Gdzie postawić granicę – czy młodzież powinna być odcięta od social mediów

3 min czytania
Gdzie postawić granicę – czy młodzież powinna być odcięta od social mediów

W Gdańsku dyskusja o zakazie korzystania z serwisów społecznościowych dla nieletnich nabiera tempa. Z jednej strony są dowody na szkodliwy wpływ algorytmów i nienawistnych treści, z drugiej - pytania o skuteczność i konsekwencje takich ograniczeń. Ta debata rozgrywa się między rodzicami, szkołą i firmami technologicznymi, a także przyciąga uwagę naukowców z Uniwersytetu Gdańskiego.

  • Australia jako precedens i nacisk na platformy
  • Gdańska psycholożka analizuje mechanizmy i dowody
  • Zakaz czy cyfrowy detoks - czego potrzebują dzieci i rodzice

Australia jako precedens i nacisk na platformy

Rząd w Australii poszedł najdalej na świecie, wprowadzając mechanizmy technologiczne, które mają uniemożliwiać zakładanie kont osobom poniżej 16. roku życia. W praktyce oznacza to presję na globalne firmy - Meta, TikTok i YouTube mają zmienić sposób weryfikacji wieku i moderacji treści, bo za zaniedbania grożą im kary sięgające 49,5 mln AUD (118 mln zł). To rozwiązanie zmienia punkt ciężkości z odpowiedzialności rodzica na odpowiedzialność korporacji i już wywołuje efekt obserwacyjny w innych krajach.

Platformy, o których mowa, to m.in.:

  • Facebook, Instagram, Snapchat, Threads
  • TikTok, Twitch, X
  • YouTube, Kick, Reddit

Dla Polski dyskusja nabiera konkretów - poselski projekt klubu Koalicji Obywatelskiej zakłada ograniczenie dostępu do social mediów do 15. roku życia. To propozycja, która wzbudza emocje i rodzi pytania o egzekwowanie przepisów oraz o migrację młodzieży do alternatywnych aplikacji.

Gdańska psycholożka analizuje mechanizmy i dowody

O praktyczne i naukowe spojrzenie poprosiliśmy dr Julię Balcerowską z Zakładu Psychologii Osobowości i Psychologii Sądowej Uniwersytetu Gdańskiego - badaczkę i terapeutkę z Centrum Terapii Nurt. Jej diagnoza łączy empirię z ostrożnością: rośnie liczba badań pokazujących związek korzystania z mediów społecznościowych z problemami w sferze uwagi, regulacji emocji czy nastroju, ale wyniki nie zawsze są jednoznaczne.

“Podczas gdy niektóre badania pokazują, że ograniczenie korzystania z mediów społecznościowych poprawia nastrój i zmniejsza objawy depresji, inne wskazują na niewielką lub żadną zmianę w obszarze dobrostanu.”

Wskazuje też na konkretne badania, które alarmują: metaanaliza obejmująca 55 prac pokazuje, że ekspozycja na nienawiść w sieci wzmacnia negatywne postawy wobec mniejszości i obniża zaufanie międzygrupowe. Inny projekt, który obejmował analizę 4 492 krótkich filmów rekomendowanych dzieciom na TikToku, Instagramie i YouTube, wykazał, że materiały skłaniające do ryzykownych zachowań pojawiają się w algorytmicznych rekomendacjach częściej niż byśmy chcieli - często dzięki wizualnym markerom i mechanice zwiększania zaangażowania.

“Dlatego też wydaje się wysoce zasadnym, aby to także firmy technologiczne wzięły odpowiedzialność za to, w jaki sposób udzielają dostępu oraz moderują treści zamieszczane na swoich platformach” - podkreśla dr Balcerowska.

Zakaz czy cyfrowy detoks - czego potrzebują dzieci i rodzice

Z badań i praktyki wychodzi kilka wniosków, które powinni brać pod uwagę decydenci i opiekunowie. Po pierwsze - ban lub ograniczenie może zmienić normy społeczne, ale równocześnie istnieje ryzyko omijania zakazów czy przenoszenia problematycznych zachowań na inne formy aktywności online. Po drugie - skuteczne rozwiązania to nie tylko restrykcje, lecz także edukacja cyfrowa i konsultacje z nauczycielami, psychologami i rodzicami.

W praktyce pomocne mogą być proste, możliwe do wdrożenia strategie:

  • ustalanie domowych limitów czasu i „stref bez ekranów” na noc,
  • nauka rozpoznawania i zgłaszania szkodliwych treści,
  • szkolenia dla nauczycieli i rodziców o działaniu algorytmów i mechanizmach uzależnienia,
  • wsparcie psychologiczne tam, gdzie pojawiają się objawy kompulsywnego korzystania.

Dr Julia Balcerowska apeluje, by obserwować doświadczenia z innych krajów - przykład Australii traktować jako eksperyment, który warto analizować i adaptować z uwzględnieniem różnic kulturowych. W świetle dostępnych dowodów ważne jest, by wszelkie regulacje szły w parze z edukacją i konsultacjami - tylko wtedy ograniczenia mają szansę działać długofalowo, a nie jedynie przesunąć problem w inne miejsce.

na podstawie: Urząd Miejski w Gdańsku.

Autor: krystian