole są także nurkowie bojowi, specjaliści od działań linowych oraz funkcjonariusze przygotowani do działań minerskich.

Zakres obowiązków wymaga różnych predyspozycji. Instruktor strzelania nie musi mieć takiego samego profilu jak nurek, a operator działań wysokościowych potrzebuje innego zestawu umiejętności niż funkcjonariusz wyspecjalizowany w wejściach do pomieszczeń. Wspólny trening ma połączyć te różnice w zespół zdolny do pracy podczas wielogodzinnych i wielodobowych operacji.

Rozwój nie kończy się na zdobyciu podstawowych uprawnień. W ścieżce nurkowej można przejść od poziomu młodszego nurka do funkcji osoby kierującej pracami podwodnymi, a następnie instruktora. Podobnie wygląda droga dowódcza – od wykonywania zadań po kierowanie grupą i większą operacją.

Kominiarka chroni także rodziny funkcjonariuszy

Podczas wizyty w bazie przy ul. Oliwskiej twarze funkcjonariuszy pozostają zasłonięte. Nie chodzi o stylizację znaną z filmów, lecz o bezpieczeństwo. Osoby zatrzymywane przez kontrterrorystów po odbyciu kary mogą wrócić na wolność, dlatego anonimowość ma chronić funkcjonariuszy również poza służbą, a także ich bliskich.

W takich warunkach indywidualne ambicje muszą ustąpić odpowiedzialności za grupę. Operator powinien mieć pewność, że partner w szyku zachowa się właściwie nawet wtedy, gdy zmęczenie i stres utrudniają ocenę sytuacji.

Doskonałość dla mnie oznacza, że osoba, która idzie za mną w szyku bojowym, daje mi gwarancję bezpieczeństwa i pewności, że jeżeli wejdę do pomieszczenia, ta osoba stanie za mną i jeżeli trzeba będzie, ochroni mnie swoją kamizelką.

Wojtek wie, że do osiągnięcia pełnej samodzielności potrzebuje jeszcze lat nauki i doświadczenia. Dla niego właśnie perspektywa ciągłego rozwoju jest jednym z powodów związania przyszłości z gdańską jednostką. Dla mieszkańców oznacza to, że za dyskretną pracą funkcjonariuszy stoi długi proces selekcji, szkolenia i budowania zaufania – zanim ktokolwiek ruszy do realnej akcji.

na podstawie: Serwis gdansk.pl.