16-dniowy noworodek zyskał drugą szansę po rzadkim zabiegu w UCK

16-dniowy noworodek zyskał drugą szansę po rzadkim zabiegu w UCK

W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku lekarze stanęli przed decyzją, której nie podejmuje się codziennie nawet na oddziałach wysokospecjalistycznych. U 16-dniowego chłopca zakrzep zaczął zagrażać drugiej nerce, a standardowe leczenie było wykluczone przez krwawienie do mózgu. Zespół sięgnął więc po rzadki, technicznie bardzo trudny zabieg. To właśnie on zatrzymał rozwój choroby i ocalił funkcję nerki.

  • Zakrzep, który z godziny na godzinę odbierał bezpieczeństwo
  • Rzadki zabieg u noworodka i precyzja do ostatniego ruchu
  • Lepszy finał i zespół, który połączył kilka specjalności

Zakrzep, który z godziny na godzinę odbierał bezpieczeństwo

Leon urodził się w grudniu 2025 roku jako wcześniak, w 35. tygodniu ciąży. Już na starcie życia lekarze rozpoznali u niego zakrzepicę prawej żyły nerkowej. Prawa nerka nie pracowała prawidłowo, a problem nie zatrzymał się w jednym miejscu – skrzeplina zaczęła wchodzić do żyły głównej dolnej i zbliżać się do drugiej nerki.

To właśnie wtedy sytuacja zrobiła się szczególnie groźna. Dziecku mogła grozić całkowita niewydolność nerek i dializoterapia, a dodatkowym poważnym ograniczeniem było krwawienie do mózgu. Z tego powodu lekarze nie mogli od razu zastosować standardowego leczenia przeciwzakrzepowego.

„Sytuacja była niebezpieczna, ponieważ groziła całkowitą niewydolnością nerek i koniecznością dializoterapii” – mówi dr Julia Radoń-Proskura z Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Immunologii UCK.

Rzadki zabieg u noworodka i precyzja do ostatniego ruchu

Wobec narastającego zagrożenia do działania weszli neonatolodzy, nefrolodzy, hematolodzy i radiolodzy interwencyjni. Zdecydowali się na mechaniczne usunięcie skrzepliny z żyły głównej dolnej – zabieg wykonywany u tak małych pacjentów wyjątkowo rzadko.

Procedurę przeprowadzono 13 stycznia 2026 roku, gdy chłopiec miał 16 dni i ważył około 3,5 kilograma. Jak wyjaśnia dr Bartosz Regent z Zakładu Radiologii, właśnie rozmiar pacjenta był jednym z największych wyzwań. U noworodka naczynia są bardzo małe, a objętość krwi krążącej niewielka, więc nawet pozornie drobna utrata krwi może mieć duże znaczenie.

„Najważniejsze było przeprowadzenie zabiegu możliwie najmniej inwazyjnie i z maksymalnym bezpieczeństwem dziecka” – podkreśla dr Bartosz Regent.

Po zabiegu lekarzom udało się usunąć skrzepliny i zatrzymać postęp choroby. Dzięki temu udało się ochronić drugą nerkę, a później wdrożyć leczenie przeciwzakrzepowe, które wcześniej nie było możliwe.

Lepszy finał i zespół, który połączył kilka specjalności

Przez kolejne tygodnie Leon pozostawał pod ścisłą kontrolą lekarzy. Monitorowali oni jego stan i obserwowali cofanie się zmian. Chłopiec wyszedł do domu w dobrym stanie, a dziś ma już ponad pół roku i nadal pozostaje pod opieką specjalistów.

Lekarze z UCK podkreślają, że w tej sytuacji nie było prostego, standardowego wyjścia. To właśnie szybka diagnoza i współpraca wielu specjalistów pozwoliły przejść od zagrożenia dializami do skutecznego leczenia.

W opiekę nad chłopcem byli zaangażowani:

  • dr Magdalena Jędruszczak-Marko, Klinika Neonatologii UCK
  • dr hab. Michał Maternik, Klinika Chorób Nerek i Nadciśnienia Dzieci i Młodzieży UCK
  • dr Julia Radoń-Proskura, Klinika Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Immunologii UCK
  • dr Angelika Brzozowska, Zakład Radiologii UCK
  • dr Bartosz Regent, radiolog interwencyjny
  • dr Michał Magnus, radiolog interwencyjny
  • zespół pielęgniarski – Agnieszka Zaborowska i Paulina Wawrzyńczak
  • technik

na podstawie: Serwis gdansk.pl.