Uwaga! Wezbranie stanów ostrzegawczych/2 (komunikat RSO)

Z gdańskich murków na igrzyska. Tomasz Dąbrowski chce tam zabrać parkour

Z gdańskich murków na igrzyska. Tomasz Dąbrowski chce tam zabrać parkour

Po skokach przez Zaspę i latach treningów Tomasz Dąbrowski nadal patrzy na miejskie murki jak na tor przeszkód. W Gdańsku zbudował miejsce do ćwiczeń, a razem ze środowiskiem parkourowym zabiega o uznanie tej dyscypliny przez sportowe władze. Sam nie ogranicza się jednak do pracy organizacyjnej – pojechał pod Paryż, by zmierzyć się z jednym z najbardziej rozpoznawalnych skoków w historii parkouru.

  • Filmy z początku wieku uruchomiły pierwszą falę treningów
  • Z kontuzji i wynajętej sali powstała Movement Arena
  • Sportowa federacja chce wyprowadzić parkour na igrzyska

Filmy z początku wieku uruchomiły pierwszą falę treningów

Dąbrowski zainteresował się parkourem w 2005 roku. Wcześniej próbował skoków w dal i wzwyż, fascynowały go także wyczyny kaskaderskie oraz skoki narciarskie wykonywane na górce za domem. Najważniejszy był dla niego moment, gdy ciało na chwilę traci kontakt z podłożem.

Popularność parkouru w Polsce rosła wtedy wraz z filmami, które docierały do młodych widzów. Wśród produkcji wymienianych przez Dąbrowskiego znalazły się „Yamakasi”, „Jump London” i „13 dzielnica”. Po ich premierach w różnych miastach zaczęły powstawać grupy trenujących.

„Lubiłem ten moment zawieszenia w powietrzu” – wspomina Tomasz Dąbrowski.

Z czasem treningi zastąpiły inne fascynacje, między innymi breakdance i jazda na deskorolce. Dąbrowski zaczął jeździć na zloty w Polsce oraz za granicą. Parkour stał się nie tylko aktywnością po godzinach, lecz także sposobem patrzenia na otoczenie.

„To sztuka kontaktu z przestrzenią publiczną, wyobrażanie sobie świata jako placu zabaw i wchodzenie z nim w ruchową interakcję” – mówi.

W takim spojrzeniu zwykły murek może stać się elementem ćwiczenia, ale nie oznacza to dowolnego ryzyka. Parkour polega na szukaniu własnych możliwości i ocenianiu, czy dana przeszkoda jest rzeczywiście do pokonania.

Z kontuzji i wynajętej sali powstała Movement Arena

W 2011 roku Dąbrowski wraz z grupą gdańskich entuzjastów założył Stowarzyszenie Klub Sportowy Movement. Dzięki działalności stowarzyszenia łatwiej było ubiegać się o pieniądze na wynajem sali zimą oraz o stworzenie zewnętrznego parku do ćwiczeń.

Ten sam rok przyniósł poważną kontuzję. Nieudane lądowanie po salcie w przód zakończyło się zerwaniem więzadła krzyżowego w kolanie. Dwie operacje i półtoraroczna przerwa nie przerwały jednak jego związku z parkourem.

Jeszcze podczas rehabilitacji Dąbrowski razem z klubowym kolegą Grzegorzem Niecko doprowadził do otwarcia pierwszego gdańskiego, a zarazem pierwszego w Polsce zewnętrznego parku parkour. Obiekt powstał w Śródmieściu przy ulicy Krosienki. Obecnie w gdańskich dzielnicach działa kilkanaście miejsc z konstrukcjami przeznaczonymi do parkouru i kalisteniki.

Kolejnym etapem była Movement Arena. W styczniu 2016 roku obiekt rozpoczął działalność na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk. Stała przestrzeń pozwoliła prowadzić zajęcia przez cały rok i uczyniła z treningów źródło utrzymania dla Dąbrowskiego oraz kolejnych osób.

Z zajęć korzystają dzieci, młodzież, rodzice i dziadkowie. Wiek nie wyznacza tu jednej ścieżki treningowej – ćwiczenia można dopasować do aktualnych możliwości. Dla osób wybierających zajęcia parkour oznacza to również, że warto sprawdzić doświadczenie i kwalifikacje prowadzącego.

Sportowa federacja chce wyprowadzić parkour na igrzyska

Dąbrowski od początku kieruje Polską Federacją Parkour i Freerun, założoną w 2014 roku. Organizacja prowadzi mistrzostwa Polski i należy do Parkour Earth, światowej federacji zrzeszającej 14 krajowych federacji.

W czterech państwach – Wielkiej Brytanii, Finlandii, Czechach i Nowej Zelandii – parkour uznano za oficjalną dyscyplinę sportową. W Polsce procedura napotyka ograniczenie: według zasad opisanych przez Dąbrowskiego sport musi mieć status dyscypliny olimpijskiej, aby mógł zostać uznany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Parkour nie jest natomiast dyscypliną olimpijską.

Federacji udało się jednak wprowadzić kurs instruktorski parkour do systemu kwalifikacji sportowych. Dzięki temu może określać wymagania wobec osób prowadzących treningi w Polsce i nadzorować ich przygotowanie.

„Zależy mi na oficjalnym uznaniu parkouru, bo to kocham i lubię tę naszą społeczność, cieszę się jak ludzie się rozwijają, edukują i że mogą z tego żyć” – podkreśla Dąbrowski.

Praca organizacyjna nie odsunęła go od skakania. Wiosną 2022 roku pojechał do Evry pod Paryżem, miejsca ważnego dla historii parkouru. To tam David Belle wykonał skok między budynkami, nazwany „manpowerem”, pokazany później w filmie „13 dzielnica”. Odległość wynosi około 4,8 metra.

Dąbrowski przygotowywał się do tego wyzwania przez dziewięć miesięcy. Skok wykonał bez urazu.

„To było niesamowite!” – mówi o tym doświadczeniu.

Kolejnym celem jest skok przy zejściu do stacji Warszawa Śródmieście. Murki dzieli około czterech metrów, a w tle znajduje się Pałac Kultury i Nauki. Dąbrowski podkreśla przy tym, że adrenalina nie może zastąpić oceny ryzyka.

„Muszę też umieć rozpoznać, gdzie strach staje się racjonalny i ostrzega, że naprawdę nie powinienem czegoś robić” – zaznacza.

Dla niego sens treningu nie polega na jednorazowym popisie. Zbyt brawurowy skok może skończyć się kontuzją i długą przerwą. Celem pozostaje możliwość trenowania przez lata – także wtedy, gdy parkour stara się znaleźć miejsce w oficjalnym sporcie i na igrzyskach.

na podstawie: Serwis gdansk.pl.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły