Spalarnia ogrzewa 20 tysięcy domów. Odory nie znikną całkiem

Spalarnia ogrzewa 20 tysięcy domów. Odory nie znikną całkiem

Wizyta w Porcie Czystej Energii miała pokazać dzielnicowym radnym, co dzieje się z odpadami po ich odbiorze. W Gdańsku instalacja produkuje ciepło i prąd, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z gospodarką odpadami. Podczas spotkania padła jasna odpowiedź: przykry zapach z działających kwater Zakładu Utylizacyjnego nie zniknie całkowicie. Rozmawiano też o dzikach, nowych sorterowniach i bioelektrociepłowni.

Port Czystej Energii działa od półtora roku. Podczas wyjazdowego kolegium zarządów dzielnic radni poznali sposób funkcjonowania instalacji, a później obejrzeli jej wnętrze. O wpływie zakładu na gospodarkę odpadami i koszty miejskich spółek mówił Sławomir Kiszkurno, prezes zarządu PCE.

  • Port Czystej Energii przetwarza odpady i dostarcza ciepło
  • Zakład Utylizacyjny ogranicza zapach, lecz nie usunie go całkowicie
  • Dzików przyciągają odpady i jedzenie wyrzucane z bloków

Port Czystej Energii przetwarza odpady i dostarcza ciepło

Do PCE trafia przede wszystkim strumień odpadów z Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku. Stanowi on 75 proc. całości. Pozostała część pochodzi z instalacji działających w rejonie Kwidzyna i Tczewa.

Zakład może w ciągu roku przetworzyć do 160 tys. ton odpadów. W sezonie grzewczym produkowane tam ciepło trafia do miejskiej sieci i ogrzewa około 20 tys. gospodarstw domowych. Od stycznia energia elektryczna z PCE zasila także miejskie jednostki, między innymi:

  • Gdańskie Autobusy i Tramwaje,
  • Zakład Utylizacyjny,
  • Gdańską Agencję Rozwoju Gospodarczego,
  • Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 6,
  • Przedszkole nr 68.

Według informacji przedstawionych podczas spotkania opłaty za odbiór odpadów należą w Gdańsku do najniższych wśród dużych polskich miast. Działanie PCE ma znaczenie nie tylko dla samego zagospodarowania odpadów, ale również dla kosztów funkcjonowania miejskich spółek.

Zakład Utylizacyjny ogranicza zapach, lecz nie usunie go całkowicie

O uciążliwościach zapachowych mówił Sebastian Kozłowski, wiceprezes sąsiadującego z PCE Zakładu Utylizacyjnego. Przedstawił inwestycje prowadzone w celu ograniczenia odorów oraz rekultywację zamkniętych kwater składowania.

Elżbieta Strzelczyk, przewodnicząca zarządu dzielnicy Letnica, zapytała, czy problem nieprzyjemnych zapachów może zostać całkowicie rozwiązany. Odpowiedź była jednoznaczna: nie. Działania techniczne ograniczają uciążliwości związane z nieczynnymi kwaterami, ale nadal działają miejsca, do których trafia część odpadów. To właśnie z nich obecnie wydobywa się zapach.

W kolejnych latach na terenie Zakładu Utylizacyjnego ma powstać bioelektrociepłownia. Będą do niej kierowane bioodpady, co powinno dodatkowo zmniejszyć problem odorów. Do tego czasu ograniczenie uciążliwości będzie zależało zarówno od inwestycji, jak i od dalszego bezpiecznego prowadzenia czynnych kwater.

Podczas kolegium omówiono również rozwój sorterowni i punktów selektywnego zbierania odpadów. Budowa obiektu w Osowej została zakończona, a przed jego uruchomieniem trwają jeszcze wymagane procedury. Kończą się także prace przy dwóch kolejnych PSZOK-ach – na Zaspie i w Letnicy. Docelowo większa liczba takich miejsc ma pozwolić na zamknięcie sorterowni działającej obecnie na terenie Zakładu Utylizacyjnego.

Dzików przyciągają odpady i jedzenie wyrzucane z bloków

W spotkaniu uczestniczyli także Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający do spraw Zielonego Gdańska, oraz Anna Trzuskolas, dyrektor Wydziału Ekologii i Energetyki Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Jednym z tematów były dziki. W tym roku służby podjęły już 149 interwencji dotyczących tych zwierząt.

Anna Trzuskolas poinformowała, że każde zgłoszenie mieszkańców jest sprawdzane. Jednocześnie zwróciła uwagę na zachowania, które ułatwiają dzikom dostęp do pożywienia. Chodzi przede wszystkim o niedokarmianie zwierząt oraz zamykanie altan śmietnikowych i kontenerów.

Szczególnie dużo zgłoszeń dotyczy bloków położonych w pobliżu Parku Oruńskiego. Według przekazanych informacji mieszkańcy regularnie wyrzucają tam jedzenie dla dzików. Takie działania zwiększają ryzyko, że zwierzęta będą wracały w okolice zabudowy.

Monika Mazurowska, przewodnicząca zarządu dzielnicy Aniołki, zwróciła uwagę także na miejskie kosze uliczne. Z odpadów korzystają dziki, ale worki rozrywają również ptaki, które następnie roznoszą ich zawartość. Zabezpieczenie tych pojemników mogłoby ograniczyć bałagan i zmniejszyć dostęp zwierząt do resztek jedzenia.

na podstawie: Serwis gdansk.pl.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły