Uwaga! Burze/1 (komunikat RSO)

Lechia przegrała mimo przewagi. W Niecieczy zabrakło jej konkretów

Lechia przegrała mimo przewagi. W Niecieczy zabrakło jej konkretów

Zdjęcie poglądowe wygenerowane przez AI

Przez większą część spotkania Lechia miała piłkę przy nodze, ale to Bruk-Bet Termalica Nieciecza lepiej wykorzystał swoje szanse. Gdańszczanie dwukrotnie dali się zaskoczyć w obronie i przegrali 1:2. Gol Artura Szacha w doliczonym czasie tylko zmniejszył rozmiary porażki. Dla młodego zespołu z Gdańska to kolejna lekcja zgrywania i odpowiedzialności pod własną bramką.

  • Lechia prowadziła grę, ale nie potrafiła jej zamienić na gole
  • Wysoko ustawiona obrona miała problemy z kontrami
  • Termalica wykorzystała błędy, a Szach podtrzymał serię

Lechia prowadziła grę, ale nie potrafiła jej zamienić na gole

Lechia zakończyła mecz z 59 procentami posiadania piłki. Po pierwszej połowie ten wskaźnik wynosił nawet 61 procent. Sama przewaga w rozegraniu nie wystarczyła jednak do wywiezienia punktów z Niecieczy.

Gdańszczanom brakowało przede wszystkim uderzeń z dystansu oraz zdecydowania w polu karnym. Piłka kilka razy przechodziła w poprzek bramki gospodarzy, lecz przy dalszym słupku nie pojawiał się zawodnik, który mógłby zamknąć akcję. Bruk-Bet miał mniej piłki, za to lepiej wykorzystywał momenty, w których Lechia traciła organizację.

Statystyki pokazują, że spotkanie było wyrównane pod względem liczby prób:

  • strzały: 16 do 14 dla Bruk-Betu,
  • strzały celne: 4 do 4.

Gospodarze byli blisko gola jeszcze przy wyniku 0:0, kiedy piłka trafiła w poprzeczkę. Dużo uwagi poświęcili także Camilo Menie. Kapitan Lechii, odpowiadający za sporą część jakości w ofensywie, został w dużej mierze wyłączony z gry.

Wysoko ustawiona obrona miała problemy z kontrami

Lechia długo utrzymywała się na połowie rywala, dlatego jej obrońcy często ustawiali się wysoko. Taki sposób gry dawał przewagę w budowaniu akcji, ale zostawiał też przestrzeń za plecami defensorów. Piłkarze Bruk-Betu regularnie próbowali wykorzystywać ją prostopadłymi podaniami.

Kacper Łopata i Danyło Beskorowajnyj mieli problemy z szybkimi i zwrotnymi napastnikami gospodarzy. W kilku sytuacjach pachniało bramką, a raz gdański obrońca musiał ratować zespół interwencją na granicy faulu. Gdyby zawodnik Termaliki przedarł się wtedy z piłką, znalazłby się sam na sam z Axelem Holewińskim.

Różnica między zespołami była widoczna także w doświadczeniu i zgraniu. Bruk-Bet dysponował bardziej ustabilizowaną drużyną, natomiast Lechia wciąż szuka właściwych rozwiązań w składzie złożonym z wielu nowych zawodników. To przekładało się zarówno na niedokładności w obronie, jak i problemy z finalizowaniem ataków.

Termalica wykorzystała błędy, a Szach podtrzymał serię

Pierwszy gol padł w 52. minucie. Wojciech Jakubik otrzymał prostopadłe podanie w pole karne, uciekł obrońcom i z ostrego kąta uderzył pod poprzeczkę. Holewiński nie miał szans na skuteczną interwencję.

W końcówce gospodarze ponownie znaleźli lukę w defensywie Lechii. W 88. minucie po rzucie rożnym z prawej strony piłka została zagrana na bliższy słupek. Krzysztof Kubica pozostał niepilnowany i głową z bliska podwyższył prowadzenie.

Lechia odpowiedziała już w doliczonym czasie. Camilo Mena podał w pole karne do Artura Szacha, a ten płaskim strzałem na długi słupek znalazł drogę do siatki. Był to trzeci kolejny mecz ligowy, w którym Szach zdobył bramkę. Na odwrócenie wyniku zabrakło jednak czasu.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Lechia Gdańsk 2:1 (0:0)

1:0 Wojciech Jakubik 52'

2:0 Krzysztof Kubica 88'

2:1 Artur Szach 90+4'

W Lechii żółte kartki otrzymali Kacper Łopata i Samuel Kopasek. Spotkanie prowadził Mariusz Myszka ze Stalowej Woli.

na podstawie: Portal gdansk.pl.

Ilustracja ma charakter poglądowy i została wygenerowana przez sztuczną inteligencję — nie jest fotografią rzeczywistego zdarzenia.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji