W IX LO padło zdanie o 120 językach i tym, jak Gdańsk dojrzewa

W IX LO padło zdanie o 120 językach i tym, jak Gdańsk dojrzewa

FOT. Urząd Miejski w Gdańsku

W szkolnej sali zrobiło się gęsto od pytań, kiedy Monika Chabior zaczęła opowiadać o swojej drodze z Londynu do Gdańska. W IX LO nie chodziło jednak o zwykłe spotkanie z gościem, ale o rozmowę, w której młodzi chcieli usłyszeć, jak naprawdę wygląda miasto od środka. Padło tam zdanie, które dobrze oddaje zmianę ostatnich lat – dziś w Gdańsku słychać już 120 języków.

  • Od Londynu do gdańskich liceów
  • Pytania uczniów o pomoc, aktywizm i granice odpowiedzialności
  • IX LO pokazuje, jak szkoła może uczyć różnorodności

Od Londynu do gdańskich liceów

Rozmowę z wiceprezydent Gdańska prowadziła Iga Dołgoruki, maturzystka z liceum Lingwista i działaczka Fundacji Artystów Kolonia Teraz. To ona wprowadziła publiczność w cykl spotkań organizowanych w gdańskich szkołach średnich – z ludźmi, którzy mają mówić młodym nie tylko o sukcesach, ale też o wyborach, błędach i wejściu w dorosłość. W tej serii wcześniej pojawiali się już m.in. Aleksandra Wiśniewska z Fundacji Leny Grochowskiej i artysta Mikołaj Jurkowski.

Monika Chabior opowiadała o własnej drodze zawodowej, o pracy w galerii sztuki w Londynie i o powrocie do Polski. W jej opowieści nie chodziło o biograficzny skrót, ale o pokazanie, jak zmienia się perspektywa, gdy z wielkiego miasta wraca się do miejsca, które też potrafi zaskoczyć tempem zmian. Najmocniej wybrzmiał wątek różnorodności językowej – jeszcze niedawno liczba 150 języków kojarzyła się z Londynem, dziś podobny obraz coraz wyraźniej widać nad Motławą.

„U nas też mówi się już w 120 językach” – powiedziała Monika Chabior.

To nie była tylko efektowna liczba. W tle wybrzmiewała opowieść o mieście, które przyciąga ludzi z różnych stron świata i musi nauczyć się żyć z tą różnorodnością nie w teorii, ale na co dzień – w szkołach, urzędach, przestrzeni publicznej i zwykłych rozmowach.

Pytania uczniów o pomoc, aktywizm i granice odpowiedzialności

Po wystąpieniu przyszła pora na pytania z sali. Młodzież dopytywała między innymi o to, jak Gdańsk pomaga Białorusinom oraz czym różni się praca urzędniczki od działania aktywistki. Chabior nie uciekała od odpowiedzi, tylko jasno zaznaczała, że te dwa światy mają inną odpowiedzialność i inne ryzyko.

„Aktywiści bardziej się narażają, bo nie mają ochrony prawnej, którą mają urzędnicy” – podkreśliła.

To zdanie dobrze pokazuje, dlaczego takie spotkania nie kończą się na grzecznościowej wymianie zdań. Dla uczniów to okazja, by usłyszeć nie tylko o polityce miasta, lecz także o mechanizmach, które stoją za decyzjami i społecznym zaangażowaniem. Chabior mówiła również o tym, jak młodzi mogą wejść w życie Gdańska bez czekania na „właściwy moment”.

Wśród możliwości wymieniła:

  • Młodzieżową Radę Miasta,
  • Fundusz Młodzieżowy z grantami dla młodych,
  • Gdański Program Młodzieżowy.

Zapowiedziała też powstanie Centrum Młodzieżowego w wyremontowanym budynku przy stacji Politechnika. To ważny sygnał dla licealistów i studentów, bo takie miejsce zwykle staje się czymś więcej niż tylko adresem – bywa przestrzenią spotkań, inicjatyw i prób samodzielnego działania. W mieście, które mówi już wieloma językami, rośnie też potrzeba przestrzeni, w której młodzi będą mieli własny głos.

IX LO pokazuje, jak szkoła może uczyć różnorodności

Do rozmowy o szkole i jej roli dołączył także dyrektor IX LO, Zygmunt Pilarek. Opowiedział o rozwiązaniu, które wyróżnia tę placówkę na tle regionu – w osobnych, niewielkich klasach uczy się tam siedmioro dzieci z zespołem Downa. Mają własną salę, nauczycieli i plan zajęć, ale uczestniczą też we wspólnych aktywnościach z resztą szkoły.

Pilarek zwrócił uwagę, że to codzienna lekcja tolerancji, pomocy i otwartości. IX LO – jak podkreślił – jest pierwszą taką szkołą na Pomorzu. W praktyce oznacza to, że różnorodność nie jest tam hasłem na plakatach, tylko częścią zwykłego szkolnego rytmu.

Drugi ważny projekt tej szkoły to konferencja „Nasze Sprawy. Twoja Przyszłość”. To cykl warsztatów, w których młodzi uczą młodych, a absolwenci – już z doświadczeniem pracy, także przy własnych startupach – przekazują młodszym wiedzę o kompetencjach miękkich. Podczas poprzedniej edycji na Uniwersytecie Gdańskim pojawiło się około 200 uczniów z Gdańska, Tczewa i Malborka. Rozmawiano wtedy o stresie, odpowiedzialności i o tym, jak nie zgubić się w pierwszych poważnych decyzjach.

Właśnie w takim miejscu i w takim formacie widać najlepiej sens całego spotkania. Z jednej strony była opowieść o mieście otwartym na ludzi z zewnątrz, z drugiej – szkoła, która od lat próbuje uczyć otwartości od środka. I choć rozmowa toczyła się przy szkolnych ławkach, dotyczyła spraw znacznie większych niż jedna lekcja.

na podstawie: Urząd Miejski w Gdańsku.